kawa na mieście

Cala sobotę miałem spędzić w łóżku. Zadzwoniła do mnie koleżanka z pracy, której ponoć się podobam. Zaproponowała, czy nie zechciałbym jej potowarzyszyć przy kawie na mieście. Spotkaliśmy się w Soul Cafe na Solnym, gdzie niewiele jest miejsca, co nie przeszkadza klientom gdzieździć się jeden przy drugim jak sardynki, bo stolików można policzyć na palcach jednej ręki. Nie wiem, na czym polega ewenement tego miejsca, ale klientela jest tam bardzo charakterystyczna.
Słońce świeciło bardzo intensywnie tego popołudnia, była to niezła okazja na uchwycenia ostatnich ciepłych promieni przed nadchodząca jesienią.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Znów żyję

W piątek pracowałem od 6.30. Po pracy umówiłem się z ojcem. Akurat wrócił z Niemiec a w domu matka zaplanowała „zlot czarownic” w postaci swoich koleżanek z zaawansowaną megapauzą – choć był zmęczony bez chwili wahania wybrał mnie.
Jak zwykle zaczęliśmy „Pod Złotym Jeleniem”, potem był „Złoty Pies”, „Guiness” i na koniec „Vincent”. Gadaliśmy i żartowaliśmy też jak zwykle.
Lubię te nasze „wyjścia szlakiem barowym” i gadanie o wszystkim.
Czasem ojciec zmyje mi głowę a czasem pochwali.

Wróciłem do siebie po 22. i na wejściu odebrałem telefon od dziewczyn. Wyciągały mnie na imprezę, ale nie miałem już ochoty telepać się z powrotem na drugi koniec miasta.
Ich zaczepki i sterta epitetów, jaki to ze mnie tatuś, wapniak, pracoholik i karierowicz ostatecznie przekonały mnie by ulec. Zmobilizowałem swe siły i dotarłem do nich jeszcze przed północą.
Nasza wspólna impreza przeciągnęła się do 3. nad ranem. Do domu wracałem na rzęsach.
Gdy kładłem się spać przypomniało mi się, że kiedyś nie raz tak robiłem i że sprawiało mi to wtedy niesamowitą radość i satysfakcję.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Beznadziejnie poukładny

Czuje się jak zombie, wstaje wcześnie rano, wykonuję kilka mechanicznych czynności będąc na pół-śniętym, nie jem śniadania za to pije kawę, czasem zapalam fajkę.
Potem do pracy, te same widoki zza okna, czasem ci sami ludzie, te same miejsca.
W pracy odpalam kompa, sprawdzam pocztę, wykonuję parę telefonów, znów pije kawę, jem kanapkę, zabieram się do pracy.
Od 14 czas jakby przyspiesza, nawet nie wiem kiedy robi się 17, potem 18. Sprężam się żeby jak najszybciej skończyć i w końcu wyjść. Udaje mi się czasem dopiero po 19…
Potem spotkania ze znajomymi albo piwo na mieście z m.
Przed snem przeglądam jeszcze rzeczy do zrobienia na następny dzień.

Zbliża się końcówka roku. Dowiedziałem się ze pracuje 1. i 11. listopada i w 2. dzień świąt i jakoś mnie to nie przeraża. Nawet trochę się cieszę, że będzie inaczej, niż co roku.

Jestem beznadziejnie nudny.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

sofa

Przez ostatnie tygodnie daje mi się we znaki totalny brak kasy.
Popłaciłem rachunki, spłaciłem firmowy dług, zrobiłem zakupy najpotrzebniejszych rzeczy, bez których obyć bym się nie mógł i rozeszło się…
Dodatkowo po kieszeni dala mi wizyta Ryana i Kapa, ale to był ostatni raz więc musiałem ich odpowiednio pożegnać, żeby było co potem wspominać…

Po prawie 6 tygodniach doczekałem się zamówionego kompletu wypoczynkowego do pokoju. Trochę przeraziła mnie jego wielkość gdy wreszcie znalazł się w pokoju, do którego był przeznaczony, ale po dokonaniu przemeblowania wszystko pasuje jak ulał. Wszystko oprócz poduszek, ale producent obiecał to naprawić…

W sobotę miałem najazd rodziny. Ojciec mnie zaskoczył: dobrowolnie sfinansował mi klamkę do drzwi, lampę do sypialni i super fajną lampę do pokoju. Matka za to zrobiła zakupy na cały tydzień a potem odezwała się jej natura i zaczęła przestawiać mi meble „po swojemu”… Dopiero po jej wyjściu wszystko wróciło na swoje miejsce, ale o tym na wszelki wypadek już jej nie powiedziałem…

Miałem drugą oficjalną „parapetówę” w swoim nowym mieszkaniu, razem z m. gościliśmy chłopaków z Opola. Było wino i śmiechu co nie miara. Wzbogaciłem się o nowe lampki do wina…

Marzy mi się jakiś urlop, wyjazd do ciepłych krajów albo zwykła zmiana otoczenia. Muszę zacząć robić coć w tym kierunku…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Romans biurowy

Wg raportu Human and Legal Resoursces z Londynu w każdej firmie 2/3 personelu nawiązuje romans w pracy. To znaczy, ze w trzyosobowym biurze dwie osoby lądują ze sobą w łóżku. 10% spośród nich rzuca z tego powodu pracę, 40% wiąże się na dłużej niż 4 miesiące. W przypadku zawodów, które wymagają długiej nieobecności w domu, mniej więcej 8 osób na 10 wiąże się z kimś z pracy.

Więc jeśli będę zdradzał to tylko, dlatego, że będę musiał, i to nie będzie moja wina tylko wina statystki.

Opublikowano Brak kategorii | 3 Komentarze

wczoraj

Wyszedłem wczoraj wcześniej z pracy choć przez cały dzień odbywały się spotkania i prezentacje dla klienta.
Tez miałem tam swoje 5 minut podczas, którego o mało nie wybuchnąłem śmiechem gdy zobaczyłem bardzo elegancko ubranego Włocha siedzącego w długich białych podkolanówkach i czochrającego się po owłosionej łydce..
Na rynku odbywał się happening z okazji zakopywania kapsuły – wszyscy musieliśmy w tym uczestniczyć, bo inaczej nikogo innego przy okazji tego wydarzenia by nie było a zaproszono samego capi di tutti capi z USA, paru jobów z ambasady amerykańskiej i konsulatu niemieckiego, władze miasta, media, oraz dużą część topowych menadżerów koncernu.
Potwornie chciało mi się jeść w trakcie tego spotkania, bo w ciągu dnia nie zdążyłem wyjść na lunch. Dlatego po zakończeniu części oficjalnej wyrwałem się od ludzi z branży i na pół godziny zaszyłem w malej przytulnej knajpce z dala od całego zgiełku. Dopiero potem dołączyłem do reszty i bawiłem się jak na członka sekty przystało.

Wracając do domu natknąłem się na moje koleżanki ze studiów i jak to bywa w takiej sytuacji zamiast do domu wylądowałem w kolejnym miejscu na kolejnym piwku. Skutek był taki że do domu trafiłem po pierwszej ale za to poznałem nową intelektualno cielesną fascynację Alicji
Nie ma to jak znajomi ze studiów

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Presidio Med

Obejrzałem dziś przypadkiem serial o „lekarzach marzeń”. Nie żebym kochał seriale, ale ten kręcili w San Francisco i ten fakt zatrzymał mnie na kanapie przed telewizorem.
Obejrzałem cały odcinek z sentymentem: Wishermen’s Wharf, Aquatic Park, stary żaglowiec w porcie obok Aquarium, widok na Alcatraz, molo przy Pier 7 na Embarcadero, Russian Hill, restauracje w której jadłem pieczona podeszwę zwaną hamburgerem.
W pamięci próbowałem odtworzyć sobie wszystkie znane mi miejsca, przystanek F-line, numery autobusów które, odjeżdżały stamtąd do w kierunku Nob Hill, Van Ness Av, Church i Castro; knajpki, sklepy, kafejki, kioski z fajkami, nazwy ulic i stacji metra…

156-1

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 3 Komentarze

odwiedziny

Wyszedłem wczoraj jak zwykle z pracy po 18. Gdy wchodziłem do klatki dostałem wiadomość od M, że wpadnie o siódmej mnie odwiedzić.
W trakcie jej odwiedzin uzmysłowiłem sobie, że nie mam cukru, ciastek, soku, niczego zimnego do picia, niczego do chrupania, mam za to w domu bałagan, w lodówce światło, i stertę walających się ciuchów …
Wstyd.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

w pracy

Od kilku tygodni dużo mówiło się w pracy o zbliżającej się nieuchronnie wizycie bardzo ważnego klienta.
Trwał prawdziwy szał cipy z tego powodu: przeszkolono nas w tym co wolno mówić a czego nie wolno, o czym należy wspomnieć a jakich tematów unikać, gdzie chodzić do toalet, żeby spłukiwać po sobie wodę w WC, jak ubierać się do pracy, jak się zachowywać, jak wyczyścić biurka, szafki i szuflady, co może wisieć na ścianach a co leżeć na biurkach, czyje zdjęcia możemy zatrzymać a które usunąć z oczu klienta; w całym skrzydle podczas prezentacji trwała grobowa cisza – wyłączyliśmy drukarki, digital skanery, wyciszyliśmy komórki, komunikatory, przed przyjazdem upewniliśmy się czy działają windy, czy kierowcy taxi mówią po angielsku i czy zbytnio się nie pouchwalają z pasażerami, czy podłogi lśnią na lśniąco a okna błyszcza na błyszcząco…

A klient przyleciał, zobaczył, zadał setki pytań, na koniec skrócił wizytę o godzinę i czym prędzej wsiadł do swojego prywatnego samolotu i odleciał do krainy krówek, zegarków i serów…

Opublikowano Brak kategorii | 3 Komentarze

Halka

Udało mi się zdobyć wejściówkę na premierę Halki w Operze Wrocławskiej i pomimo złośliwych komentarzy zazdrosnych kolegów z pracy skorzystałem z tego zaproszenia.
Nie znam się na operze, jestem zupełnym laikiem w tych sprawach, ale wiem kiedy coś mi się podoba a to przedstawienie bardzo mi się podobało!!! Zwłaszcza choreografia i scenografia – cieszę się, że zdecydowałem się je zobaczyć.

W pracy pojawił się nowy kolega, będzie dbał o to byśmy do końca roku wdrożyli ISO.
Taki fajny, męski, przystojny, zadbany, inteligentny, młody facet – nie bez znaczenia pozostaje fakt, że jest stanu wolnego. Uhm, ile razy zagaduje mnie w pracy nie mogę oderwać od niego wzroku i jakoś zawsze chętnie mu pomagam, choć sam często zawalony jestem własną pracą.
Próbuję pamiętać o zasadzie, że nie bzyka się kolegów z pracy – tyle, że czasem to takie ciężkie…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz