Wyłaniający się zza linii horyzontu Port Stonetown na Zanzibarze, turkusowe morze i słońce wyglądały bajecznie pięknie – tak zrelacjonował mi to M podczas gdy walczyłem z atakami choroby morskiej, która dopadła mnie na promie. Fairmont Hotel to prawdziwa oaza luksusu na wyspie, nasz bungalow z widokiem na ogród na powitanie został przemieniony na domek bezpośrednio przy plaży a śniadania i obiadokolacje w pakiet all inclusive.
Wspomnienie z pierwszego dnia – śniadanie na tarasie przy plaży i widok zapierającym dech: bajkowa sceneria, piasek nienaturalnie biały i drobny jak mąka, rosnące palmy, szum fal, bezkres plaży, turkus morza…i uczucie błogości. A na koniec dnia zawsze wyczekiwane zachody słońca jak na kiczowatych pocztówkach.



Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.