Czuje się jak zombie, wstaje wcześnie rano, wykonuję kilka mechanicznych czynności będąc na pół-śniętym, nie jem śniadania za to pije kawę, czasem zapalam fajkę.
Potem do pracy, te same widoki zza okna, czasem ci sami ludzie, te same miejsca.
W pracy odpalam kompa, sprawdzam pocztę, wykonuję parę telefonów, znów pije kawę, jem kanapkę, zabieram się do pracy.
Od 14 czas jakby przyspiesza, nawet nie wiem kiedy robi się 17, potem 18. Sprężam się żeby jak najszybciej skończyć i w końcu wyjść. Udaje mi się czasem dopiero po 19…
Potem spotkania ze znajomymi albo piwo na mieście z m.
Przed snem przeglądam jeszcze rzeczy do zrobienia na następny dzień.
Zbliża się końcówka roku. Dowiedziałem się ze pracuje 1. i 11. listopada i w 2. dzień świąt i jakoś mnie to nie przeraża. Nawet trochę się cieszę, że będzie inaczej, niż co roku.
Jestem beznadziejnie nudny.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.