nowa praca?

Z trzech wysłanych cv odpowiedziały 2 firmy. Jedni zapraszają na rozmowę mnie już dziś.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Tłusty czwartek kojarzy mi się

3 lata temu spotkałem się z Panem od Pelikanów.
Parę dni wcześniej zdecydowałem się przerwać zażyłość z reżyserem i na złość jemu (w konsekwencji sam też nie wyszedłem na tym najlepiej) spotkałem się z byłym byłego.
Pamiętam, był wtedy tłusty czwartek i że pojechaliśmy razem „Pod papugi” na kawę i pączka – obaj się załapaliśmy tego dnia na promocję.
Jechałem wtedy najbardziej obklejonym reklamami autem w całym Wrocku i zamiast uczyć się na egzamin z włoskiego, który miałem następnego dnia, wysłuchiwałem jeszcze raz tych samych historii (mocno przekoloryzowanych) tyle, że z ust drugiej strony.
W myślach czerpałem z tej sytuacji perwersyjną przyjemność, w każdej chwili mógłem wygarnąć, że zmyśla, wciska mi niezłe smuty i głodne kawałki.
Zrobiłem to dopiero później, przypadkiem.

Po kawie była przejażdżka do Sulistrowiczek, (pamiętam, że w radiu leciała wtedy Reni Jusis „Nigdy Ciebie nie zapomnę” – jak na ironię…) potem był nocny powrót do Wrocławia, ale nie od razu do domu tylko wcześniej jeszcze na Pestalozziego, bo musieliśmy pogadać, nacieszyć się sobą.
Skończyło się ok. 3-4 nad ranem.
Dobrze, że zawiózł mnie rano na tamten egzamin, oczy miałem cały dzień na zapałki, zasypiałem na stojąco.

Potem jeszcze były niezapomniane Walentynki nad morzem – jeden z najlepszych dni w moim życiu.

Gdyby tak można było nie myśleć o tym, po prostu nie pamiętać, zapomnieć zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Szkolenie w warszawce

W piątek jechałem rano do Warszawy. Cieszyłem się na ten wyjazd, bo szkolenie odbywało się w siedzibie Microsoftu przy Alejach – była szansa przyjrzeć się z bliska wytworowi boomu technologii informatycznych, spojrzeć na firmę od środka, poznać ciekawych ludzi.

Jeszcze przed wyjazdem PKP wyprowadziło mnie jednak ze stanu radości w stan wkurwienia, kiedy okazało się, że musze po pracy jechać na dworzec osobiście kupić bilet na Inter Ciotę, bo nie zadziałał system rezerwacji on-line. Pani spod 9436 odesłała mnie pod inny numer, pod którym albo było zajęte albo nikt nie odbierał.
Dopust boży spotkał mnie przy powrocie – okazało się, że brak jest miejsc zarówno w II jak i I klasie. Tłukliśmy się razem z K. 6 godz pośpiechem podziwiając przez brudne zamazane okno wątpliwe przyjemny widok zapyziałych miasteczek i zaniedbanych wiosek.

Samo szkolenie trwało dość krótko. Pan podpowiedziany za nie był baaardzo fajny, choć osobiście nie przepadam za chłopięcym typem urody.
Zauważyłem pewną manierę wśród osób pracujących dla dużych zagranicznych korporacji. Nawet, jeśli mówią ładnie i poprawnie po polsku to na siłę starają się wpleść do języka spolszczoną angielską terminologię fachową, przez co komunikaty staja się nie dość, że nieczytelne to nienaturalne, sztuczne i bardzo zabawne: ”prześlę komunikacje mailem” albo ”nie wiem jak to się mówi po polsku forcastowanie?”.
Facet na pewno był Polakiem, robił wrażenie mocno zorientowanego w temacie profesjonalisty, ale gdy zaczął gubić się w prezentowanych przez siebie etapach zakładania licencji do MBS CRM usprawiedliwił się twierdząc ”Przechodziłem przez ten proces kilka miesięcy temu”
To zupełnie jak nijaka Miriam…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Przemieszczam się

Od początku nowego roku nie miałem zwykłego wolnego weekendu.
Nie narzekam z tego powodu, chyba tylko na fakt, że ominęły mnie już 3 razy z rzędu treningi na siłowni.
Jak nie szkolenie, to wyjazd na narty do Zieleńca, a ostatnio weekend spędzony u Pana P. i jego drugiej połowy w Poznaniu. Spędziłem w ich towarzystwie bardzo udany sobotni wieczór a potem jeszcze całą niedzielę. Na pewno przysłużyły się temu te 9 butelek czerwonego wina, które wypiliśmy razem z ich znajomymi.
W niedzielę na dworcu obiecałem Panu P., że do maja zobaczymy się choćbym nie wiem co musiał zrobić.
I słowo dane dotrzymam, bo wczoraj szefowie oddelegowali mnie na wyjazd na targi, więc jutro jestem od 10 w Poznaniu na Budmie.
Za to w piątek rano mam być już w Wawie na szkoleniu – jak lubię się tak przemieszczać oj jak ja to lubię.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Plama

Od miesiąca miałem zrobić szefowi prezentacje systemu.
Ciągle przekładałem termin, bo nigdy nie mogłem wykroić czasu, żeby usiąść spokojnie i się przygotować. Ciągle nie ma mnie w domu, wziąłem się za wiele rzeczy naraz, ciągle jest coś innego, też ważnego do zrobienia więc po pracy nie mam czasu myśleć o pracy.

Dziś się doigrałem. Poszedłem nieprzygotowany ale na luzie, wisiało mi zupełnie co z tego wyniknie.
Dostałem zjebkę, ale nie to mnie gryzie tylko myśl, że nieźle zmoczyłem.
Ja to się nigdy nie nauczę porządnie przygotować do ważnej rzeczy. Zawsze coś u mnie nie domaga albo mi sie nie chce…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Moja Camera Cafe

Do naszej firmy przyjechał brzydki wychudzony zaniedbany pan – szef działu programowania naszej firmy matki, ten sam który podawał sobie rękę z Billem Gatesem na targach informatycznych w USA i opowiada nam teraz o różnicy między call center a contact center.
Wstrząsający i mocno intrygujący to temat, ale ja jestem akurat tylko głodny a mamusia zapakowała mi drugie śniadanie w sreberko zamiast wsadzić do mojego pudełeczka w pokemony.
W konsekwencji każda próba dotarcia do kanapki z szynką spowoduje szeleszczący hałas i zwrócenie na mnie uwagi wszystkich uczestników spotkania. Jestem załamany.

Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy mi wyjdzie. Może spróbuję odsuwać głośno krzesło i kaszleć, powodując ten hałas odwrócę uwagę od szeleszczącego papierka?
Swoją drogą zawsze uważałam moją mamę za osobę lekkiego ducha (nie mylić z obyczajami), no bo jak można wytłumaczyć inaczej takie zaniedbanie, jakiego się dopuściła odnośnie pakowania dziecku kanapek na tak światowe sympozjum.
Nie mogę doczekać się przerwy, planuję spytać się naszego gościa czy Bill G. miał spocone dłonie.
Wyjdę na osobę światową…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Lasówka k/Zieleńca

Wieczorem był kulig i ognisko, takie prawdziwe w lesie, z choinkami, pochodniami, mnóstwem śniegu i kilkustopniowym mrozem. Grzane wino smakuje wtedy rzeczywiście wyśmienicie i nadaje przemarzniętemu ciału błogi stanu. Później impreza przeniosła się na kwatery, było dużo alkoholu, tańców przy kominku, zdarzył się nawet strip-tease męski i damski, mój szef wyzwał mnie od chujów, kumpel pokazał mu potem gołą dupę… Gdybym miał możliwość podjęcia innej pracy zrobiłbym to natychmiast. Musze rzucić w pizdu tą robotę. Czasami człowiek potrzebuje takiego wstrząsu, żeby się zatrzymać i przyjrzeć się miejscu w jakim się znalazł. Widziałem w tym roku prawdziwą zimę. Były ośnieżone szczyty gór, choinki, mocno niebieskie niebo, słońce, mróz -11 i śnieg trzeszczący pod stopami, był kulig, ognisko w lesie, grzaniec w mroźną gwieździstą noc, kominek i grono spragnionych zabawy osób.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Narty

Jade dzis na szkolenie wewnętrzne organizowane przez moja firme. Jakos mi się nie chce, bo mam kurwa katar taki że mi gluty lecą z nosa. Wczoraj siedzialem w biurze i stukalem bezmyslnie w klawiature przygotowując prezentacje na ten wyjazd – mam wystapić. Nie wiem jak wypadne ale z katarem to żle mi sie mysli wiec bedę bełkotał i zanudzał gremium.
Dzis jest kulig i imprezka z dużą dawką alkoholu.
Jest 6:15 a ja nawet nie jestem jeszcze spakowany!
Mój plan na ten wyjazd to zupelny brak planu!!!
Wszystko postanowilem wrzucic do plecaka, zamieszac, upchnąc, a na miejscu okaze sie co mam a czego zapomnialem. Najwazniejsze – stroj na narty mam.

Drżyjcie góry! Nadchodzę! Ja taka łamaga pewnie je od razu sprasuje…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Moja "Camera Cafe"

Przypadkiem zajrzałem w systemie do terminarza swojego szefa i zobaczyłem, że od 25 stycznia ma on urlop całe 2 tygodnie.
To całe 14 dni, aż 640 godzin bez niego w pracy, całe 38 400 minut…hm na samą myśl o tak długim czasie bez słuchania „P, czy zrobiłeś to”, „P, czy zająłeś się tym”, „P, zrób proszę to, zrób tamto, sramto, przyślij, wyślij, zadzwoń, załatw, przypomnij” rozmarzyłem się potwornie.
Tak bardzo się podekscytowałem tą informacją, że postanowiłem podzielić się tym njusem z M.
Napisałem jej na gg „P.K. idzie na 2 tygodniowy urlop od 25. Yuppiiii!!!!”
Dopiero po chwili zorientowałem się, że przypadkiem wysłałem tą informację swojemu szefowi.
Ups….

Osobiście zapewnił mnie, że do tego czasu bardzo skutecznie obrzydzi mi czas pracy a na okres jego nieobecności zafunduje mnóstwo ciekawych atrakcji w postaci nawału pracy, zadań, zleceń i spraw „na wczoraj” albo „na już”.
Ale i tak go lubię:!!!

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Jak ja kocham swoją pracę

Ja kocham swoją robotę, zarobek kocham też!
Ja kocham je coraz mocniej, czy słońce jest, czy deszcz.
Ja kocham mego szefa, on przecież jest wspaniały.
Kocham też jego szefów – i wszystkich pozostałych.

Ja kocham swoje biuro i jego pochodzenie,
Na urlopowy wyjazd go nigdy nie zamienię.
Kocham biurowych mebli ponury szary kolor
I sterty dokumentów rosnące wciąż na nowo.

Wydajność mojej pracy wzrasta wręcz nadzwyczajnie
I nie znam innych przyczyn, by było mi tak fajnie.
Ja kocham też obecność moich współpracowników,
Pełną złośliwych uwag, uśmiechów, wykrzykników.

Ja kocham mój komputer, kocham jego programy.
Przytulam je do siebie, chociaż nie bez obawy.
Ja kocham każdy program i wszystkie jego pliki
Zwłaszcza jeśli ich praca przynosi mi wyniki.

Szczęśliwy jestem tutaj! Tu źródło mej radości,
Niewolnik swojej Firmy – to pełnia szczęśliwości!
Ja kocham tę robotę. Ja kocham swe zadania.
I kocham tych nudziarzy, co ględzą na zebraniach.

Ja kocham swoją pracę, być może was to nudzi.
I również bardzo kocham przybyłych właśnie ludzi.
Tych dwu przyjaznych ludzi, wcale nie żadnych głupków,
Co w śnieżnobiałym kitlu wywiozą mnie do „czubków.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz