Frankfurt – dzień 11

Wczoraj wieczorem w ramach integracji i polepszania relacji miedzy naszymi firmami wybraliśmy się na kolacje i kręgle.
Driny mi w ogóle nie wchodziły, jedzenie było takie sobie, na dodatek złapałem katar i chudzielcem zasmarkany.

Dziś od rana łeb mnie….boli.

Żeby nie było ze narzekam napisze coś pozytywnego: mam w kranie ciepłą wodę, mam torbę wyładowaną batonami czekoladowymi.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | 1 komentarz

Frankfurt – dzień 10

Siedziałem jak na tureckim kazaniu. Z nudów surfowałem po intranecie. Tutaj maja taki system zabezpieczeń, że nie mogę wejść na większość stron internetowych. Cała ta szopka w obawie przed zawirusowaniem sieci albo próbą wykradzenia receptury KitKata.
Zupełnie przypadkiem natrafiłem na całkiem fajne dokumenty, które bardzo ułatwią mi sprawę przy przygotowaniu prezentacji po powrocie do Polski. Moja “partnerka”, z którą “razem” zostaliśmy wysłani na szkolenie wiecznie zasypia w trakcie prezentacji. W czasie przerw jadaczka jej się nie zamyka bynajmniej z powodu, że ma tyle do powiedzenia – opowiada tylko o jednym: że musi zacząć dbać o linię. Mnie wtedy tylko jedno ciśnie się na usta – to przestań wpierdalać te wszystkie batony…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Frankfurt – dzień 9

Koleżanka przysiadła się do mojego kompa. Akurat przyniosłem sobie gruszkę, żeby zjeść ją zamiast zapychać się czekoladowymi batonikami. Tak jakoś niegramotnie usiadła, że zahaczyła o biurko i gruszka stoczyła się na podłogę:
“ O sorry Piter, zwaliłam ci gruchę”

Nie mogę pozbierać się po tym od kilku minut…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Frankfurt – dzień 8

Wstałem rano i czułem się naprawdę wyspany. Uwielbiam hotelowe śniadania, po nich zawsze jestem jakoś dziwnie bardzo pozytywnie nastawiony do reszty dnia i czekających mnie wyzwań.

Szkolenia trwają i jestem z dnia na dzień coraz bardziej nimi znudzony. Vargas przeraźliwie przynudza a jego ton głosu uśpi każdego. Na dodatek zdarza się, że nawet jeden pokazywany przez niego przykład nie działa. Inni przedstawiający nie potrafią wytłumaczyć schematów albo precyzyjnie odpowiedzieć na konkretne pytania. Rzygam już Smarties’ami, Crunch’ami, KitKat’sem, Lions’ami i litrami Nespresso, Nescafé, Vittel, Nestea, Nescafe i Alete. Na początku cała ta słodka papka stanowiła mój główny posiłek w ciągu całego dnia, ale teraz nie mogę już na to wszystko patrzeć. Od samego myślenia mnie mdli. Good food, good life w moim przypadku się nie sprawdza.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Frankfurt – dzień 7

Pokoje w moim hotelu maja strasznie nowoczesne, surowe wnętrza. Wszędzie tylko zimna biel, aluminium, chrom, halogeny i bardzo ostre światło. Funkcjonalność użytkowa za to zerowa, bo brakuje mi głupich kontaktów, wieszaka. No i ten ekscentryczny pomysł ze szklaną kabiną prysznicową po środku pokoju. Dobrze, że mini bar jest gratis – przynajmniej szybko i skutecznie można się znieczulić po powrocie do takiego wnętrza.

Wczoraj wybraliśmy się w kilka osób do sauny. W szlafrokach i papciach wypożyczonych z  recepcji chcieliśmy zjechać na najniższe piętro budynku gdzie znajduje się centrum odnowy. Pech chciał, że winda zatrzymała się najpierw na piętrze hotelowego holu i recepcji. Wyglądaliśmy bardzo zabawnie sadząc po minach innych gości.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

O’Reilly’s Frankfurt

Skończyłem wczoraj dosyć wcześnie, zdążyłem przygotować rzeczy na następny dzień, wiec po powrocie do pokoju bezkarnie mogłem walnąć się łóżka i przekimać się kilka godzin. Wieczorem o 19 zaplanowana mieliśmy kolacje z Hindusami – super okazja by lepiej się poznać i zintegrować nasze zespoły. Osobiście wciąż mam problemy by zapamiętać wszystkich imiona i na nic zdały się litry wypitego wspólnie alkoholu. Jedzenie było wyśmienite i do oporu, podobnie z reszta jak alkohol, muzyka I tance. Większość wieczoru zostało uwiecznionych na zdjęciach, bo Hindusi pstrykali je bardzo namiętnie jakby chcieli zapamiętać każdą upływającą chwile. Paru przesadziło z tequila i rzucało w drodze do hotelu.

Moja “ulubiona” koleżanka na szczęście nie wybrała się z nami…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Frankfurt – dzień 4

Wstałem rano i po śniadaniu poszedłem prosto do biura.
Dzień wcześniej zarezerwowałem sobie sale konferencyjna by moc na spokojnie przejrzeć zgromadzone materiały i powoli zacząć przygotowywać prezentacje.

Moja koleżanka, na której spoczywa w dużej mierze odpowiedzialność za powodzenie projektu wyprowadziła mnie z równowagi jeszcze przed południem. Zacząłem się wkurwiać gdy na zadane pytanie usłyszałem: ja nie wiem, chyba, może, zobaczymy, nie pamiętam, trudno powiedzieć… Musiałem wyjść i pójść zapalić by dać upust frustracji.

Jak ja mam pracować z tak niekonkretna cipa?!

Hindusi zaprosili mnie do siebie na kolacje. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to ich gościnność – najpierw pozwalali częstować się innym nim sami nałożyli sobie jedzenia na talerz. Dharmesh miał w swoim pokoju hotelowym aneks kuchenny i razem z dziewczynami przygotowywali całość potraw. Wszystko bazowało na ryżu…
Przyszedłem do niego głodny, bo po wyjściu z biura nie jadłem niczego. Zobaczyłem pełne garnki ugotowanego ryżu i mnóstwo indyjskich specjałów… Zapowiadała się całkiem egzotyczna uczta, ale tylko do pewnego momentu…
Po ugotowaniu ryżu Narasimhan całość przesypała do …zlewu w łazience…
Tego samego, w którym Dharmesh mył rano zęby, nad którym się golił, czesał, może i smarkał charkał, mył ręce i bóg wie co jeszcze robił.
Stamtąd łyżką nakładała każdemu jego porcję.
Na sam widok żołądek skręcił mi się w trąbkę. Nie byłem w stanie niczego przełknąć ani nawet wziąć do ust. Potem zobaczyłem wszystkich jedzących te wszystkie specjały palcami i już zupełnie straciłem apetyt…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | 1 komentarz

poranek

Wstałem wyspany. Wziąłem prysznic w tej śmiesznej przezroczystej kabinie pośrodku pokoju, wypacykowałem się i wbiłem w garnitur. Kątem oka spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Spoglądając z okna szóstego piętra hotelu na budzący się Frankfurt poczułem się jak na dachu świata…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Frankfurt – dzień 2

Super dobrze wysypiam się w hotelowym łóżku, mam wrażenie jakbym spał u siebie w domu. Budzę się bardzo wcześnie i przeważnie kilka minut po 7 jestem już na śniadaniu. Szkolenia trwają, po mimo tego, że większość czasu obcuję z Hindusami wciąż nie potrafię przyzwyczaić się do ich Hindi-English, co wywołuje różnego rodzaju mniej lub bardziej poważne komplikacje. Podziwiam prowadzących szkolenie, że są wstanie w ogóle zrozumieć ich pytania. Ja żeby coś zrozumieć wciąż staram się czytać z ruchu warg…

Przez cały dzień non stop zawieszały się komputery a przykłady, które mieli nam pokazać na Globe SAP w ogóle nie działają. Ogólnie ten dzień pod względem merytorycznym jest katastrofa. Wizytę w Nestle skończyliśmy ok 19, ale zamiast móc spokojnie wrócić do pokoju wziąć prysznic i walnąć się do lóżka szef zdecydował się zrobić spotkanie dla zespołu a o 21. kolejne i dla całej grupy. Od rana biegałem w garniturze, jeśli tak dalej pójdzie mam szansę znienawidzić ten ubiór. Dopiero po 22. miałem czas by spokojnie wrócić do pokoju na piwko i fajkę. Papierosów w ogóle nie mam kiedy palić, dopiero wieczorem puszczam sobie „serdecznego” dymka i osiągam dobrze mi znany blogi stan relaksu i świadomość że kończy się dzień. Lubię szkolenia i wyjazdy, tyle tylko że czuję się jakbym był 24 godz. na dobę w pracy. Dziś były Walentynki… Hm, nawet nie zauważyłem.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | 1 komentarz

Przy twoim boku

Przy Twoim boku
Wiódłbym takie Noce
W Rozkosz i Spokój!
Cóż szkodzą –Wichry-
Serce w Przystani?
Zbędna Busola-
Koniec z Mapami
Przez Raj wiosłować- przez Morza
Rozległość!
Byle przybyć –tej Nocy- do Brzegu
Twojego

Twoje oczy
jak nazwać twoje oczy
jakie znaleźć słowo
czy są takie barwy
które patrzą łagodnie
z której płyną łzy
może to źródło w szczelinie ziemi
albo plaster miodu kosmatego trzmiela
co czuje patrząc na nie
rzeczywistość ucieka
złudzenia wabia cichym migotaniem
miłość władzę nad zmysłami odbiera
chce by zawsze były wierne
i takie lękliwe jak teraz
chce by mówiły jesteśmy z tobą
na dzień dobry
i na te noc która już się czai
Czekanie…
Nadchodzi rozstanie
umieram z przewiązanymi oczami
myśli plączą się w czasie przeszłym
do którego nie ma powrotu
na rejkach czuje twój dotyk ust
nie sposób oderwać ich wraz z pożegnaniem
poczekam na ciebie do jutra
chce ukryć lek w przetrwaniu
nie mogę
-nadeszła bezsilność
dopóki ciebie nie mam
umieram
jutro na nowo się narodzę.

&

Chce ukraść pocałunek
Może już ostatni…?
Chce ukraść Twe spojrzenie
Na kołnierz polecą łzy
Rozdmucham myśli niepewne
Nie gasząc jeszcze światła
Chce ukraść dotyk dłoni
Co pieszczą mnie od świętą
Zatrzymam ich ciepło…
Gdy tak się nie stanie
Wydrę z siebie sumienie
Zatrzymam je skruszone na czas obiecany.

&

W kolorach jesienie
Widzę twoje oczy
Śmieją się do mnie
Brązem figlarnym
Zielenią pachniesz w moich snach
Po nocach z Tobą nad jeziorem błądzę
I wróżę z akacji i gwiazd
A kiedy wracam
Z pożółkłych liści
Układam kalendarz
I liczę dni
Gdy przyjedziesz
W kolor fioletu
Tęsknotę oblekam
A sam nazywam i się czekanie

Zburzyłem wszytsko chociaż nie chciałem…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz