Planowanie wyjazdów zawsze leżało w mojej naturze, za to ostatnimi czasy z dużą łatwością przychodzi mi robienie przedpłat albo kupowania biletów lotniczych, wokół których później organizuje cały pobyt. Tak było z Jemenem i wyjazdem na Sokotrę. Kilkunastodniowy wyjazd połączony z pobytem w Kairze, zwiedzaniem wyspy, kilkoma noclegami pod gołym niebem, w spartańskich warunkach, za to blisko natury.
Z tego co opowiadali mi moi znajomi, hotel na Sokotrze to zwykły metalowy barak-kontener z pojedynczym łóżkiem, stołem, oknem, pseudo łazienką i bez klimatyzacji – bardzo podobny do tych, które spotyka się na placach budowy. Dodatkowo kilka nocy miałem spędzić w warunkach polowych, bez możliwości skorzystania z dobrodziejstw cywilizacji pt. łazienka i WC.
Okazało się, że zaszła zmiana planów, hotel wypadł z obiegu a cały nasz pobyt miał odbyć się wyłącznie pod namiotem czyli camping na całego. Polecono nam zabrać więcej butelek ze środkami dezynfekującymi, biodegradalny papier i chusteczki oraz dołączono instrukcję jak to z łopatką będziemy oddalać się 50m od obozu i źródła wody, wykopywać minimum 10 centymetrowy dołek, robić „dwójeczkę”, następnie zakopywać dołek piaskiem. Mycie rączek mydłem i wodą zastąpią wilgotne chusteczki higieniczne, podobnie poranny lub wieczorny prysznic. Poddałem się, nie jadę tam, prawie dwa tygodnie w buszu to nie dla mnie. Jemen i Sokotra muszą na mnie zaczekać a ja w zastępstwie wybiorę się do bardziej cywilizowanej Libii.
































































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.