Ryga – dzień 1

To zupełnie inne życie, nowa rzeczywistość, ogólnodostępność, wszystko jakby na wyciągnięcie ręki, to bardzo mnie ogłupia i oszołamia, wydaje mi się że mogę wszystko, że nie ma barier, oprócz czasu. Z trudem przychodzi mi oszczędzanie.
Wakacje w Egipcie, na Kanarach czy Dominikanie wydają się być bezbarwnym i nudnym pomysłem. W moim słowniku wyrazów używanych codziennych coraz częściej zaczęło dominować słowo standard, bo przedmioty i decyzje rozpatruje pod kątem standardu. Robiąc zakupy wybrzydzam: nie zaglądam na niektóre półki i stoiska, nie kupuje kremów za mniej niż 400zl, jak oprawki do okularów to tylko luksusowe, zegarek markowy, ciuchy od projektantów.
Uzależniłem się od tego stylu życie i gdyby miało się to nagle skończyć z trudem przyszłoby mi ze wszystkiego zrezygnować…
Doprowadzam się czasem do takiego stanu że zastanawiam się dlaczego właściwie tak postępuję.

Beznamiętnie podpalam świat , W końcu liczy sie gest
Obracam w palcach zagadkę dnia. Czego wciąż mi brak?
Przecież wszystko mam, Obcy ludzie mówią,
że tak zazdroszczą mi, Czego wciąż mi brak?
Co tak cenne jest?, Że ta nienazwana myśl
Rysą jest na szkle

Naprawdę smutne jest, że przestałem czytać książki i prasę, chodzić do kina i teatru. Przeżywam zachwyt komercją i nieograniczoną konsumpcją. Wciąż, choć na pewno rzadziej, zdarza mi się chwila refleksji, zatrzymuje się by dostrzec ulotny moment chwili, staram się wykrzesać z siebie odrobinę dawnego mnie i cieszyć się zwykłą codziennością…
Najgorszy jest lęk przed czymś, czego nie można nazwać… no i okazja czyni złodzieja.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

wiza

W Konsulacie Iranu natknąłem się na parę szwajcarskich gejów ubiegających się, tak ja, o wizę turystyczną. Wypełniając skomplikowany wniosek wizowy, w rubryce o stan pokrewieństwa z towarzyszem podróży wpisali, że są w związku partnerskim. Ciotki upierały się przy swoim, bo byli dumni ze swojego związku, poza tym mieszkali w Szwajcarii gdzie związki jednopłciowe są legalne. Nie wiem, jakim debilem trzeba być żeby tak szczerze i jednoznacznie afiszować się swoim stanem cywilnym zwłaszcza podróżując do kraju, jakim jest Iran. Miły pan w konsulacie, przez 15 minut cierpliwie tłumaczył im, że będą musieli poprawić aplikacje wizową z „partner na friends/flat mates”, bo inaczej ich wniosek zostanie odrzucony.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 615

Od kilku tygodni wyczekuje na decyzje o wydaniu dla mnie i brata wizy do Iranu.
Do Teheranu lecimy w kwietniu, ale podobno na wizę długo się czeka więc nie chcieliśmy ryzykować i wymagane dokumenty do irańskiego MSZ złożyliśmy już w lutym.
W pierwszym tygodniu aplikacja mojego brata została odrzucona i poproszono go o złożenie dodatkowo życiorysu…
Po 4 tygodniach wyczekania, wciąż nie mieliśmy żadnej informacji, więc trochę zacząłem się tym przejmować.
Przyśniło mi się, że rozmawiałem z M i moim bratem na ten temat. M zaproponował, że zna kogoś, kto może mi pomóc i zaprowadził mnie na spotkanie z Berlusconim! Łamanym włoskim opowiedziałem mu na czym polega mój problem a on poklepał mnie po ramieniu, powiedział żebym się nie martwił i obiecał mi pomoc. Pamiętam, że zdążyłem przyjrzeć się dokładnie pokojowi w hotelu, w którym rozmawialiśmy i zdziwiło mnie że głowa państwa mieszka w takim mało eleganckim apartamencie pełnym byle jakich mebli…
Potem czekałem przed jakąś wielką bramą, która nagle się otworzyła a przed nią wyszła elegancka blondynka obwieszona dzwoniący bransoletkami wokół dłoni i zawołała Signor Sz? Podszedłem do niej a ona wręczyła mi paszport.
Otworzyłem stronę i zobaczyłem irańską wizę, która wyglądała bardzo kolorowo i nieprawdziwie jakby z jakiejś gry dla dzieci…
Mój brat jednoznacznie to zinterpretował jako wczesne stadium megalomani.
M ubawił mój sen, stwierdził że skoro śni mi się Berlusconi to znaczy, że wizę dostanę.
Na drugi dzień dostałem informacje, że mogę pojawić się w konsulacie podbić swój paszport.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Dublin

3 dniowa wizyta w moim niedoszłym mieście zamieszkania pozostanie w pamięci na dłużej, w trudnych chwilach będzie służyła do podbudowania mojego samczego ego a na starość będzie perełką ze wspomnień.
Po pierwsze, na własne oczy przekonałem się że w Dublinie też czasami świeci słońce i że nie zawsze jest tutaj tak smutno, szaro, przygnębiająco depresyjnie, żeby nie nazwać tego dosłownie.
Pobyt w hotelu mojej ulubionej sieci przyniósł moc niezapomnianych doznań a gdyby ściany i łóżko mogły mówić, powstałby z tego niezły materiał na hit filmowy klasy xxx…
Po drugie, na spotkanie przyleciała prawdziwie zjawiskowa R, która kolejny raz udowodniła mi, jak równa jest z niej babka, dając popis na kolacji w Brasserie, podczas której dała się poznać od niecodziennej strony wlewając w siebie ponad pół butelki czerwonego wina i opowiadając przy tym sprośne historie. No bo nie wszyscy Niemcy są nudni sztywni i bezbarwni…
Po trzecie, odbyłem aż 3 ekscytujące randki, wszystkie uwieńczone kosmicznymi orgazmami, czyli we własnym mniemaniu odniosłem pełen sukces.
Południowoafrykańczyk okazał się przemiłym i dowcipnym rozmówcą ze słabością ku Polakom i waniliowym sesjom a żonaty, na pozór wydawać by się mogło, że niepozorny nieśmiały i ułożony Chorwat w eleganckim ubraniu – wulkanem energii i rozpusty. Potwierdza się znowu moja teoria – im bardziej facet na początku sprawia wrażenie niedostępnego, srogiego macho, a w dodatku piastuje wysokie odpowiedzialne stanowisko, tym większy z niego zwierzak i łatwiej i chętniej poddaje się wyuzdanym praktykom seksualnym pozwalając robić ze sobą dosłownie wszystko.
Oczy zaszły mi spermą (dosłownie i w przenośni) podczas maratonu, który zorganizowaliśmy wspólnie w czwartkowy wieczór, a hotelowy materac wchłonął wszystkie nasze wypociny zdając przy tym test na wytrzymałość…
Łajdak ze mnie i spotka mnie w końcu za to kara, ale z ognistym Chorwatem spotkam się ponownie tyle, że pewnie w piekle…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 610

Moja koleżanka w pracy przyszła do pracy ubrana w bardzo seksowna bluzeczkę mocno opinającą jej wybujały biust. Że jest atrakcyjną kobietą o nieskazitelnej urodzie i bardzo dobrym guście przez cały czas nie mogłem oderwać od niej wzroku, ciesząc oko estetycznym widokiem. Robiłem to na tyle bezczelnie, że w windzie zapytała mnie czy aby na pewno jestem gejem za którego się podaje czy to tylko taka ściema dla zamydlenia oczu by móc się na nią gapić.
Na koniec usłyszałem że nigdy nie odważyłaby się przy mnie rozbierać lub przebierać, tak jak czasami zdarza jej się to robić swobodnie w obecności jej innych znajomych o odmiennej orientacji. Jak dla niej jestem mocno podejrzany, bo za dużo we mnie typowo męskich zachowań.
Dawno nie usłyszałem tak wyjątkowego komplementu.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Bukareszt

Wybierając się do Bukaresztu uważałem że nie wolno mi oszczędzać na standardzie. Bałem się, że będzie tam trochę jak w Sofii więc zawczasu zorganizowałem najlepszy hotel a zamiast zwykłego pokoju wybrałem executive suit. Trochę przeholowałem bo Intercontinental w centrum miasta miał wszystko: 85 metrowy suite był nie dość że dużo za duży to jeszcze z dwoma balkonami, łazienkami, wielkim jacuzzi i można było się po nim dosłownie ganiać czego naturalnie nie omieszkałem doświadczyć…

Kiedyś na samą myśl o pracy w Bukareszcie pokręciłbym tylko głową i bez zastanowienia odrzucił każdą ofertę. Po tym wyjeździe zmieniłem zdanie, bo samo miasto bardzo mnie urzekło – dziwna architektura, bardzo monumentalna, niesamowicie długie budynki i bulwary przypominające te w Aleksandrii. Bardzo dobrze się tam czułem. I ludzie mówią tam po angielsku tak samo swobodnie jak zaobserwowałem to kiedyś w Sztokholmie. Na dodatek w dniu przyjazdu wyszło słońce co w porównaniu z zaśnieżoną, mroźną Szwajcarią stanowiło cudowną odmianę.

Jeśli chodzi o poziom oferowanych przez miasto atrakcji było tak jak trzeba i na dodatek tanio. Nie wiem czy to ja, czy też wykreowana przeze mnie rzeczywistość tak ogłuszyła facetów, z którymi się spotkałem.

W dzieciństwie obejrzałem film ”Wiatraki Bogów” którego akcja rozgrywała się w ambasadzie amerykańskiej w Bukareszcie. Kiedy z balkonu hotelu zobaczyłem powiewająca na wietrze amerykańską flagę wróciły tamte marzenia z dzieciństwa: o pracy w dyplomacji, podróżach i wielkim świecie.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Duesseldorf – Londyn

Niewiele rzeczy mnie tak rozczula jak typowo polskie połączenie kompleksu wyższości z kompleksem niższości.
Wiary we własną wyjątkowość i niewiary w siebie.
Wszystko w porównaniu z mitycznym Zachodem i w kontekście budzącego strach, ale tez służącego odreagowaniu kompleksów Wschodu. Gdybyśmy jako nacja byli pewni swoje wartości, nie imponowałyby nam najmniejsze przejawy zainteresowania ze strony Zachodu. Z kolei gdy to zainteresowanie okaże się nie takie, jakiego byśmy oczekiwali, nie kwestionowalibyśmy intencji czy kompetencji ludzi stamtąd.
W Londynie czuje się atmosfery leku i niepewności, słyszy się o zwolnieniach, braku możliwości zmiany pracy niepewności następnych miesięcy. Na konferencji wytrzymałem kilka godzin po czym zaszyłem się w zaciszu pokoju hotelowego gdzie mogłem w spokoju popracować. Następnego dnia znowu zboczyłem z trasy do Earl’s Court Exhibition Center by zrelaksować się filmem o dinozaurach w wersji 3D w Muzeum Nauki.
Wieczorem, nowopoznany kolega o czekoladowej skórze i dużych namiętnych ustach, pokazał mi świetny miejsce na kolacje we dwoje. Kensington na zawsze pozostanie dla mnie niepowtarzalnym i klimatycznym miejscem w Londynie.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Zagrzeb – Zurich

Z Zagrzebia pamiętam tylko trasę z lotniska, hotel i dzikie tłumy kibiców kiedy wchodziłem do holu.
W ramach zabicia monotonii życia sprowadziłem z Turcji escorta i zorganizowałem mu przelot i hotel. Wszystko dla jednego orgazmu.
Jestem nie czuły bo rano chciałem mieć święty spokój a on się starał przymilać co tylko mnie frustrowało.
Na wspólnym śniadaniu zdałem sobie sprawę jak niewiele brakuje mi do Penteusa sprzed kilku lat…
W pracy stres, ale wreszcie nadążyła się okazja żeby zawalczyć o swoje. Jeden mail i teraz czekam na skutki.
Na sama myśl o Londynie mam mieszane uczucia – jechać nie jechać, głowa mi pęka od patrzenia w komputer…M wszystko dzielnie znosi, ale powoli przebąkuje, że pielgrzymuje jak papież.

Wszedłem do hotelu na lotnisku w Zurychu. Elegancki i czysty pokój ze stali i szkła z pakietem udogodnień dla podróżujących służbowo i jedno spojrzenie w lustro na własne odbicie…

Mam swój sukces, mam życie jakiego chciałem a w taksówce pierwszy raz poczułem się staro i zmęczony…
Lubię spotkania z R. jej towarzystwo zawsze powoduje, że wraca mi energia i wiara w powodzenie każdego projektu. Przejazd luksusowym autem przez oświetlone nocą ulice Zurychu niespodziewanie wyzwolił we mnie moc pozytywnych myśli.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Pekin – dzień 6

Wieczorami w restauracjach zapalają się czerwone lampiony; niezliczone latarnie emitują jasne wiązki; sklepy, parki z podświetlonymi różnobarwnie drzewami, ulice – wszędzie niespotykana jasność.

Pekin zaskakuje na każdym kroku, każdego dnia, bo każdego dnia jest inny.
Wyższy, większy, szybszy. Dla każdego to miasto jest inne. Niektórym się nie podoba, ale przeważnie każdy chce tu wracać. To właśnie ta magia, a może ciągłe zmiany powodują to, że znajduje się w tym mieście to coś.

133-9

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Pekin – dzień 5

St. Regis w zamierzeniu miał być oaza luksusu i wyrafinowania, ze smakiem urządzony statement suit pełen eleganckich dodatków, osobną sypialnią z ogromnym małżeńskim łożem, garderobą i olbrzymim salonem miał za zadanie pomóc uprzyjemnić nam ten pobyt i na zawsze pozostawić w pamięci naszą wizytę w Pekinie.
Tyle tylko że ledwo się zameldowaliśmy w hotelu a już dostałem informacje z mojego banku, że ktoś próbował pobrać z mojej karty większą sumę pieniędzy. Standardem jest zwyczaj pobierania/blokowania środków na karcie kredytowej gościa nawet gdy jego pobyt jest już z góry zapłacony, ale na zablokowanie komuś połowy limitu karty trzeba mieć naprawdę solidny powód albo być zupełnie bezmyślnym.

 

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz