Tydzień we Wrocławiu

Ostatni dzień zajęć przyjąłem z nieukrywaną ulgą, że to już wreszcie koniec. Maria Grazia nieźle przeczołgała nas przez te dwa tygodnie, zorganizowała prawdziwą powtórkę materiału tak że gdy wychodziłem ze szkoły mózg mi parował, a w ostatni piątek ucieszyłem się, że w poniedziałek mam już fajrant. 

Przeziębienie trochę ustąpiło, ale w domu wciąż jest chłodno. Może dlatego Anders jakby łatwiej dał wyciągnąć się na ostatni obiad do naszej ulubionej knajpki, później miałem jeszcze całe popołudnie dla siebie, na załatwienie ostatnich spraw i zakupy przed wyjazdem. 

Babcia dała nam niezły popis, kiedy rano przy śniadaniu niespodziewanie położyła przed nami szczotkę do czyszczenia muszli klozetowej. Centralnie, między talerzami z jedzeniem a filiżankami kawy jakby stawiała cukierniczkę, wprawiając nas obu w osłupienie. Przez chwilę mnie zamurowało, oczekiwałem na ciąg dalszy choć z trudem przychodziło mi wyobrażenie sobie co musiałoby się takiego wydarzyć, żebym zaserwował komuś tak niecodzienny widok. Okazało się, że babcia potrzebowała porady gdzie naszym zdaniem mogłaby dokupić taką szczotkę, bo stara się jej już zużyła…

Wróciłem do Wrocławia i na nowo rzuciłem się w wir znajomych, wizyt i rewizyt oraz nieustających zakupów do nowego mieszkania. Pojawiłem się w nowym biurze, żeby podpisać umowę o pracę, zrobiłem badania, które potwierdziły, że niestety do pracy się nadaję, wpadłem na dawno niewidzianego znajomego, który niespodziewanie przyuważył mnie na ulicy a na widok którego wróciły kosmate  wspomnienia. Inne znajome twarze spotkałem też w biurze, ale póki co nie wiem jeszcze czy to dobrze czy źle. 

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tydzień we Wrocławiu

  1. Ultra pisze:

    Relacja ze szczotką klozetową w tle była zaskakująca!
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s