Berlin

Organizator konferencji, dla wypełnienia nam wolnego czasu, postarał się o parę dodatkowych atrakcji. Po lampce szampana pod Brama Brandenburska odbyła się kolacja w pobliskiej restauracji wieńcząca i tak bardzo udany dzien. Formalność i zadęcie, które zwykle towarzysza podobnym spędom na dobre zniknęły w hotelowym barze, gdzie cale towarzystwo przeniosło się zaraz po kolacji. Moja prezentacja odbyła się bez większych wpadek, zawsze obiecuje sobie ze następnym razem przygotuje się lepiej a potem znowu zrywam się do przygotowań na dzień przed wystąpieniem. Pokój w hotelu Ellington skojarzył mi się ze szpitalna sala, wszystko było białe jak w wariatkowie. Na dodatek wanna na środku pokoju i ogromne przestronne okna dzięki, którym sąsiedzi w bloku obok mogli zobaczyć co działo się u mnie w nocy.

Najmilej wspominam atmosferę i nowopoznanych ludzi. Rzadko się zdarza by poznać ludzi i od razu nawiązać nić sympatii i zrozumienia. Ten wyjazd nauczył mnie czegoś: Dowcip nawet, jeśli wydaje się nam śmieszny niekoniecznie musi rozśmieszyć innych.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzien 720

Przeglądając prasę natknąłem się na artykuł na temat kryzysu na Łotwie i pomysłu rządu na obniżenie wynagrodzeń pracownikom sektora budżetowego. Tygrys Europy Wschodniej na glinianych nogach, któremu nie pomogły nawet moje zakupy…

Kilka tygodni temu wróciłem z Iranu. Wystarczyłoby, że przesunąłbym datę wylotu o miesiąc i pewnie nie zdecydowałbym się w ogóle na ten wyjazd, przepadłyby bilety, rezerwacje i całą przygodę szlag by trafił…

K bardzo mi zaimponowała swoim samozaparciem i zdecydowaniem.
Po nieudanej rekrutacji postanowiła wyjechać do Anglii i zacząć od nowa, na przekór wszystkiemu i wszystkim. Podczas spotkania we Wrocławiu obiecałem jej pomoc i wsparcie. Miałem mieszane uczucia co do jej decyzji, z drugiej strony jeśli miałoby się komuś udać to właśnie K.
Odkąd zaczęła swoja przygodę na Wyspie jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym.
Nie wiem kiedy wyślą mnie znowu do Londynu dlatego postanowiłem dłużej nie czekać i zaproponowałem wspólny przedłużony weekend gdzieś w ciepłych krajach. Zarezerwowałem dla nas bilety na Malte, wygodny i przestronny suit w Palace Hotel i butelkę schłodzonego szampana – ma być lekko, łatwo, luksusowo i przyjemnie.
Teraz najbardziej ciekawy jestem reakcji K…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Berno – dzien 713

Znowu zacząłem jak szalony organizować swoja najbliższą przyszłość. Jakbym nie potrafił znieść świadomości, że nie wiem, co będę robił za tydzień, za miesiąc, za dwa miesiące. Jakby zależało od tego cale moje życie.
Jestem tak skonstruowany, że skupiam się tylko wtedy, kiedy mam na co czekać – brak planow i perspektyw po trosze mnie przeraża a najbardziej to chyba demotywuje. Przepadł pomysł konferencji w San Diego wiec lukę w kalendarzu zapełniły sie wyjazdami do Lizbony, Belgradu i na Malte.

Na nowo zacząłem myśleć o Wrocławiu, wróciły wspomnienia o moim życiu, wrócił racjonalizm w planach.
W lipcu będzie okazja spotkać się z dawna ekipa z pracy, powygłupiać się i poszaleć, kilkudniowe wypady do Wrocławia jak po ogień przestają mi wystarczać, potrzebuje naprawdę ”Wrócić do Wrocławia”, tak na jakiś czas, na tydzień lub dwa, wystarczająco by poczuć i znudzić się tym miastem i pobytem wśród znajomych miejsc.

W pracy coraz głośniej mówi się o przeprowadzce do Zurychu, dlatego m.in. wstrzymujemy się z M z jakimikolwiek zakupami do mieszkania. Zauważyłem ze przestało mi nawet zależeć na tym jak mamy urządzone nasze mieszkanie, czy telewizor jest wystarczająco plaski, czy sofa jest wygodna albo czy mamy drogie meble – nie przywiązuje uwagi do rzeczy, które posiadam. Gdybym dziś musiał nagle wyjechać, spakowałbym swoje szwajcarskie życie w dwóch walizkach – ta mobilność i gotowość do dalszej drogi albo całkowitego zniknięcia z czyjegoś życia interpretuje, jako czyste asekuranctwo z mojej strony.

Jeszcze Malediwy, Barbados, wyprawa na Bliski Wschód, San Francisco, wakacje w Buenos, wyprawa dookoła świata a potem&? No właśnie a co potem…?

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Sztokholm

Gdy chodzę po sklepach, resetuje mi się mózg. Uwielbiam. Czasem myślę: jest kryzys, powinienem oszczędzać. Potem widzę piękny przedmiot albo tani bilet np. na Maltę albo Zanzibar i kupuję, bo wciąż jest dla mnie symbolem luksusu. W końcu
na to też pracuję. Nie zastanawiałam, co ludzie powiedzą. Nie ubieram się, żeby
drażnić, ale też nie widzę powodu, żeby podlizywać się skromnością. Nadal
pamiętam, co to znaczy nie mieć na życie. Zdarzało się, że jedynym jedzeniem w
lodówce był jogurt i żółty ser – brakowało mi wtedy pieniędzy.

Nad jeziorem, siedzieć na pomoście, w słońcu jeść ostrygi i popijać szampanem, a potem wrócić do pracy. I żeby nawet tego faktu nie zauważyć. Właśnie takiej bezpretensjonalności w stosunku do ‚luksusu’ chciałbym się nauczyć.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

Zurich

Ilekroć zatrzymuje sie w hotelu – a zdarza mi sie często – lubie, żeby w pokoju panował bałagan, ponieważ stwarza on pozory jakiegoś zycia, jest namiastka intymności i ciepła, jest dowodem ze obce i nieprzytulne miejsce, jakim z natury jest każdy pokój w hotelu, zostało choćby częściowo pokonane i oswojone. W pokoju pedantycznie wysprzątanym czuje sie drętwo i samotnie, uwierają mnie wszystkie linie proste, kanty mebli, płaszczyzny ścian, razi cala ty sztywna i obojętna geometria, cale to mozolne i skrupulatne uszykowanie, które istnieje same dla siebie. Juz po kilku godzinach pobytu, pod wpływem moich nieświadomych działań wynikających z pospiechu albo lenistwa, cały zastany porządek rozsypuje sie i przepada, wszystkie rzeczy nabierają innego zycia, zaczynają wędrować z miejsca na miejsce, robi sie ciasno i barokowo a tym samym bardziej swojsko. Można poczuć sie luźniej i swojsko…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Poznań – Neuchatel – Zurich

Spodobały mi się te moje wypady do Poznania. W hotelu mnie już zapamiętali i rozpoznają ile razy przyjezdżam.
Mam też swoje ulubione sklepy i miejsca do których za każdym razem wracam. K zaprosiła mnie na grilla, na którym sie nie popisałem, popełniłem pare niewybaczalnych gaf i było mi wstyd.
Biłem sie pózniej z myslalmi, że nie powinienem byl w ogóle o paru sprawach opowiadać.
Zachowałem się jak potłuczony zarozumialec. Mam nadzieję, że wyciagnę z tego lekcje. Nie wolno mi oceniać ludzi po pozorach ani za szybko ich szufladkować, bo nigdy nie wiadomo kim jest mój rozmowca.
Zabrałem potem K. do hotelowego baru i ponarzekałem trochę na pracę. Niesłusznie. Po powrocie do Szwajcarii spędziłem cudowne popołudnie z M. w Neuchatel, wieczór z Zurichu aby potem spakować się i złapać samolot do Sztokholmu. Zagladam w swój kalendarz: Berlin, Helsinki, Wiedeń, Wrocław, Malta, Lizbona, Zanzibar, Stambuł, Toronto.
Jaka inna praca pozwoliłaby mi na taki styl życia?

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Paryż

Mając 13 albo 14 lat zacząłem pisać książkę. Nie była to literatura najwyższych lotów, ale bardzo się angażowałem w powstawanie kolejnych stron przyszłego bestselleru. Mniejsze z tym o czym pisałem, ciekawe jest to, że niektóre z opisywanych zdarzeń wydarzyły się potem naprawdę.
Dzisiaj przechadzając się z hotelu Concorde w kierunku Luku Triumfalnego a potem wzdłuż Champs-Élysées przypominałem sobie tamtego siebie sprzed 15 lat, jakie wrażenie zrobił na mnie Paryż kiedy pierwszy raz tutaj przyjechałem i z czym mi się kojarzył.
Kiedyś zdawał się być jakby bardziej nieosiągalny i bezkrytycznie podobało mi się w nim wszystko. Teraz wytykam mu rzeczy, o których istnieniu wtedy nawet nie zdawałem sobie sprawy. Tylko mężczyźni spotykani na ulicach wciąż wydają się być mocno atrakcyjni.
Mijając wystawy sklepowe patrzyłem na własne odbicie i czułem jakby wewnętrzne spełnienie. Było tak, jak opisywałem to kilkanaście lat temu. Podobieństwa sięgały nawet ubioru i to było najbardziej niesamowite.
W pamięci przywoływałem piosenki które były wtedy hitami i które bezustannie nadawało stare dobre MTV „Just another day”, „Jesus he knows me”

Konferencja potrwa do piątku, ale zdecydowałem wracać do Berna już w czwartek. Jestem trochę przemęczony byciem w nieustannej podróży i nie potrafię należycie cieszyć się z możliwości jakie daje mi moja praca. Wczoraj przez cały dzień nie wyszedłem nawet z hotelu a jedyne co przypominało mi o mieście w którym się znajdowałem to widok na wieżę Eiffela z okna hotelowego pokoju.
Staram skupić się na pracy przed kolejnymi wyjazdami do Poznania i Sztokholmu.

M. ma mnie dość, od kiedy do głowy wpadł mi pomysł kolejnej wspólnej eskapady nie przestaję o tym mówić. Kuwejt – Bahrain – Katar – Emiraty – Oman – sprawdziłem już połączenie i ceny biletów, teraz optymalizuję trasę i kolejne punkty zwiedzania na bieżąco konsultując z nim wszystko.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 681

M. od ponad pół roku nie miał wolnego dnia, który moglibyśmy spędzic razem, dlatego dzisiaj ochoczo wyciągał mnie do centrum na kolację.

Przypadkiem kilka razy natknąłem się na znajomych z pracy, którzy przyjechali w odwiedziny do naszej centrali.

Berno stało mi się bardzo bliskie, coraz więcej miejsc potrafię połączyć z
określonymi wydarzeniami, spotykanymi osobami i różnego rodzaju
anegdotami. Mam tutaj swoje ulubione miejsca i zaułki, które stanowią
dla mnie wartość bezcenną.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Teheran

Mówi się że to co stało się później z szachem było w istocie bardzo irańskie. Od niepamiętnych czasów panowanie każdego kończyło się w żałosny i haniebny sposób. Albo ginął ze ściętą głową lub nożem w plecach, albo wymykał się śmierci, ale musiał uciekać z kraju i dopiero później umierał na zesłaniu, opuszczony i zapomniany. Może były jakieś wyjątki, żeby szach umarł na tronie śmiercią naturalną i dokonał żywota otoczony szacunkiem i miłością.

Nie pamięta się, żeby naród opłakiwał któregoś z szachów i odprowadzał go do grobu ze łzami w oczach. Zazwyczaj szachowie tracili koronę i życie w przykrych dla siebie okolicznościach. Lud uważał ich za okrutników, wytykał podłość, ich odejściu towarzyszyły wyzwiska i przekleństwa tłumu, a wiadomość o ich śmierci stawała się radosnym świętem. My Europejczycy nie rozumiemy tych rzeczy, bo dzieli nas głęboka różnica tradycji. W naszym kraju, jeżeli ludzie słyszą, że jakiegoś monarchę spotkał okrutny los, odruchowo przenoszą na niego uczucia zrodzone z innej tradycji, z innego doświadczenia i darzą pokaranego władcę sentymentem, myśląc sobie jaki biedny musi być ten człowiek, któremu tak bezlitośnie zabrali koronę.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Shiraz – Esfahan

Persepolis – wyjątkowe miasto, dawne centrum cywilizowanego świata. Zachwycam się, z jaką łatwością udaje mi się przemieszczać między różnymi światami. To niezwykłe doświadczenie, spotykać ludzi i nawiązywać nić porozumienia – o ile tylko mógłbym uchwycić ten moment. Niesamowite móc być tutaj, wszystko się przewartościowuje – i mam cel – chce zwiedzać…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz