Beznadziejnie poukładny

Czuje się jak zombie, wstaje wcześnie rano, wykonuję kilka mechanicznych czynności będąc na pół-śniętym, nie jem śniadania za to pije kawę, czasem zapalam fajkę.
Potem do pracy, te same widoki zza okna, czasem ci sami ludzie, te same miejsca.
W pracy odpalam kompa, sprawdzam pocztę, wykonuję parę telefonów, znów pije kawę, jem kanapkę, zabieram się do pracy.
Od 14 czas jakby przyspiesza, nawet nie wiem kiedy robi się 17, potem 18. Sprężam się żeby jak najszybciej skończyć i w końcu wyjść. Udaje mi się czasem dopiero po 19…
Potem spotkania ze znajomymi albo piwo na mieście z m.
Przed snem przeglądam jeszcze rzeczy do zrobienia na następny dzień.

Zbliża się końcówka roku. Dowiedziałem się ze pracuje 1. i 11. listopada i w 2. dzień świąt i jakoś mnie to nie przeraża. Nawet trochę się cieszę, że będzie inaczej, niż co roku.

Jestem beznadziejnie nudny.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

sofa

Przez ostatnie tygodnie daje mi się we znaki totalny brak kasy.
Popłaciłem rachunki, spłaciłem firmowy dług, zrobiłem zakupy najpotrzebniejszych rzeczy, bez których obyć bym się nie mógł i rozeszło się…
Dodatkowo po kieszeni dala mi wizyta Ryana i Kapa, ale to był ostatni raz więc musiałem ich odpowiednio pożegnać, żeby było co potem wspominać…

Po prawie 6 tygodniach doczekałem się zamówionego kompletu wypoczynkowego do pokoju. Trochę przeraziła mnie jego wielkość gdy wreszcie znalazł się w pokoju, do którego był przeznaczony, ale po dokonaniu przemeblowania wszystko pasuje jak ulał. Wszystko oprócz poduszek, ale producent obiecał to naprawić…

W sobotę miałem najazd rodziny. Ojciec mnie zaskoczył: dobrowolnie sfinansował mi klamkę do drzwi, lampę do sypialni i super fajną lampę do pokoju. Matka za to zrobiła zakupy na cały tydzień a potem odezwała się jej natura i zaczęła przestawiać mi meble „po swojemu”… Dopiero po jej wyjściu wszystko wróciło na swoje miejsce, ale o tym na wszelki wypadek już jej nie powiedziałem…

Miałem drugą oficjalną „parapetówę” w swoim nowym mieszkaniu, razem z m. gościliśmy chłopaków z Opola. Było wino i śmiechu co nie miara. Wzbogaciłem się o nowe lampki do wina…

Marzy mi się jakiś urlop, wyjazd do ciepłych krajów albo zwykła zmiana otoczenia. Muszę zacząć robić coć w tym kierunku…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Romans biurowy

Wg raportu Human and Legal Resoursces z Londynu w każdej firmie 2/3 personelu nawiązuje romans w pracy. To znaczy, ze w trzyosobowym biurze dwie osoby lądują ze sobą w łóżku. 10% spośród nich rzuca z tego powodu pracę, 40% wiąże się na dłużej niż 4 miesiące. W przypadku zawodów, które wymagają długiej nieobecności w domu, mniej więcej 8 osób na 10 wiąże się z kimś z pracy.

Więc jeśli będę zdradzał to tylko, dlatego, że będę musiał, i to nie będzie moja wina tylko wina statystki.

Opublikowano Brak kategorii | 3 Komentarze

wczoraj

Wyszedłem wczoraj wcześniej z pracy choć przez cały dzień odbywały się spotkania i prezentacje dla klienta.
Tez miałem tam swoje 5 minut podczas, którego o mało nie wybuchnąłem śmiechem gdy zobaczyłem bardzo elegancko ubranego Włocha siedzącego w długich białych podkolanówkach i czochrającego się po owłosionej łydce..
Na rynku odbywał się happening z okazji zakopywania kapsuły – wszyscy musieliśmy w tym uczestniczyć, bo inaczej nikogo innego przy okazji tego wydarzenia by nie było a zaproszono samego capi di tutti capi z USA, paru jobów z ambasady amerykańskiej i konsulatu niemieckiego, władze miasta, media, oraz dużą część topowych menadżerów koncernu.
Potwornie chciało mi się jeść w trakcie tego spotkania, bo w ciągu dnia nie zdążyłem wyjść na lunch. Dlatego po zakończeniu części oficjalnej wyrwałem się od ludzi z branży i na pół godziny zaszyłem w malej przytulnej knajpce z dala od całego zgiełku. Dopiero potem dołączyłem do reszty i bawiłem się jak na członka sekty przystało.

Wracając do domu natknąłem się na moje koleżanki ze studiów i jak to bywa w takiej sytuacji zamiast do domu wylądowałem w kolejnym miejscu na kolejnym piwku. Skutek był taki że do domu trafiłem po pierwszej ale za to poznałem nową intelektualno cielesną fascynację Alicji
Nie ma to jak znajomi ze studiów

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Presidio Med

Obejrzałem dziś przypadkiem serial o „lekarzach marzeń”. Nie żebym kochał seriale, ale ten kręcili w San Francisco i ten fakt zatrzymał mnie na kanapie przed telewizorem.
Obejrzałem cały odcinek z sentymentem: Wishermen’s Wharf, Aquatic Park, stary żaglowiec w porcie obok Aquarium, widok na Alcatraz, molo przy Pier 7 na Embarcadero, Russian Hill, restauracje w której jadłem pieczona podeszwę zwaną hamburgerem.
W pamięci próbowałem odtworzyć sobie wszystkie znane mi miejsca, przystanek F-line, numery autobusów które, odjeżdżały stamtąd do w kierunku Nob Hill, Van Ness Av, Church i Castro; knajpki, sklepy, kafejki, kioski z fajkami, nazwy ulic i stacji metra…

156-1

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 3 Komentarze

odwiedziny

Wyszedłem wczoraj jak zwykle z pracy po 18. Gdy wchodziłem do klatki dostałem wiadomość od M, że wpadnie o siódmej mnie odwiedzić.
W trakcie jej odwiedzin uzmysłowiłem sobie, że nie mam cukru, ciastek, soku, niczego zimnego do picia, niczego do chrupania, mam za to w domu bałagan, w lodówce światło, i stertę walających się ciuchów …
Wstyd.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

w pracy

Od kilku tygodni dużo mówiło się w pracy o zbliżającej się nieuchronnie wizycie bardzo ważnego klienta.
Trwał prawdziwy szał cipy z tego powodu: przeszkolono nas w tym co wolno mówić a czego nie wolno, o czym należy wspomnieć a jakich tematów unikać, gdzie chodzić do toalet, żeby spłukiwać po sobie wodę w WC, jak ubierać się do pracy, jak się zachowywać, jak wyczyścić biurka, szafki i szuflady, co może wisieć na ścianach a co leżeć na biurkach, czyje zdjęcia możemy zatrzymać a które usunąć z oczu klienta; w całym skrzydle podczas prezentacji trwała grobowa cisza – wyłączyliśmy drukarki, digital skanery, wyciszyliśmy komórki, komunikatory, przed przyjazdem upewniliśmy się czy działają windy, czy kierowcy taxi mówią po angielsku i czy zbytnio się nie pouchwalają z pasażerami, czy podłogi lśnią na lśniąco a okna błyszcza na błyszcząco…

A klient przyleciał, zobaczył, zadał setki pytań, na koniec skrócił wizytę o godzinę i czym prędzej wsiadł do swojego prywatnego samolotu i odleciał do krainy krówek, zegarków i serów…

Opublikowano Brak kategorii | 3 Komentarze

Halka

Udało mi się zdobyć wejściówkę na premierę Halki w Operze Wrocławskiej i pomimo złośliwych komentarzy zazdrosnych kolegów z pracy skorzystałem z tego zaproszenia.
Nie znam się na operze, jestem zupełnym laikiem w tych sprawach, ale wiem kiedy coś mi się podoba a to przedstawienie bardzo mi się podobało!!! Zwłaszcza choreografia i scenografia – cieszę się, że zdecydowałem się je zobaczyć.

W pracy pojawił się nowy kolega, będzie dbał o to byśmy do końca roku wdrożyli ISO.
Taki fajny, męski, przystojny, zadbany, inteligentny, młody facet – nie bez znaczenia pozostaje fakt, że jest stanu wolnego. Uhm, ile razy zagaduje mnie w pracy nie mogę oderwać od niego wzroku i jakoś zawsze chętnie mu pomagam, choć sam często zawalony jestem własną pracą.
Próbuję pamiętać o zasadzie, że nie bzyka się kolegów z pracy – tyle, że czasem to takie ciężkie…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

mieszkanie

Koleżanka zaprosiła mnie wczoraj na parapetówę, bo 2 tygodnie temu kupiła mieszkanie.
Poszedłem niechętnie, bo byłem zmęczony imprezami i późnym wracaniem do domu.
Kupiła kawalerkę, w takiej sobie okolicy, w starej kamienicy, na parterze. Wszystkim się wszystko podobało, okazało się, że jest pare innych osób, które w najbliższej perspektywie kilku miesięcy planują kupno mieszkania, rozmawialiśmy o tym, zadawali mi mnóstwo pytań a ja balem się opowiadać….
Moje mieszkanie to takie luksusowe gniazdko w porównaniu z tymi, które widziałem u innych.
Nie mogę przepraszać ludzi za to że mam włoska mozaikę, drewniane okna, kuchnię robioną na zamówienie, elektryczne panele, mega wielką wannę, geberity, halogeny, panele i kafle… ale mimo tego miałem poczucie obciachu…

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

ostatni tydzien

Cały zeszły tydzień zleciał mi na pracy i imprezach z ludźmi z pracy. Brytyjczycy są świetni, ale powoli zaczyna męczyć mnie ich skłonność do alkoholu, wiecznych imprez i olewania spraw wokół – przestaje podobać mi się spędzanie z nimi każdej wolnej chwili.

Chłopaki nie zostali zaproszeni na nasz firmowy piknik i z tego powodu relacje między nami dodatkowo się pogorszyły. Nie miałem wpływu na to kto będzie zaproszony a kto nie, ale po kilku upierdliwych telefonach i sms-ach z zapytaniem kiedy wreszcie skończymy się świetnie bawić i dołączymy do nich zacząłem żałować ze mają mój numer telefonu. Gdy o pierwszej w nocy spotkaliśmy się klubie Kap był napruty jak atom a Ryan ledwo się trzymał. Dziewczyny były przerażone ich ogólnym stanem oraz zachowaniem.
Olałem ich i cała sprawę, po pół godzinie wróciłem do domu – rano jeszcze dostalem trzy nieodebrane połączenia i kilka wiadomości że wyszedłem bez pożegnania…
Sobotę i niedzielę spędziłem też bez chlopakow, unikałem i zbywałem ich ile się dało, bałem się że będę zmuszony na ich ciągłe towarzystwo.
W środę Kap wraca do Londynu bo w czwartek rano leci do Orlando, Ryan zostanie tu do piątku a potem wraca – będę miał znów święty spokój na jakieś dwa tygodnie.

W piątek wybieram się na premierowe przedstawienie w Operze Wrocławskiej – nie mogę się doczekać!

W czwartek wziąłem sobie urlop, potrzebowałem pojeździć trochę po sklepach meblowych poszukać sobie czegoś do mieszkania. Mam wybrana sofę, fotel i pufe, z mebli nie udało mi się w ogóle niczego wybrać, nic mi się nie podobało albo było potwornie drogie.
W sobotę po mimo ogólnego zniechęcenia do łażenia po sklepach meblowych znów wybrałem się do centrum – tym razem znalazłem kilka całkiem ładnych mebli, dodatkowo udzielił mi się szaleńczy nastrój zakupowy (albo po prostu chciałem mieć jedną sprawę z głowy) i nie popatrzyłem na ceny.

Dziś w mailu pojawiła mi się ciekawa oferta pracy – robiłbym to samo tylko że w egzotycznej Kostaryce…
Jakby się tak odpowiednio zakręcić to mam jakieś perspektywy…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz