Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
Tag Archives: praca
Dzień 17 – zmęczenie
Czuję się wypluty. Dziesięć razy zmieniałem dziś ten sam slajd, wpatrując się w prezentację, która już dawno straciła dla mnie sens. Po jedenastu godzinach ktoś rzucił: „to nie to, o co mi chodziło – teatralnie zamknąłem klapę laptopa jak trumnę, … Czytaj dalej
Dzień 16 – niedziela w biurze widmo
Dziś był ten dzień, kiedy naprawdę zacząłem się zastanawiać – na serio, po co ja tu w ogóle jestem? Po co przyleciałem? Wszystkie spotkania zostały odwołane albo przesunięte, skrzynka mailowa świeciła pustkami, nawet szmatłogłowa klientka nie pojawiła się w biurze. … Czytaj dalej
Dzień 13 – weekendowa odskocznia
Przy takich upałach trudno o jakiekolwiek atrakcje na świeżym powietrzu. Wszystko, co się tu dzieje, przenosi się do klimatyzowanych wnętrz, bo na ulicy po prostu nie da się wytrzymać. Wyszedłem z pracy, wskoczyłem jeszcze na chwilę do basenu, żeby się … Czytaj dalej
Dzień 11 – Spacer po mieście i cienie pracy
Wczoraj po pracy zrobiłem szybki wypad na hotelowy basen. Godzina pływania, trochę ruchu, tylko tyle wytrzymałem – zerwał się dziwny, porywisty wiatr, który fruwał wszystkim, co miałem przy sobie: ręcznikiem, koszulą, nawet klapkami. Zwinąłem się więc szybko do pokoju, przebrałem … Czytaj dalej
Dzień 9 – poranek w biurze i szalony plan na weekend
Dziś w biurze byłem pierwszy – chwilę po siódmej. Cisza, puste biurka, a ja od razu siadłem do roboty. Wczoraj miałem ambitny plan, żeby część zadań z nowego tygodnia ogarnąć wieczorem, ale wiadomo, lenistwo i basen wygrały, później przyszedł wieczór, … Czytaj dalej
Dzień 8 – leniwy weekend
Ten weekend miał być totalnym resetem – nicnierobieniem, odpoczynkiem od gonitwy ostatnich dni, od wszystkiego. I w sumie tak było, może poza faktem, że wczoraj musiałem ogarnąć trochę starych tematów, bo kolega z dawnego zespołu wciąż nie wrócił jeszcze z … Czytaj dalej
Dzień 6 – nareszcie weekend
Ten dzień ciągnął się niemiłosiernie. Poranne spotkania poszły szybko i sprawnie i nagle pustka w kalendarzu. Zostało mi udawanie pracy w pokoju z innymi kolegami, telefonowanie po znajomych, rodzinie i bezcelowe scrollowanie internetu, byle tylko zabić czas. Zegar jak na … Czytaj dalej
Dzień 5 – zjazd
Dziś złapał mnie totalny zjazd energetyczny, normalnie, jakby ktoś odłączył mi kabel od kontaktu. Wstałem wcześnie, bo od rana czekała mnie seria spotkań, ale już przy otwieraniu oczu dopadł mnie ból istnienia i rozczarowanie życia: myślałem, że to ostatni dzień … Czytaj dalej
Dzień 4 – bliskie spotkanie
Nie wiem, czy to ze stresu, czy po prostu z mojego wrodzonego roztrzepania, ale dziś rano zaliczyłem klasykę gatunku. Dojechałem do biura, przyniosłem sobie kawy, rozsiadłem się wygodnie… i nagle olśnienie: nie mam telefonu. Został w hotelu na biurku, a … Czytaj dalej
Dzień 3 – sen, szkolenia i kryzys
Dziś w nocy przyśnił mi się dziwny sen. Ktoś powiedział mi, że zostaję w Katarze na kilka lat. Obudziłem się z poczuciem ciężaru, bo nie była przyjemna wizja. Co ciekawe, we śnie wcale się nie sprzeciwiłem rozmówcy, tylko nerwowo kombinowałem … Czytaj dalej

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.