This is it

This is it – W zeszłym roku w marcu usłyszałem te słowa od K. na pożegnanie, potem w maju zwolnili G.H i zostałem sam. Dziwne to uczycie po raz ostatni wychodzić z biura, do którego przychodziło się przez ponad 9 lat, w ostatnim tygodniu miałem świadomość, że każda chwila jest tą ostatnią. Razem z Bianca i Audrey urządziliśmy sobie pożegnalne lunch party w sali konferencyjnej na 4p, nie mogło zabraknąć butelki szampana z czym musieliśmy się trochę kryć w końcu wciąż byliśmy jeszcze w pracy. Pożegnalne przyjęcie niespodzianka, które zorganizowali dla mnie L i V. było okazją by po raz ostatni spotkać się z ludźmi, z którymi pracowałem na co dzień, były przemówienia, wspomnienia, dużo śmiechu, prezenty. Bianca i Bettina zgodnie przyznały, że mogło być znacznie gorzej, nie było korpo szopki ani sztucznych uprzejmości, nawet dyrektorka mnie wyściskała.

Wróciłem do domu, M. był jeszcze w pracy, otworzyłem butelkę wina i nawet nie wiem kiedy ją skończyłem, zmęczony położyłem się  spać.

Uświadomiłem sobie jaki kawał świata zobaczyłem przez tę ostatnią dekadę. Po raz ostatni wyszedłem na taras zapalić papierosa, po czym spakowałem swoje rzeczy i ostatecznie zamknąłem za sobą drzwi.

167-102

Opublikowano praca | Otagowano | Dodaj komentarz

leaving

Dear All,

Feeling a little bit like a „monument”, after almost 9 years in eB, it’s time for me to change. I shall be leaving eB on the 29th of April I am going to take a little time off to find my next role. Looking forward to the future, I cannot and do not want to forget the past, I arrived as a novice and I believe that today I am a professional – primarily as a result of the personal attention, tutoring and opportunities that I have received from eB, my life-changing superiors and peers.

Bla bla bla…

“I’m so sorry to hear you are leaving… You are my only point of contact with the hotel/travel industry. I want to say thank you for all the support you have offered me over the years.  It’s been great working with you. Wishing you all the very best in whatever it is you will do next.  No matter what it is you’ll do just great. Thank you and all the very best.”

PC Dublin

“I must say it is not nice to see people leaving which are almost an inventory of eB .. but I can really understand your ambitions to see something else in your live! I really hope we will have a chance to see us again.. no matter when it is, but once in our live. Would love to see some post cards from your overall trips or just send us some fotos. Have the best time in your life  – All the Best!”

PG Berlin

“I did not know that you were leaving… it is a sad day for us. I wish you all the best and hope to see you again. Do you plan to stay in Switzerland at this time? Thanks for showing me the ropes with T&E all those years ago in AP, fond memories filing all of those reports and recipes J I hope you have a good last day here. Stay in touch.”

JL Bern

“Unfortunately, I could not attend your farewell. I nonetheless wish you all the best, it was a pleasure working with you. Enjoy your time off and take a good decision! Cheers”

IZ Bern

“WoW. I am speechless.”

JB Bern

“Awww! Bye dear, P!! If you’re on FB, you should add me, we can keep in touch. Sounds like a brave decision to leave and I’m sure it will work in your favor! Taking the time to figure out next steps is so helpful to clear the mind and not everyone takes it…sounds like you are heads ahead of the game on this 😉 Hope to see you in the summer for a beach drink!!”

EE Bern

“Bye bye P,  Very sorry to see you go and I wish you all the best for the next journey.    Still cant spell your last name 😉  thank god for the email directory! Warmly”

DB Bern

“I just wanted to let you know how very much I enjoyed working with you over these last 2 years. Thank you for your knowledge, insight and support of the travel program.  As well as your humor and sharing of your brilliant personality!  I loved hearing about all your travel holidays!  The travel industry is very small, and so I’m hopeful that our paths will cross again and we will have the opportunity to work together again! Please do stay in touch, and let us know where you land.  And please know, should you come to the West Coast, I live at the beach and I like visitors!  Do let me know when you’re in town, and we can get together. All my best”

KB San Francisco

“Great e-mail! I wish you the best in Polynesia and all other places you will visit, and for your next professional journey!”

SM Bern

“Thanks for all of your help.  Best wishes to you in your new endeavours!  Stay in touch!”

JA Philadelphia

“Good luck and good wishes in your new stage, work and personal. It’s been a pleasure working with you over the years, always willing to help and collaborate with me, much appreciated. Best regards”

CG Madrid

“What a shame, you have managed to escape at last! Well good luck sir, it has been an absolute pleasure. Many thanks”

CB Glasgow

“What a message, it’s really sad to hear after all this years! Thanks for all the good collaboration and your support. For the future I wish you a lot of luck, a new exciting job and maybe we will meet again at another stage, who know’s?!? Best greetings from Berlin”

CF Berlin

“I will always remember how valuable and involved you were during the Iceland volcanic ash fall! (good fella) Any way…it’s been my pleasure to work with you and wish you safe travels!  KM and I will have lunch today and catch up a bit. Ps. Btw, I will be traveling in Bangkok & Phuket in Jan 2-9 2017“

CB San Jose

“We have only worked with each other for a short time….however in this short time it has been an absolute privilege and pleasure working with such a knowledgeable professional.  I sincerely wish you all the best in your personal and professional endeavours. Until we meet again. Kindest regards”

AMW San Jose

“Cześć. I enjoyed getting to know you and the time we were working together. I am very sad about the stupid mistake I did. I paid a high price – I lost a friend. I  wish you all the best for your future.”

SD Berlin

“When I read your email I was crying with one eye and if I think about that you will not be here in a few months anymore I need to cry again. eB without you seems to be unbelievable for me at the moment. Ps for me is eB and eB is you. You are right eB never been the easiest client but as well never the most difficult one but the EMEA TM was always great and a pleasure to work with. I am dealing with a lot of TMs and a lot of them are not that great as you are and we would be lucky only dealing with TMs your size. I pray and wish for you that you find a new job in the travel industry and hopefully as TM and it would be  great pleasure working together with you in the future in any other company across the global as you are great and this must be said very open. eB lost already a lot of knowledge about their program when they laid off KM, LH and GH and they will be lost with nothing after your gone and this is soon. I really enjoyed and it was a pleasure working with you over the past 9 years and I will miss our relationship very much but I fully understand your point and decision leaving the company but I hope that we still will keep in touch on a private level. I really can’t believe your leaving but that’s reality now. I will always remember with a smiling face our relationship. Thanks for the invitation and let’s have a great last evening before we see each other again in different roles! Best regards”

RR Nurnberg

Opublikowano praca | Otagowano | Dodaj komentarz

bliskie relacje

W każdej bliskiej relacji, nie tylko w związku, występują drobne zachwiania równowagi. Jednej stronie zależy bardziej niż drugiej. Jedna daje z siebie trochę więcej, druga trochę więcej bierze. Czasami ta zależność się odwraca, strony zamieniają się rolami, ale właśnie ten brak symetrii jest gwarantem trwałości układu. Taki związek doskonały, w którym obie strony są zaangażowane w jednakowym stopniu jest niemożliwy i utopijny. Niedoskonałość i potrzeba dążenia do jej wyeliminowania jest motorem wszelkiego działania. Doskonałość jest martwa, przeto nudna.

Często miewam poczucie trudnej do wytłumaczenia tymczasowości. Wszystko wydaje się takie letnie, niby się nie kłócimy, ale też nie widzimy euforii. Coś jakby dwie osoby, które idą obok siebie, ale nie idą razem.

Opublikowano praca | Otagowano | 1 komentarz

Deja vu

Wyszedłem dzisiaj wcześniej z pracy, żeby zdążyć na samolot. Lecę na weekend do Warszawy spotkać się z P&E. Wychodząc z biura upewniłem się, czy o niczym ważnym nie zapomniałem, miałem ze sobą laptop, iPad, iPhone, klucze, portfel, walizkę, płaszcz i dokumenty. Czekając na tramwaj na Helvetiaplatz przypomniało mi się jak ponad 9 lat temu czekałem na tym samym przystanku wychodząc z ostatniego interview mojego przyszłego pracodawcy. Wtedy też miałem ze sobą walizkę, laptop, komórkę i płaszcz – spieszyłem się na powrotny samolot do Wrocławia.

Dziś nie byłem już tamtym wystraszonym młodym chłopakiem, który marzył aby dostać tutaj prace i zamieszkać w Szwajcarii. Patrząc na przedmioty, którymi otaczałem się kiedyś a dziś osiągnąłem materialny sukces. Zmieniły się tylko marki i liczba zer na koncie. Nie zmienili się tylko przyjaciele. Spełniłem wiele niewypowiedzianych marzeń małego chłopca.

Tutaj spotkałem miłość swojego życia.

Zaznałem w życiu dużo szczęścia.

Opublikowano emigracja | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Emergency alert

Akurat zbieraliśmy się z M do wyjścia, pamiętam, że opornie mi to szło bo wciąż czułem skutki wczorajszej kolacji zakrapianej zbyt dużą ilością wina i sake. Trochę kręciło mi się w głowie i pilnowałem się by nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów. Wyszliśmy z pokoju, wcisnąłem guzik od windy, kątem oka obserwując przez szybę niesamowicie prezentującą się z góry architekturę Osaka Garden. Nagle poczułem się jakby ziemia usuwała mi się spod stóp, poczułem jak się chwieję a zawartość żołądka podchodzi do gardła. Popatrzyłem ukradkiem na M. czy tego nie zauważył ale i on wydawał się czymś poruszony. Chwiała się podłoga a wraz z nią cały budynek… Zamiast zejść po schodach wsiedliśmy do windy wdając się w rozmowę z przypadkowymi gośćmi o tym, że chyba było to trzęsienie ziemi. Po kilku minutach dostałem niezrozumiały sms od japońskiego operatora komórkowego. Wrzuciłem go w tłumacza google i okazało się, że południowo-wschodniej części Japonii zatrzęsła się ziemia a skutki odczuwalne były w samej Osace. Wysłałem rodzicom wiadomość, o tym co nam się przytrafiło, ale matka wzięła to za prima aprilisowy żart. Dopiero jak usłyszała o tym w TVN24 zadzwoniła sprawdzić co u nas.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

Nara

Wciąż czujemy niedosyt tym krajem, codziennie coś nowego odkrywamy i nie przestajemy fascynować się innością Japonii. Razem z M. planujemy już kiedy byłoby najlepiej wyskoczyć razem do Tokio i zaliczyć Mt Fuji tudzież okolice. Niestety pojutrze wracamy już do Szwajcarii i to będzie koniec naszych wakacji. M. jedzie jeszcze do Parmy na międzynarodowy konkurs w wypiekaniu pizzy a ja wracam na ostatnie 4 tygodnie do biura. Tyle co z K. lecę na weekend do Belgradu, ale tak to już jestem na miejscu.

Dziś w pociągu do Nary M. zafascynowany grał w SimCity podczas gdy ja wtulony w jego ramię odsypiałem niedospaną noc. Kolejny dzień a ja nie przestawiłem się na tutejszą strefę czasową.

Nara jest niewielka a wszystkie turystyczne atrakcje zdają się być skondensowane w bliskiej okolicy, wszędzie chodzimy pieszo, odległości są naprawdę niewielkie poza tym jest piękna pogoda świeci słońce, ale nie ma upału. Obok świątyni M. znalazł plik banknotów, jako że w około nie było nikogo (prócz wszędobylskich sarenek) szybkim ruchem ręki podniósł zwitek papieru i schował do kieszeni spodni.

– Ile znalazłeś – próbowałem go dopytać.

Zaśmiał się tylko i odpowiedział zgodnie z prawdą, że nie ma zielnego pojęcia. Kierując w kierunku dworca kolejowego zastanawialiśmy się jak spożytkujemy ten nasz majątek. Planowaliśmy zjeść dobry lunch, jakąś część oddać biednym (szczęście trzeba podać dalej) a za resztę zrobić zakupy. Okazało się że fortuny tam nie było, raptem 4000 jenów: starczyło na dobry lunch oraz bilet powrotny do Osaki a 1/3 oddaliśmy jakiemuś mnichowi stojącemu przy wejściu do stacji.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

Hiroszima – miasto feniks

Hiroszima to piękna ogromna metropolia, jej mieszkańcy mają jednak przerąbane bo większości miasto kojarzy się tylko z jednym – bombą atomową. Po tamtej tragedii ostał się tylko jeden budynek, muzeum i pomnik. Nasz pilot też głównie ograniczył się tylko do miejsc związanych z martyrologią… To przygnębiające słuchać że symbolem miasta jest bomba atomowa, to jakby twierdzić, że symbolem Polski jest Auschwitz. Większość Japończyków odwiedziła tutejsze muzeum wystawę z wycieczką szkolną i kojarzy ją z obrazami olbrzymiego cierpienia. Oglądając miasto z okna autokaru i wciąż mając przed oczami żywe, czarno-białe smutne i przygnębiające obrazy zmiecionego z powierzchni ziemi miasta oraz zwęglonych ciał, nie mogłem przestać się nadziwić, że to to samo miejsce.

Przyglądając się kolorowym neonom, sieci gęstych dróg i autostrad, nowoczesnych pociągów aż trudno uwierzyć że większość została odbudowana tutaj od zera. Chwili się mieszkańcom, że nie dali się zaszufladkować jako miasto znane z tego że 70 lat temu zostało zdmuchnięte z powierzchni ziemi.
Chciałbym móc jeszcze kiedyś tutaj wrócić spróbować tutejszego nocnego życia.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

w drodze do Hiroszimy

Wykupiliśmy wycieczkę do Hiroszimy. Wieczór wcześniej pojechaliśmy metrem do stacji Osaka wybadać gdzie znajduje się hotel Granvia i dobrze zrobiliśmy bo dotarcie do niego zajęło nam prawe godzinę. Kluczyliśmy między peronami, piętrami i korytarzami, wyjściami i przejściami dla pieszych i jeszcze w dodatku te remonty – trudno było się połapać którędy mamy iść, więc zagubieni krążyliśmy po całej stacji. Rano poszło nam to już dużo sprawniej, oprócz nas do Hiroszimy wybierało się jeszcze kilka innych osób więc nie byliśmy sami. Taksówką pojechaliśmy do stacji Shin Osaka skąd odjeżdżał Shinkansen. Podróż pociągiem pociskiem była atrakcją samą w sobie. Robieniu zdjęć i kręceniu video nie było końca choć w Szwajcarii dziwię się gdy turyści robią sobie fotki z TGV.

Pociągi na stacjach zawsze zatrzymują się w określonych miejscach – na peronach namalowane są linie, które wyznaczają początek kolejki. Jeszcze zanim przyjedzie pociąg, widać jak Japończycy grzecznie ustawiających się w kolejce jeden za drugim. Ten sam widok obserwuje się wychodząc ze stacji, ludzie organizują się w rząd już przed ruchomymi schodami. Choć może wydawać się to dziwne, to trzeba przyznać, że zdecydowanie poprawia to płynność pasażerów na stacji. To że w danym punkcie stoi duża grupa ludzi, nie oznacza, że nie są oni w pewien sposób zorganizowani.

Miłym zaskoczeniem był dla nas konduktor w pociągu Shinkansen – wszedł do wagonu, ukłonił się, przeszedł do końca, odwrócił się, ukłonił , wyszedł z wagonu, w kolejnym się ukłonił. W końcu wrócił do naszego. Wszedł, ukłonił się, przeszedł, odwrócił, ukłonił. Delikatnie, z powagą, z szacunkiem, oficjalnie… M szalał z zachwytu oglądając to przedstawienie. Kolejne miłe zaskoczenie było w sklepach. Wchodzisz do sklepu, kupujesz, nie zdążysz jeszcze dojść do kasy a obsługa już biegnie, informując po drodze, że przeprasza, że dopiero idzie. Wszystko z uśmiechem, uprzejmie, ekspresowo i na koniec jeszcze w podziękowaniu za zakupy no i naturalnie ukłon. Kolejny ukłon był od załogi obsługującej samolot na płycie lotniska. Kiedy samolot był już gotowy do odlotu, załoga staje w rzędzie i wszyscy się kłaniają a potem machają nam na pożegnanie.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

40 lat minęło i fine dining with Osace

Padło na wtorek wieczór. Następnego dnia rano jechaliśmy akurat do Hiroszimy, stamtąd wracaliśmy późno w nocy, wydawało nam się, ze nie ma po co dłużej odkładać okazji. M. nie byłby sobą gdyby na miejsce swoich urodzin nie wybrał czegoś spektakularnego. Od lat marzyła mu się kolacja w restauracji hotelu George V w Paryżu – czyli puch, piana i polewa dobrego smaku, ale skoro byliśmy teraz w Osace o paryskiej restauracji musiał zapomnieć.

W związku z tym, że spaliśmy w Swissotelu poszliśmy (a raczej zjechaliśmy 23 pietra w dół), do hotelowej Minami serwującej dania kuchni japońskiej. M. nie zadowalał nam niczego, obaj zamówiliśmy sobie największe i najdroższe zestawy menu z wołowiną Kobe i abalonami oraz szampana i butelkę nowozelandzkiego pinot noira. Dostaliśmy do dyspozycji prywatnego kucharza, który na naszych oczach dosłownie robił kulinarne cuda wyczarowując przed nami kolejne niesamowite dania. Może to za sprawa szampana, ale czułem się najszczęśliwszym facetem na świecie mogąc spędzać wspólnie z M. ten wyjątkowy dzień i wieczór. M. nie zawahał się nawet przez chwile płacąc krocie za nasza wystawna kolacje, ale w końcu ile razy w zyciu kończy się 40 lat?

Opublikowano podróże | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Karuzela życia

Po dzisiejszym hotelowym śniadaniu mam delikatnie mówiąc lekką traumę, na dodatek w brzuchu mnie skręca, a ile razy o tym myślę wydaje mi się, że zacznę rzygać freskami na ścianę… Jakiś samopas biegający dzieciak nie mógł pohamować wydalania smarków i gdy nachylał się nad podgrzewaczem z jajecznicą widziałem jak wpadają do środka jego baboki. Współczulem każdemu z gości, który nakładał potem sobie na talerz te smakołyki… a bachora należałoby zrzucić z piętra.

Mamy dziś w planach jedynie odwiedzenie akwarium Kaiyukan a potem panoramiczną przejażdżkę niedaleko położonym młyńskim kołem.

M. zwrócił mi uwagę na ciekawą rzecz, na ulicach widać budki z jedzeniem albo inne przewoźne garkuchnie, ale w powietrzu darmo szukać ich zapachu. Tak jakby mnie lub bardziej przyjemne dla nosa zapachy w ogóle nie miały prawa opuścić wielkich gorących garów.

Poszliśmy do parku po prostu bezczynnie posiedzieć na ławce i nacieszyć oczy kwitnącymi wiśniami. Oboje potrzebowaliśmy takiego leniwie spędzonego dnia. Siedząc w kole widokowym rozmawialiśmy o tym czy uda nam się w tym roku polecieć na Hawaje. M. nie może doprosić się dwutygodniowego urlopu, co trochę jest dziwne, czasem mam wrażenie że jego szef celowo komplikuje ich grafik bo jest zazdrosny o wszystkie wyjazdy M. Nawet jeśli nie polecimy na Hawaje na pewno uda się nam spędzić tydzień w San Francisco, a potem będę musiał zacząć rozglądać się za jakąś pracą.

Po powrocie do Szwajcarii zostanie mi ostatni miesiąc w pracy. Pewnie bardzo szybko mi zleci a potem rzucę się w wir wyjazdów, podróży i kursów językowych, po których nastąpi jedna wielka niewiadoma.

Kiedy w wieku 22 lat leciałem w pojedynkę do Stanów też nie miałem wszystkiego zaplanowanego. To chyba najbardziej w tym wyjeździe mnie ekscytowało, świadomość że za każdym rogiem czekała mnie przygoda. Wcześniej dwukrotnie byłem w Stanach, wiedziałem czego się spodziewać, że jakąś prace znajdę, potrafiłem się odnaleźć w innej kulturze, miałem pieniędzy na 2 miesiące życia. Byłem odważny i gotowy na przygodę przez duże P. Śmieszne, że teraz nawet nie pamiętam jakim najtańszym środkiem transportu można dostać się z lotniska do centrum San Francisco. Odkąd przerzuciłem się na taksówki albo limuzyny z kierowcą przestałem zwracać uwagę na to gdzie znajdują się przystanki autobusowe albo kolejki BART. Wciąż podoba mi się mój misternie uknuty plan na następne kilka miesięcy, ale co potem? Nie wiem. Z drugiej strony nie wiem co będzie jutro, więc po co się nakręcać myślami co będzie za rok. Z perspektywy czasu te moje kilka miesięcy 2002 roku w San Francisco były jednym z najważniejszych okresów w moim życiu. Wiele się wtedy o sobie dowiedziałem, nauczyłem się samodzielności, wytrwałości i zaradności, stałem się bardziej wytrzymały choć nie było lekko, zdarzały się chwile słabości i zwątpienia, zdarzało mi się nawet płakać, ale teraz z perspektywy lat wspominam tamte czasy śmiejąc się do siebie w myślach. Tamta wyprawa w dużym stopniu ukształtowała mnie jako faceta , nie byłbym tym kim jestem teraz gdyby nie tamten wyjazd. Pokochałem wtedy San Francisco i ta miłość trwa do dziś.

Widząc szczęście w roześmianych migdałowych oczach M. po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu jak dobrym pomysłem było zabranie nas do Japonii. Liczyło się teraz i tutaj a na resztę przyjdzie kolej w swoim czasie…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz