Constance Euphelia

Niby nie byliśmy zmęczeni, bo lecieliśmy biznes klasą więc spaliśmy jakby w łóżku a wieczorem po kolacji padliśmy jak nieżywi. Zamówiliśmy sobie pizzę i sałatkę do pokoju, otworzyliśmy butelkę wina, potem przenieśliśmy się do lóżka i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziliśmy się dopiero po 9. leniwie zwlekliśmy się z łóżka, M. zrobił nam kawy i piękny poranek przesiedzieliśmy w ciszy na tarasie, wbiłem się w miękki wiklinowy fotel i nawet nie wiem, kiedy zleciała mi tam godzina.

W hotelu cała masa Włochów, na każdym kroku muszę uważać żeby na widok jakiegoś samca zbyt mocno nie westchnąć albo kogoś zbyt dosadnie nie obgadać, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanę zrozumiany. Starzy, siwiejący Włosi zalatujący pod 40. przyjeżdżają tutaj ze swoimi  młodszymi laskami w podróż poślubną. Laski z fochami, jak się ich trochę posłucha człowiek myśli sobie, że gdyby pobierali podatek za powierzchnię mózgu to one dostałyby niewątpliwie zwrot, za to niektórzy panowie palce lizać takie ciacha, od wytatuowanych, nażelowanych, wystrzyżonych gogusiów z mięśniami po atrakcyjnych tatusiów. Rozkładamy się przy nich na plaży, żeby mieć z kim pogadać a przy okazji popatrzeć sobie na te i inne cuda natury.

Hotel jest ogromny, przejście z części południowej na północną zajmuje pieszo 30-45 minut a przejazd elektrycznym wózkiem niespełna 10 minut. Nasz pokój położony jest w części południowej, z widokiem na morze. Na terenie resortu 6 restauracji, kilka barów, siłownia, spa, sklepy, tor do zjeżdżania na linie, korty, squash, kilka basenów, wypożyczalnia sportów wodnych i dwie piękne plaże. Upodobaliśmy sobie tą północną, mniej dziką, wypożyczyliśmy wściekle żółty rower wodny i popedałowaliśmy pooglądać sobie widoczki znad morza. Piwko, woda kokosowa, mohito sponsorowały cały nasz dzisiejszy dzień od południa do samego wieczora. Nasmarowałem się tłusto kremem a i tak spaliłem sobie kawałek uda nad kolanem no i w dodatku pogryzły mnie komary. Bo biednemu zawsze wiatr w oczy…

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, Seszele i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s