ludzie, z którymi pracuję doprowadzają mnie do szału…

i przy każdym takim incydencie, zastanawiam się jak ci ludzie w ogóle dostali tutaj pracę? Protekcja? Ktoś zapomniał zweryfikować cv kandydata? Kto inny był na interview a kto inny dostał pracę? Szczęście, niepełnosprawność, grupa chroniona? Mam wrażenie że zasługuję na specjalną nagrodę, bo dzielnie znoszę to całe toksyczne środowisko, że pracuję w „więzieniu”, w tzw. szybko zmieniającym się środowisku, które nim nie jest, że pracuję w tzw. kulturze rodzinnej atmosfery, która też nią nie jest, bo codziennie uskutecznia się gierki i jak mantrę powtarza się bzdury, a ja powstrzymuję się by nikomu nie wykrzyczeć w twarz: rozczarowujesz mnie, ogarnij się i posłuchaj co się do ciebie mówi. Gdyby to była kreskówka, nad moją głową widniałaby chmurka z napisem: ja jebię. Codziennie. Nieustająco.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to ludzie, z którymi pracuję doprowadzają mnie do szału…

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Oddychaj… oddychaj… lepsze to, niż praca z klientem przy ladzie…
    Najpierw kawa i ciasteczko, potem zdjęcie obłoczka za oknem, potem wodą dla uzupełnienia płynów…
    Jeszcze będzie przepięknie…
    A co dziś było na lunch?

  2. saberblog's awatar saberblog pisze:

    przy ladzie odstrzeliwałbym dziś każdego który by tylko do mnie podszedł. Na lunch był ryz i warzywa, mało kawy, zero ciastek. Dbam o linie – lato idzie, no nie? 😉

  3. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Także mam wrażenie, że ludzie coraz głupsi albo rodzą się, albo może szkoła nie uczy ich myślenia, albo sami nie dbają o swój rozwój. Coś w tym jest, niestety.
    Zasyłam serdeczności

  4. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Jakaś epidemia głupoty nastała. Jakieś antidotum potrzebne od zaraz.

Dodaj odpowiedź do saberblog Anuluj pisanie odpowiedzi