Lecimy do Mahe

Na wakacje lecimy z M. na Seszele. To był mój prezent pod choinkę, bilety na samolot wydrukowałem i owinąłem nimi pokaźnych rozmiarów ananasa, którego kupiłem w Coopie. Pamiętam jak M. obruszył się na widok dziwnie zapakowanego owocu wystającego spod świątecznej choinki, ale gdy bliżej przyjrzał się opakowaniu na jego twarzy wymalował się szeroki uśmiech a w oczach widać było radość jak u dziecka.

W sobotę rano pojechaliśmy odwieźć sierściucha do hotelu dla zwierząt, bo odkąd Zero zaczął chorować M. nie zgadza się zostawiać go pod niewykwalifikowaną opieką. Znajomi poszli w odstawkę a my teraz bulimy paręnaście franków za dobę, żeby kot nie miał traumy. Razem odwieźliśmy go do Belp, przeszliśmy właściciela, który mówił tylko po szwajcarsku a na koniec zrobiło nam się smutno słysząc głośne kocie miałczenie wydobywające się ze wszystkich klatek. Hotel położony jest na pięknej farmie, wokoło sama zieleń, ale żeby było to 5 gwiazdek to nie powiem.

Pakowanie poszło jak z płatka, wziąłem same tylko t-shirty, spodenki, klapki, okulary i coś do czytania tzn. słuchania, bo przerzuciłem się na audiotekę. Kremy z filtrem postanowiliśmy zakupić na bezcłówce w Abu Dhabi.

W Berlinie czekając na przesiadkę wpadłem przypadkiem na znajomego barmana z berneńskiego Schweizerhoffa, lecieliśmy razem do Emiratów. W samolocie szampanik na powitanie, dwie kolejki whisky, winko i koniak, po czym rozłożyliśmy sobie wygodnie fotele i zasnęliśmy snem sprawiedliwego.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Seszele i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s