Organizator konferencji, dla wypełnienia nam wolnego czasu, postarał się o parę dodatkowych atrakcji. Po lampce szampana pod Brama Brandenburska odbyła się kolacja w pobliskiej restauracji wieńcząca i tak bardzo udany dzien. Formalność i zadęcie, które zwykle towarzysza podobnym spędom na dobre zniknęły w hotelowym barze, gdzie cale towarzystwo przeniosło się zaraz po kolacji. Moja prezentacja odbyła się bez większych wpadek, zawsze obiecuje sobie ze następnym razem przygotuje się lepiej a potem znowu zrywam się do przygotowań na dzień przed wystąpieniem. Pokój w hotelu Ellington skojarzył mi się ze szpitalna sala, wszystko było białe jak w wariatkowie. Na dodatek wanna na środku pokoju i ogromne przestronne okna dzięki, którym sąsiedzi w bloku obok mogli zobaczyć co działo się u mnie w nocy.
Najmilej wspominam atmosferę i nowopoznanych ludzi. Rzadko się zdarza by poznać ludzi i od razu nawiązać nić sympatii i zrozumienia. Ten wyjazd nauczył mnie czegoś: Dowcip nawet, jeśli wydaje się nam śmieszny niekoniecznie musi rozśmieszyć innych.
































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.