Srodowy wieczór

Po włoskim wreszcie udało mi się wpaść na chwilę do sklepu zrobić zakupy. Pomyślałem, że skoro jestem przy kasie wydam co nieco na ciuchy i przyjemności. W ciągu dnia nie mam czasu na nic, od 2 tygodni odbieram nową kartę kredytową z banku, staram się zobaczyć z dawno niewidzianymi znajomymi, załatwić jakieś sprawy, próbuję upatrzyć sobie coś w sklepie, zdążyć kupić książkę przed zamknięciem księgarni. Monika sama zaproponowała, że kupi mi w końcu książkę i przyniesie na piątkowe zajęcia, bank będzie musiał poczekać…
Byłem dziś u Jurka w Cafe tak jak kiedyś, w lustrze zobaczyłem zmęczenie na swojej twarzy, syfy na czole, zmęczone oczy. Efektów siłowni jakoś nie widać po kilku miesiącach chodzenia – kupując spodnie wylewało mi się bokami to i owo.
Jutro jadę do Wawy ze swoim szefem, muszę wcześnie wstać.
Nadal nie mam czasu zastanawiać się nad tym co dzieje się wokół mnie – i dobrze mi z tym.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Pisane w czasie pracy

Ostatnio nie mam dołów. Każdy mój tydzień wypełniony jest do maksimum praca i zajęciami po. Praca do 16.30 potem zwykle szybka kawa lub piwo ze znajomymi gdzieś w centrum, 2 razy w tygodniu włoski, angielski, siłownia – nie mam czasu się nudzić czy popadać w jesienna zadumę. Do domu wracam przeważnie po 21 a ledwo przyłożę głowę do poduszki – zasypiam.
Pretenduję do tytułu robocopa pracy.
A dziś miałem w pracy stres, fukałem na wszystkich – cieszyłem się że dostałem umowę na czas nieokreślony ale jak zobaczyłem moją fotkę na firmowej stronie to ło maj got ja p…ę k…a mać w d…ę j…y ch..j!!!

Opublikowano Brak kategorii | 4 Komentarze

Sen o Warszawie

Niespokojnie dziś spałem, ciągle się budziłem i nerwowo spoglądałem na zegarek ile zostało mi snu do rana.
Dziwne miałem też sny: śnił mi się Zieliński i pan Karol to w dość niecodziennej roli, potem jakiś nieposprzątany pokój w warszawskim hotelu przy centralnym, rozmowa telefoniczna z Arkiem z Warszawy – podawał mi swój adres i jaki autobus mam wziąć by do niego dojechać (K), potem jeszcze Penteus.
Dziwne.
Ma ktoś tak samo jak ja?

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Piosenki

Często jest tak, że raz usłyszana piosenka kojarzy się nam z daną osobą, sytuacją, jakimś wydarzeniem. Ile razy słyszy się znaną melodię wracają wspomnienia, te lepsze i te gorsze, osób, o których wolałoby sie dawno zapomnieć i tych, o których nie chce się nigdy przestać pamiętać.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Retrospekcje

Niesamowicie długo trwał mój powrót do Polski.Wróciłem do domu, było już po 6. Szybka kawa, byle kanapka w biegu, papieros, koszula, krawat, garnitur, kalendarz, notes i pędem do biura. Mniej więcej od 12 dopadła mnie senność, do końca dnia walczyłem ze znużeniem aplikując sobie duże ilości kofeiny. Niby taki byłem zmęczony ale o 22 dałem radę spotkać się jeszcze z K. pogadać. W sobote wieczór byliśmy z Leo tak padnięci po kilku godzinach spędzonych w Holmes Place, że już u włocha na kolacji rozmowa nam sie nie kleiła, oboje czuliśmy ogarniającą nas senność. Nie pomogła nawet kolejna kawa, krótka drzemka w domu zamieniła się w sen aż do samego rana.

W niedzile po śniadaniu pojechaliśmy w trójkę z Alfredem na piknik do parku. Atmosfera panowała sielska, mnóstwo takich jak my zwykłych ludzi, którzy przyszli zrelaksować się leżąc na trawie, uchwycić ostatnie ciepłe promienia wrześniowego słońca, posłuchać koncertu muzyki poważnej.

Ślad po kurzu, który ostał mi się wtedy na butach idąc żwirową drogą do parku, jeszcze w poniedziałek w pracy odnalazłem na wierzchu swojego prawego buta.

Strasznie udane w tym roku były te moje wakacje w pigułce…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Wiedeń dzień 2 cd

Po śniadaniu wybraliśmy się na bazar, kupić wino i kilka śmierdzących serów na kolacje, po drodze zahaczyliśmy o savoy bar, pomnik Johanna Straussa. o 14 pojechaliśmy do Holmes Place poćwiczyć trochę na siłowni, zrelaksować się na basenie, zażyć sauny i duuuużo relaksu. Za moment jedziemy na kolacje do Włocha… boże ale mi się tutaj podoba, leżąc na patio przy basenie, mając przed sobą widok na budynki ONZ miałem wrażenie, że spełnia się mój sen o błogim stanie zawieszenia w beznadziejnym luksusie….

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Wiedeń dzień

Wczoraj po wyjściu z biura poszliśmy przejść się po centrum Wiednia. Miasto znam, chodziliśmy raczej bez celu, upajając się słoneczną pogodą i nietypowym, bo piątkowym nic nie robieniem. Kawa przy muzeum botanicznym, zwiedzanie wystawy grafików Goi w Leopold Museum, kolacja w beim Czaak i moje obżarstwo wienerschnitzelem,  ósma z kolei kawa na graben i późne przesiadywanie u Peter’a przy piwie, winie, becherowce w atmosferze rozbrzmiewającej wkoło muzyki operowej.
Dziś czeka mnie kolejna moc atrakcji…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Przyjazd Wiedeń dzień 1

No i dojechałem. Na Floridsdorf wsiadłem do metra, przesiadłem się na Westbanhof i niczego nie wspominając Leo chciałem zrobić mu niespodziankę i zastukać do jego drzwi. Wtedy dopiero się zorientowałem się, że nie wziąłem jego adresu, wszystko przewidziałem, każdą przeciwność losu oprócz jednej – że mogę nie zabrać ze sobą jego adresu. Dzięki bogu miałem telefon i mogłem się z nim skontaktować. Jesteśmy już po kawce, a teraz siedzimy u niego w pracy w ministerstwie finansów – podobają mi się zorganizowane przez niego atrakcje…

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

Podróż do Wiednia

Planowałem odwiedzić Leo od dłuższego czasu. Odkąd poznaliśmy się przez A. ciągle mnie do siebie zapraszał. Decyzje o wyjeździe podjąłem niespodziewanie, wziąłem na jutro wolne i za kilkanaście godzin będę już w trasie.
Wczoraj wieczorem jak surfowalem po necie szukając informacji o komunikacji miejskiej, cenach karnetów, wejść do muzeów, możliwościach poruszania się po Wiedniu przypomniałem sobie to uczucie kiedy trzeba wszystko samemu zaplanować, przygotować, zorganizować przed wyjazdem, przewidzieć potencjalne trudności. Lubię to uczucie, które towarzyszy mi zawsze przed takimi wyprawami.

Ostatni raz w Wiedniu byłem kilka lat temu, jeszcze z Anetką.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

„gorący kubek”

Ostatnimi czasy wszystko kręci się wokół pracy.
Jeszcze przez jakiś czas będzie to temat przewodni za każdym razem, gdy spotkam się z kimś ze swoich znajomych.
Niektórzy narzekają, że nie mam czasu się spotkać… a ja muszę rezygnować z jednego spotkania na rzecz drugiego, nie lubię wybierać spośród ludzi, na których mi zależy…

W poniedziałek umówiłem się na randkę pt. „wypicie wina lub kilku w pięknych okolicznościach wrocławskiej Starówki, a w przypadku „zaiskrzenia” itd.”
Jeszcze w niedzielę trochę się wahałem czy aby to dobry pomysł – czasami po pracy bywam tak zmęczony psychicznie, że jedyne o czym wtedy marzę to móc wrócić do domu i przez resztę dnia już nic nie musieć.

W poniedziałek przed 20.00 spotkałem się jeszcze na szybką kawę z K. – jej towarzystwo wprawiło mnie od razu w bardzo dobry nastrój.
Pan „gorący kubek” okazał się wymarzonym towarzyszem do wspólnego biesiadowania i rozmów. Swój niemały wpływ miało też mojito i chilijskie wino… cały wieczór potoczył się tak przyjemnie, nie musiałem niczego udawać, do niczego się zmuszać, nigdzie spieszyć… był relaks, były opowieści, anegdoty, żarty, gafy, wpadki, miła obsługa w RAGTIME… poza tym ciepła noc i krótki sen…
To była jedna z tych randek, które będę pamiętał.

Hm, właśnie zdałem sobie sprawę, że właściwie po angielsku określiłbym go jako Mr. Instant… no i w pewnych sytuacjach to by się nawet bardziej zgadzało…

Myśl:
Moja praca wymaga ode mnie wiele zaangażowania, kreatywności oraz umiejętności perspektywicznego spojrzenia na realizację powierzonych zadań. Zawsze jestem otwarty na ciekawe pomysły, wyzwania i nowe sposoby rozwiązywania trudnych zagadnień. Taka postawa daje mi świadomość swojego rozwoju zawodowego, jakże potrzebnego w mojej pracy.
Twierdzę, że w życiu każdy powinien mieć jakąś pasję. Tylko wtedy dzięki efektywnej pracy i pozytywnemu nastawieniu możliwa jest realizacja marzeń i celów. Mnie się udało…
Your choice. Our world

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz