znalezione na blogołamach

„Nie wierz w czyjeś zdanie, ani go nie przyjmuj, dopóki nie przekonasz się, że jest w pełni słuszne. Postępując inaczej wyrządzasz sobie krzywdę i daleki będziesz od poznania prawdy. Traktuj ludzi z czystym sercem, bez uprzedzeń, jak ktoś, kto zrozumieć i słuchać, by powiększyć swoją wiedzę, i przyjąć, jeśli jest słuszna, a odrzucić, jeśli jest błędna.”

IBN HAZM – O LECZENIU DUSZ I POSKRAMIANIU WAD…

Otagowano | Dodaj komentarz

Kraków

To było do przewidzenia ze wcześniej czy później (ale raczej wcześniej) zagna mnie do Krakowa. Wymyśliłem makabryczny pretekst by wyrwać się z domu i na weekend poleciłem do Polski. Bilet na samolot i hotel w dobie ostatnich wydarzeń nie stanowiły przeszkody nie do pokonania. Trafiłem na piękną słoneczną pogodę, znalazłem wyjątkowe świąteczne prezenty i gdyby tylko na koniec nie ten dziwaczny fotel, w biznes klasie w samolocie do Berna wszystko byłoby na tip top.
Zatrzymałem się w swoim ulubionym Radissonie i praktycznie od momentu, kiedy wylądowałem na Balicach nieustannie towarzyszyło mi dobrze znane mi uczucie dreszczyku emocji, które nie ustępowało przez kilka następnych godzin…
W planie było spotkanie z T, który rozpaczliwie szukał mnie poprzez ogłoszenia.
Do Krakowa przyleciałem późno wieczorem, więc nie umawiałem się już z nikim. W hotelu jednak wszedłem na czat i w mniej niż pół godziny ustawiłem spotkanie, które okazało się bardzo owocne i trwało do wczesnych godzin porannych, zakrapiane całą zawartością mini barku. Był Mikołaj może stąd to szczęście…
Z łatwością przychodzi mi ogłuszać facetów kusząc ich propozycją spotkania w luksusowym pokoju hotelowym. Nawet nie musiałem proponować pieniędzy, by zbłąkana niezaspokojona dusza o północy zjawiła się w moich progach gnana tą samą potrzebą co moja…

W sobotę najpierw zaprosiłem T do baru na wspominki, po czym wieczór, zgodnie ze scenariuszem, kontynuowaliśmy intensywnie już w łóżku.

W tym samym czasie, kiedy przebywałem w Krakowie w Polsce gościł Dalajlama. W recepcji powiedziano mi że będzie gościem hotelu i że w związku z tym inni goście mogą spodziewać się niewielkich niedogodności. W niedziele trudno było wyjść z jadalni czy wjechać windą na piętro. Lobby pełne było BORowików, dziennikarzy i obsługi czekającej na pojawieniem się gościa. Wcześnie rano ze snu obudził mnie blask kogutów na samochodach ochrony. Miałem pokój na 1. piętrze tuż nad głównym wejściem skąd mogłem swobodnie podziwiać wszystko, co działo się przed wejściem do hotelu. Gdybym był zamachowcem miałbym dobry punkt do oddania strzału który uczyniłby mnie sławnym…
Wciągnęła mnie trochę nowe zajęcie. Traktuje je trochę jak nałóg, jeżdżę po Europie, odwiedzam miejsca, które zawsze pragnąłem zobaczyć i umawiam się przedstawicielami lokalnej branży. Jeśli nie znajduje nikogo ciekawego chętnie wynajmuje na kilka godzin chłopaka do towarzystwa, który za parę euro bez słowa niezadowolenia nadskakuje próbując umilić mi czas.
Na czatach traciłem mnóstwo czasu, ale teraz już nie musze. Poza tym szansa umówienia się na czacie z konkretnym, przystojnym body builderem są równe praktycznie zeru – i nie chodzi tu nawet o własny wygląd – po prostu fajnych facetów tak łatwo poznać się nie da. No i luksusowy pokój z olbrzymi łóżkiem w 5 gwiazdkowym hotelu ze szkła i stali jakby słabiej komponuje się z typowym użytkownikiem czata – stąd pomysł na escortów.
W Polsce oprócz Warszawy nie wielu jest facetów z tzw. górnej półki, ale za granicą wybór jest imponujący.

Przestałem zupełnie wierzyć w stereotyp męskiej dumy, bo tych których poznałem radzą sobie w branży całkiem dobrze. Nie wierze też, że zmusiły ich do tego okoliczności życiowe – ci, których znam przesadnie dbają o swój wygląd, pięknie pachną i często mają coś do powiedzenia. Oferują mi swoje ciało i miłą pogawędkę, o nic nie pytają a mnie nie zależy na niczym więcej. Nie czarujmy się, gdy jest już po wszystkim mogą wracać na siłownie i do swoich zajęć.
Czy mną gardzą? Nawet jeśli, to tego nie okazują – może za bardzo zależy im na pieniądzach i zadowoleniu klienta.
Czy im się podobam? Nawet nie muszę się nad tym zastanawiać, bo znika zupełnie poczucie niepewności czy obie strony będą miały ochotę pójść ze sobą do lóżka, teraz głównie to ode mnie zależy, to ja decyduje z kim i kiedy a rynek ustala ceny…
Co to za facet, który musi płacić za sex? Moja męskość mało na tym cierpi, nie wstydzę się tego, co robię, płacę bo w ten sposób dostaję to czego chcę.
Pamiętam moją randkę jak weszła do foyer w hotelu w Budapeszcie. Nie było kobiety, która by nie rzuciłaby, choć przelotnym spojrzeniem w jego stronę a ja poczułem satysfakcje. I nie będę oszukiwał, bo gdzieś głęboko w środku cieszę się, że miałem okazję przeżyć te wszystkie niezapomniane chwile. Zostały mi jeszcze inne marzenia i zamierzam je konsekwentnie wprowadzać w czyn.

Otagowano | Dodaj komentarz

Budapeszt

Mój kalendarz wyjazdów na własne życzenie zupełnie oszalał: Budapeszt, Kraków, Frankfurt, Wrocław, Istambuł, Pekin – przy tak intensywnych zmianach otoczenia skutecznie zdołam odwrócić myśli od rzeczy poważnych.
Budapeszt miał spełnić role uzdrawiająco-orzeźwiającą i poniekąd mu się udało. Na krótko zdołał mi się udzielić niepowtarzalny klimat tego miejsca.

Przyleciałem tu pierwszy raz w życiu z planem by na własne oczy zobaczyć budynek Parlamentu odbijający się w toni Dunaju. Jakby na wyjątkową okazję całą panoramę miasta rozświetlało tego dnia mocne słońce co tylko spotęgowało mój wewnętrzny zachwyt nawet jeśli momentami było mi naprawdę zimno.

Za całe 300 euro w ciągu niespełna 3 godzin przełamałem kolejne życiowe tabu, odkryłem nieznaną mi stronę z księgi niewiadomych, która w konsekwencji pozostawiła we mnie posmak rozczarowania. Można mnie oceniać że jestem zblazowany, że źle się prowadzę, ale ja jednak wolę rzeczy doświadczyć i przekonać się że są nie dla mnie, niż przez całe życie zastanawiać się jakby to było gdyby…
Kiedy o nim teraz pomyślę to staram się go wytłumaczyć – każdy na swój sposób radzi sobie z wymogami nowoczesnej gospodarki a jego postawa to sposób do zrozumienia nowego systemu i zaadaptowania się do nowych oczekiwań.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 511

Ci, którzy zaglądają tutaj pewnie zauważyli, że na moim blogu nie ma linków.
Nie oznacza to, że nie czytam innych blogów – faktycznie zaglądam regularnie do kilku.
Przez lata nauczyłem się jak skutecznie chronić swoją prywatność i nie wystawiać się zbytnio na publiczny widok albo, jak kto jest w moim przypadku publiczną chłostę…
Zaledwie kilku osobom udało się skłonić mnie do przełamania tej zasady, z czasem poznałem innych blogowiczów, z którymi połączyła mnie większa lub mniejsza zażyłość, bo nie ukrywając niczego byli i tacy, którzy zdołali „wspiąć się też na moja trąbę”…
Ryzykowna gra w niebezpieczne związki potrafiła być mocno ekscytującym doświadczeniem.
Wszystkie te znajomości spina jednak wspólny wyznacznik, granica, której nie wolno mi przekroczyć, która odróżnia je od innych branżowych układów: nigdy wie wolno mi potraktować tych znajomości jakby się w coś wdepnęło, bo wierze, że nic nie zdarza się przypadkiem.
Nie jestem święty, nie zawsze postępuje uczciwie, robię rzeczy niemoralne, które zasługują jedynie na ostrą krytykę, świadomie przekraczam granice, jestem nielojalny, kłamię, krzywdzę bliskich i… liczę się z konsekwencjami.
Nie decyduje się opisać tego wszystkiego tutaj wprost, bo publiczny ekshibicjonizm choć nadający życiu „pieprzny” smaczek na dłuższą metę ściąga wyłącznie kłopoty, a ludzie nie zawsze potrzebują znać prawdę.
Wspominając przeszłość, dawne czasy i emocje, pamiętam jakby wszystko zdarzyło się wczoraj.
Jak ludzie wokół mnie śmiali się, dzieci cieszyły się śniegiem, na jezdni był normalny ruch, jak wszystko było niby w porządku. Jak nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy, nikogo nie obchodził fakt, że właśnie kogoś straciłem, nikt nie rozumiał, jak bardzo cierpiałem. Powinno być im przykro, powinni mi współczuć, solidaryzować się z człowiekiem, którego serce krwawiło z miłości, ale oni się śmiali, zanurzeni po uszy w tej swojej malej, nędznej egzystencji od weekendu do weekendu.
Kiedy porzucają cię ci, których kochasz lepiej jest cierpieć i lizać rany w samotności. Wszystko wydaje się być wtedy żałosne. Najpierw myśli zaczynają obsesyjnie krążyć wokół niego, stajesz się okropnie zgorzkniały, irytujesz przyjaciół swoim wiecznym narzekaniem, że zostałeś porzucony. Za wszelką cenę próbujesz zrozumieć, co się stało, dniami i nocami rozpamiętujesz wszystkie spędzone z nim chwile. W końcu dochodzisz do wniosku, że to on był dla ciebie niedobry, choć ty zawsze dawałeś z siebie wszystko, co najlepsze. Zaczynasz umawiać się na randki, widzisz go w każdym mijanym mężczyźnie na ulicy i zadręczasz się dzień i noc, noc i dzień. To może trwać tygodniami, miesiącami, miesiącami a nawet przez rok. Aż któregoś dnia budzisz się i już o nim nie myślisz – wtedy rozumiesz, że najgorsze minęło. Serce masz zranione, ale pozbierasz się i znowu życie zaczyna być piękne. Bo tak już jest i tak już będzie, na pewno. Kiedy ktoś odchodzi, ktoś inny zajmuje jego miejsce – spotyka się nową miłość.

Otagowano , | Dodaj komentarz

Poznań – Wrocław

Zabrałem M do Polski.
Dentysta odwołał wizytę a ja zostałem się z biletem i hotelem, których nie opłacało się anulować. Długo się nie zastanawiając dokupiłem drugi bilet. Kilka miesięcy wcześniej rozważaliśmy ten pomysł, ale na przeszkodzie stawały nam albo moje wyjazdy albo brak wolnego w pracy.
M nieprzyzwyczajony do walki o swoje koniecznie chciał skonfrontować swoje wyobrażenia o Polsce z rzeczywistością. Bezpieczniej wydawało mu się pojechać pierwszy raz tam ze mną.

W Monachium zaliczyliśmy przymusowy postój, bo nasz samolot do Poznania został odwołany z powodu mgły.
3,5 godz. na lotnisku nawet, jeśli spędzone w lounge’u dał nam we znaki.. M kilkakrotnie wypomniał mi, że niepotrzebnie tak wcześnie zrywaliśmy się z łóżka.

Na dworcu PKP staliśmy w długiej kolejce po bilety. Gdy była już nasza kolej pani z powodu przerwy zamknęła nam okienko przed nosem. M nie potrafił zrozumieć, dlaczego to zrobiła skoro wiedział, że stoimy.

W Poznaniu niewiele jest do pokazywania. Wybraliśmy się do Browaru i na zakupy u Grażyny.
W hotelu wyciągnąłem go do sauny i na basen, po których on padł zmęczony jak kafka i wcześniej położył się spać a ja razem z K, która specjalnie na mój przyjazd pofatygowała się do Poznania, urzędowaliśmy w hotelowym barze uskuteczniając wymianę informacji i degustując serwowane przez zapoznanego barmana wyszukane drinki.

Obowiązkowe na liście żurek i pierogi ruskie były żelaznym punktem naszej programu.
Podobnie jak przejażdżka starym tramwajem, w którym trzeba się mocno trzymać, żeby nie wylecieć i podróż rozklekotana taksówką Fiatem 125p.

Nie przyznałem się nikomu ze będę we Wrocławiu, spokojnie i bez pośpiechu obejrzeliśmy Panoramę, przeszliśmy się po Ostrowie i Rynku, zaliczyliśmy trasę z krasnalami, Uniwersytet, Galerię i obiad w restauracji. M zachwycony był Wrocławiem. Idąc z nim Świdnicką zupełnie nie pasował mi do tego obrazka. Jest on pierwszą osobą z mojego innego świata, którą przywiozłem ze sobą do Polski. Spacer po dawnych, dobrze znanych mi wrocławskich szlakach, co krok pogłębiał tylko mój budzący się sentyment, otoczony zewsząd przeszłością, co chwilę narażony byłem na przypływ wspomnień, które pogłębiały wewnętrzny smutek a mając przy sobie M i jego wieczny uśmiech wszystko wydawało mi się jeszcze bardziej nierealne.

Co musi się jeszcze wydarzyć żebym zaczął doceniać, co mam?

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

inna strona PR

29 / 188 / 82 Mam nadziej, ze przeczytasz to ogloszenie…poznalismy sie ok 3 lat temu, ja Z Krakowa, wysoki, Ty mieszkasz- to byl chyba Nowy Dwor..mielismy fajny kontakt i dobry sex..byles aktywny.nie wiem czy mnie skojarzysz , bywam u przyjaciol.mam nadzieje, ze sie jeszcze spotkamy..

to się chyba nazywa pozostawić na kimś niezatarte wrażenie…
albo branżowa wersja ‘’Rozpaczliwie szukam Susan’’…
chyba pojadę do Krakowa

Dodaj komentarz

Sztokholm – dzień 2

Jeszcze 3 dni temu był Wrocław a teraz za oknem hotelu patrzę na Sztokholm: słoneczny i zimny.
Czuję się tutaj jakbym w ogóle nie wyjeżdżał ze Szwajcarii: wszędzie mówią po angielsku, na ulicach jest czysto, widuje się mało ludzi, widać bogactwo i dobrobyt. Sztokholm przypomina też czasem Wrocław.

Przyjechałem dzień wcześniej i zrobiłem sobie dzień laby. Przez całą środę nie włączałem komputera, samotnie włóczyłem się po centrum łapiąc ostatnie promienie słońca i napawając się przedświąteczną atmosferą, kilkakrotnie przystawałem w ulicznych barach, by przez szybę obserwować codzienne życie miasta – nigdzie nie musiałem się tego dnia śpieszyć i sama myśl wprawiała mnie w tak dobry nastrój.
Tylko rano zaliczyłem małą wpadkę zamawiając taksówkę do pracy – okazało się, że nasze biuro znajduje się w tym samym budynku, co hotel tyle że bramę dalej…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

Sztokholm – dzień 1

Szwedzi swoimi przyzwyczajeniami wydają się być bardzo podobni do Szwajcarów

YOU KNOW YOU ARE FROM SWEDEN WHEN :

1. You either take it for granted that cars will stop for pedestrians OR you have serious difficulties crossing the street when there  is a red light. Even when there are no cars.

2. You love complaining about Sweden when you are there and state ”it’s much better in Sweden” when you are abroad.

3. You split the bill by the exact penny after eating at a restaurant.

4. You don’t mind women using the men’s bathroom in clubs if the queue to the „Ladies” is long.

5. You don’t mind walking instead of taking the car.

6. You put toilet paper on the seat in a public toilet and double fold it neatly.

7. At cafés, you find it completely normal walking all the way to the counter to order and then carrying it yourself to the table rather than being waited on.

8. You count how many cigarettes you borrow or give away – just to be sure it’s fair.

9. You always carry a pocket full of coins to pay for public toilets or the toilets at McDonalds

10. You don’t mind sharing the toilet cubicle with all of your friends to save 5 SEK.

11. You would happily catch the tube to the suburbs at 3am or walk alone through a park at night, but you’d NEVER ride in a car without your seatbelt

12. You find it difficult to breathe if your internet shuts down, even just for a little while.

13. Doing a PowerPoint presentation in a university abroad, you make sure that the Swedish flag is in at least one picture (even though you would never do that at a Swedish university)

14. You secretly love the Eurovision Song Contest to pieces.

15. You know at least 10 Abba songs by heart.

16. You are prone to stand in line without complaining.

17. You get extremely annoyed with inefficiency.

18. Whenever discussing international problems you always, without exception state that „why don’t you do it like we do it in Sweden?”

19. You take your shoes off when entering a house, and don’t get why non-Swedes find that funny.

20. Generally, you prefer writing in pencil, so you get thoroughly confused and insecure when told to write in pen during exams in schools abroad.

21. You constantly try to avoid meeting your neighbors in the stairwell.

22. You try to explain „The Law of Jante” to non-Swedes..!

23. You are or have been addicted to Playahead/Lunarstorm/Helgon and/or Bilddagboken and judge people depending on which of these communities they belong to.

24. You complain about people not talking in the bus or in lifts, even though they never do it in Havanna nor Madrid nor anywhere else in the world either.

25. You take it as a personal insult when someone looks at you on the bus

26. You think people are too intrusive when they stand closer than 1½ meter away from you, even if you are at a crowed busses or trains.

27. After having realized that someone is standing on your foot in the underground, you think that the best idea is to not say anything at all or maybe cough or nod a little in order to attract the attention of the person standing on your foot.

28. You would rather stand up on the bus for an hour than bother the person who’s handbag is currently occupying the last available seat.

29. You see a woman with a baby carriage trying to get on the bus you’re in, so you pretend to be sleeping so you don’t have to help her with it.

30. You would never use public transportation without a valid ticket, even though it’s ridiculously overpriced.

31. Everybody applauds when your flight lands. What we would do if it crashed? Boo, perhaps?

32. You’re used to sorting all your laundry into 30, 40 and 60 degree Celsius piles and become quite upset when you can only choose between ‚warm’ and ‚cold’

33. You call yourself a Christian despite the fact that the only time you ever went to church was the last day of school in the summer.

34. You happily engage in a conversation about the weather.

35. You hate to ‚lose face’ in public, and will act like everyone else to prevent this from happening.

36. You talk about politics at house parties.

37. You find it perfectly normal to let 19 year olds drive tanks all by themselves.

38. You actually do care if your mobile phone meets the fashion standard.

39. You have a billion pictures of yourself, and 90% of those you took yourself.

40. Everytime you see a Swedish Brand/actor/company/phone/car/furniture store you feel compelled to point that out to your Non-Swedish friends (with barely hidden pride in your voice).

41. You get annoyed by people standing to the left in the escalator.

42. You get on the train before letting people off because the train might leave without you!

43. You get up from your seat one stop early; the train might leave before you’re off!

44. You plan every second of your day, including the visits to the bathroom.

45. You insist on convincing people that the Vikings were the first to discover America.

46. You buy an ( S ) sticker for your Volvo even if you are living outside the borders of Sweden

47. You find it perfectly normal to book a washing machine room several weeks in advance – and no matter what happens on the day (marriage proposal, spontaneous partying, celebrity sighting etc…) you will do your washing on time, damn it!

48. Living with your partner and having kids together without even planning on getting married is perfectly normal.

49. You go to a gig and people, even if they are standing at the back, are wearing earplugs.

50. Your natural response to a conflict is writing an angry letter to the editor of your local newspaper. Again.

51. Living abroad, you wanted to put up a Swedish flag outside your flat but were told not to by your neighbors and friends, and even when you wanted to put up a little blue and yellow banner they still told you not to, and you never got why it was a really bad idea.

52. You get really stressed and confused at the post office abroad when they don’t use “the thing that you take the numbered ticket from that tells you when it’s your turn”.

53. When in other countries you sigh about all the official paperwork that needs to be done, since it’s so much easier in Sweden.

54. You spend most of your summers in the park playing a game with wooden sticks, and when telling confused Non-Swedes about it you insist that it’s the best game ever.

55. You carefully rinse your plates etc. after washing-up, since it appeals you that your Non-Swedish flat mates leave them to dry, still covered in dirty washing-up water.

56. You know which hotdog is yours on the barbeque, even though everybody has brought the same type, and you also feel genuinely disturbed if someone at the party forgot to bring food and wants some of yours.

57. You refer to your age by stating the year you were born.

58. You refer to people from the capital by stating the first two digits in their phone number. (08:or)

59. You are never too old to get happy and excited when you hear the sounds of the ice cream van.

60. You always talk „Lumparminnen” when you meet other Swedish men around the world, and always quotes your officers.

61. You answer the phone by saying your first name.

62. Your non Swedish friends take the piss out of you speaking Swedish on the phone because every second word you say is „bra”.

63. You end your phone calls with ‚puss puss’ and then don’t understand at all why the English-speaking people around you looks at you like you’re a retard or a pervert.

64. You consider your pet a proper member of the family, and speak to them not with a baby voice (which most nationalities do) but as one would to your average person.

65. Regardless of where in the world you find yourself, you always address animals in Swedish.

66. You collect plastic bags, and can’t believe you get them for free abroad.

67. You rattle the toilet door handle like hell, even though it’s clearly locked.

68. You are always apologizing, even if you don’t know why.

69. You loudly proclaim that the tap water in your home is better than mineral water sold in supermarkets (anywhere in the world).

70. You only make love to Buddy Holly

71. You drive a cab in -20 degrees Celsius just to show you have one.

72. You start a subscription of a magazine just to get hold of the free gift. Then, you quit your subscription.

73. You somehow never fall sick on Fridays, Saturdays or Sundays, since you know no doctor would be available anyway.

74. You insist on sitting outside to have lunch/coffee/beer wrapped in a blanket (or two!) although it’s only ten-something degrees outside and barely sunny, since it’s finally time for „uteservering”.

75. You don’t mind letting people know what you’re planning on doing when you go to the bathroom.

76. You can peel an orange in your pocket.

77. You find net curtains (they’re big on them in the UK & Netherlands) highly offensive as they ruin any opportunity for you to stare in to other people’s house when you walk past.

78. You catch a bit of blue and yellow out of the corner of your eye and look to see if it’s the Swedish flag or something with the Swedish flag, preferably a football shirt you can wear during the next World Cup.

79. You find it annoying that you have to tip in a restaurant outside of Sweden.

80. You think it’s normal to get your post delivered through a hole in the door

81. You go on a date in Sweden and the guy only pays for his own coffee.

82. You don’t drink or eat anything that is one day past its “best before date.”

83. You stay home from work just to see the plumber work at your house.

84. You find the plumber sexy

85. You wait at least one hour after you’ve eaten before you go swimming. You being Swedish you’re bound to drown otherwise…

86. You believe it is very uncommon for people under twenty five to actually be married

87. You expect government institutions to be efficient and quick in dealing with your problems.

88. You threatened your parents to call “BRIS” at least once when they didn’t let you stay out as long as you wanted.

89. You think it’s perfectly normal to go out and party every weekend from the age of 13.

90. You openly discuss taboo subjects like sex and politics at the dinner table or parties or with strangers.

91. You call your parents, and even your grandparents, by their first names.

92. After eating at a café/restaurant, you think it’s completely normal to tidy your table, collect all your stuff onto a tray and carry it over a trolley so that the staff doesn’t have to do it.

93. You feel awkward using a lift with people you don’t know, so you desperately try to find a spot somewhere to focus your eyes until you reach your floor. Then you feel a sense of relief and joy.

94. You are ashamed to sing in English because of your Swedish accent (although all Non-Swedes find it very cute).

95. You’re painfully proud to inform a Non-Swede that there actually was an entire week with over 30 degrees Celsius this summer.

96. On the night of the 25th every month, you “go wild” with expensive drinks and excessive amounts of beer. When you wake up the day after, your money for the next month is more or less gone.

97. You read or write a note about how hard it is to do your laundry if the person before you didn’t remove the dust from the tumble drier.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

Warszawa – S. w wielkim mieście

Co może się wydarzyć gdyby zestawić ze sobą 3 dojrzałych, odnoszących zawodowe sukcesy facetów i spotkanie po latach w ciepły jesienny wieczór w centrum wielkiego miasta?
Nie wiem czy to seler tak zadziałał, a może falliczne kształty strzelistych wieżowców górujących nad centrum Warszawy a może po prostu na ten niebezpieczny koktajl złożyły się: męski testosteron i alkohol?
Pośrednio mogły przyczynić się do tego białe sportowe buty betweena oraz jego nonszalancki sposób bycia i czerwony sweterek xella.
Chciałem spotkać się w gronie osób z którymi mógłbym poczuć się bardziej swobodnie, uskuteczniać intelektualne przepychanki, śmiać się i powspominać Wrocław.
W trakcie tego wieczoru zupełnie przypadkiem powstało nieformalne forum opiniotwórcze dotyczące blogów i ich właścicieli. Dlatego niektórych mogły zapiec w czwartek uszy…
S jak spotkanie przeszło do nowego kanonu obyczajowego.
A mnie najbardziej utkwił jeden szczegół: widok rozświetlonego city zza okna hotelowego pokoju widziany do góry nogami…

Otagowano , | Dodaj komentarz

Amsterdam

Wróciłem z wieczornej przechadzki po kanałach.
Po mimo zmęczenia, niskiej temperatury i brzydkiej aury wyszedłem na krótki spacer po jednym ze swoich najbardziej ulubionych miast w Europie.
Zawsze mi się tutaj podobało, kiedy kilka lat temu pierwszy raz wybierałem się do Amsterdamu wydawało mi się, że to miasto ma niewiele do zaoferowania turystom. Z niczym mi się nie kojarzyło, nie potrafiłem wymienić choćby jednego miejsca, które chciałbym zobaczyć.
Pamiętam jak miłe było rozczarowanie kiedy zacząłem je odkrywać, najpierw z przewodnikiem po wytyczonych miejscach na turystycznej mapie miasta a potem z A kiedy zatrzymaliśmy się tutaj na dzień w drodze do Brukseli i Antwerpii.
To miasto ma w sobie coś niepowtarzalnego, nie wiem czy to za sprawa licznych urokliwych ulic i kanałów czy tez eklektycznej architektury, nietypowych muzeów, wszędobylskich rowerów czy swoistego „okna na świat”.
Jedząc kolacje w hotelu patrzyłem na typowa ulice i chłonąłem ten widok ciesząc się że znów mogłem tu wrócić…

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz