Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
Category Archives: praca
York – dzień 5
Grzebię sobie po sharedrivie i nagle znajduję plik z metrykami. Okazuje się, że robaczki mnie oszukują, tzn. nie mówią całej prawdy… Chłopak, który mi wszystko tłumaczy nie miał o nich zielonego pojęcia, bo pracuje tu od 3 miesięcy. Supervisor wcześniej … Czytaj dalej
York – dzień 4
Zaprowadzono mnie do olbrzymiego open space’u gdzie siedziało ok 60 osób. Derek wydał mi się bardzo spięty, nienaturalnie się zachowywał I byle jak podał mi rękę. Nikt tutaj ze mną nie rozmawia, ludzie nie odpowiadają na moje „good morning”, nikt … Czytaj dalej
York – dzień 3
Na śniadaniu spotkałem się z Collinem, sam zaproponował, że się do mnie przysiądzie. Punktualnie o 10 przyjechały po nas taksówki. Siedziba firmy, do której jechaliśmy okazała się starą fabryką, budynki nie różniły się niczym od architektury reszty Yorku. Chodząc po … Czytaj dalej
York – dzień 2
Jedzenie w Anglii nie dość, że drogie to jeszcze ohydne, wszystko jakieś napompowane, ale przeżyć się oczywiście da. Na śniadaniu wydziałem jednego fajnego kelnera – wypisz wymaluj George Michael. O 13 mieliśmy spotkanie Collinem, podczas którego okazało się, że we … Czytaj dalej
York – dzień 1
Zwlokłem się z łóżka o 3 przyjechał po mnie Piotr i razem pojechaliśmy na lotnisko. Śmiałem się, bo miał lżejszą walizkę od mojej a potem wpadłem w lekki stres kiedy okazało się że mam 6kg nadbagażu – na szczęście pan … Czytaj dalej
wyjazd
Jednak lecę jutro rano do Londynu a potem stamtąd pociągiem do Yorku. 4 tygodnie w Wielkiej Brytanii. Święta też tam spędzę… Przypadkowo okazało się ze w tym samym rejsem tyle, że do Bangalore leci mój dobry kumpel. Już się boję, że … Czytaj dalej
Frankfurt – dzień 11
Wczoraj wieczorem w ramach integracji i polepszania relacji miedzy naszymi firmami wybraliśmy się na kolacje i kręgle. Driny mi w ogóle nie wchodziły, jedzenie było takie sobie, na dodatek złapałem katar i chudzielcem zasmarkany. Dziś od rana łeb mnie….boli. Żeby … Czytaj dalej
Frankfurt – dzień 10
Siedziałem jak na tureckim kazaniu. Z nudów surfowałem po intranecie. Tutaj maja taki system zabezpieczeń, że nie mogę wejść na większość stron internetowych. Cała ta szopka w obawie przed zawirusowaniem sieci albo próbą wykradzenia receptury KitKata. Zupełnie przypadkiem natrafiłem na … Czytaj dalej
Frankfurt – dzień 9
Koleżanka przysiadła się do mojego kompa. Akurat przyniosłem sobie gruszkę, żeby zjeść ją zamiast zapychać się czekoladowymi batonikami. Tak jakoś niegramotnie usiadła, że zahaczyła o biurko i gruszka stoczyła się na podłogę: “ O sorry Piter, zwaliłam ci gruchę” Nie … Czytaj dalej
Frankfurt – dzień 8
Wstałem rano i czułem się naprawdę wyspany. Uwielbiam hotelowe śniadania, po nich zawsze jestem jakoś dziwnie bardzo pozytywnie nastawiony do reszty dnia i czekających mnie wyzwań. Szkolenia trwają i jestem z dnia na dzień coraz bardziej nimi znudzony. Vargas przeraźliwie … Czytaj dalej

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.