Zurich

Ilekroć zatrzymuje sie w hotelu – a zdarza mi sie często – lubie, żeby w pokoju panował bałagan, ponieważ stwarza on pozory jakiegoś zycia, jest namiastka intymności i ciepła, jest dowodem ze obce i nieprzytulne miejsce, jakim z natury jest każdy pokój w hotelu, zostało choćby częściowo pokonane i oswojone. W pokoju pedantycznie wysprzątanym czuje sie drętwo i samotnie, uwierają mnie wszystkie linie proste, kanty mebli, płaszczyzny ścian, razi cala ty sztywna i obojętna geometria, cale to mozolne i skrupulatne uszykowanie, które istnieje same dla siebie. Juz po kilku godzinach pobytu, pod wpływem moich nieświadomych działań wynikających z pospiechu albo lenistwa, cały zastany porządek rozsypuje sie i przepada, wszystkie rzeczy nabierają innego zycia, zaczynają wędrować z miejsca na miejsce, robi sie ciasno i barokowo a tym samym bardziej swojsko. Można poczuć sie luźniej i swojsko…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Poznań – Neuchatel – Zurich

Spodobały mi się te moje wypady do Poznania. W hotelu mnie już zapamiętali i rozpoznają ile razy przyjezdżam.
Mam też swoje ulubione sklepy i miejsca do których za każdym razem wracam. K zaprosiła mnie na grilla, na którym sie nie popisałem, popełniłem pare niewybaczalnych gaf i było mi wstyd.
Biłem sie pózniej z myslalmi, że nie powinienem byl w ogóle o paru sprawach opowiadać.
Zachowałem się jak potłuczony zarozumialec. Mam nadzieję, że wyciagnę z tego lekcje. Nie wolno mi oceniać ludzi po pozorach ani za szybko ich szufladkować, bo nigdy nie wiadomo kim jest mój rozmowca.
Zabrałem potem K. do hotelowego baru i ponarzekałem trochę na pracę. Niesłusznie. Po powrocie do Szwajcarii spędziłem cudowne popołudnie z M. w Neuchatel, wieczór z Zurichu aby potem spakować się i złapać samolot do Sztokholmu. Zagladam w swój kalendarz: Berlin, Helsinki, Wiedeń, Wrocław, Malta, Lizbona, Zanzibar, Stambuł, Toronto.
Jaka inna praca pozwoliłaby mi na taki styl życia?

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Paryż

Mając 13 albo 14 lat zacząłem pisać książkę. Nie była to literatura najwyższych lotów, ale bardzo się angażowałem w powstawanie kolejnych stron przyszłego bestselleru. Mniejsze z tym o czym pisałem, ciekawe jest to, że niektóre z opisywanych zdarzeń wydarzyły się potem naprawdę.
Dzisiaj przechadzając się z hotelu Concorde w kierunku Luku Triumfalnego a potem wzdłuż Champs-Élysées przypominałem sobie tamtego siebie sprzed 15 lat, jakie wrażenie zrobił na mnie Paryż kiedy pierwszy raz tutaj przyjechałem i z czym mi się kojarzył.
Kiedyś zdawał się być jakby bardziej nieosiągalny i bezkrytycznie podobało mi się w nim wszystko. Teraz wytykam mu rzeczy, o których istnieniu wtedy nawet nie zdawałem sobie sprawy. Tylko mężczyźni spotykani na ulicach wciąż wydają się być mocno atrakcyjni.
Mijając wystawy sklepowe patrzyłem na własne odbicie i czułem jakby wewnętrzne spełnienie. Było tak, jak opisywałem to kilkanaście lat temu. Podobieństwa sięgały nawet ubioru i to było najbardziej niesamowite.
W pamięci przywoływałem piosenki które były wtedy hitami i które bezustannie nadawało stare dobre MTV „Just another day”, „Jesus he knows me”

Konferencja potrwa do piątku, ale zdecydowałem wracać do Berna już w czwartek. Jestem trochę przemęczony byciem w nieustannej podróży i nie potrafię należycie cieszyć się z możliwości jakie daje mi moja praca. Wczoraj przez cały dzień nie wyszedłem nawet z hotelu a jedyne co przypominało mi o mieście w którym się znajdowałem to widok na wieżę Eiffela z okna hotelowego pokoju.
Staram skupić się na pracy przed kolejnymi wyjazdami do Poznania i Sztokholmu.

M. ma mnie dość, od kiedy do głowy wpadł mi pomysł kolejnej wspólnej eskapady nie przestaję o tym mówić. Kuwejt – Bahrain – Katar – Emiraty – Oman – sprawdziłem już połączenie i ceny biletów, teraz optymalizuję trasę i kolejne punkty zwiedzania na bieżąco konsultując z nim wszystko.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 681

M. od ponad pół roku nie miał wolnego dnia, który moglibyśmy spędzic razem, dlatego dzisiaj ochoczo wyciągał mnie do centrum na kolację.

Przypadkiem kilka razy natknąłem się na znajomych z pracy, którzy przyjechali w odwiedziny do naszej centrali.

Berno stało mi się bardzo bliskie, coraz więcej miejsc potrafię połączyć z
określonymi wydarzeniami, spotykanymi osobami i różnego rodzaju
anegdotami. Mam tutaj swoje ulubione miejsca i zaułki, które stanowią
dla mnie wartość bezcenną.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Teheran

Mówi się że to co stało się później z szachem było w istocie bardzo irańskie. Od niepamiętnych czasów panowanie każdego kończyło się w żałosny i haniebny sposób. Albo ginął ze ściętą głową lub nożem w plecach, albo wymykał się śmierci, ale musiał uciekać z kraju i dopiero później umierał na zesłaniu, opuszczony i zapomniany. Może były jakieś wyjątki, żeby szach umarł na tronie śmiercią naturalną i dokonał żywota otoczony szacunkiem i miłością.

Nie pamięta się, żeby naród opłakiwał któregoś z szachów i odprowadzał go do grobu ze łzami w oczach. Zazwyczaj szachowie tracili koronę i życie w przykrych dla siebie okolicznościach. Lud uważał ich za okrutników, wytykał podłość, ich odejściu towarzyszyły wyzwiska i przekleństwa tłumu, a wiadomość o ich śmierci stawała się radosnym świętem. My Europejczycy nie rozumiemy tych rzeczy, bo dzieli nas głęboka różnica tradycji. W naszym kraju, jeżeli ludzie słyszą, że jakiegoś monarchę spotkał okrutny los, odruchowo przenoszą na niego uczucia zrodzone z innej tradycji, z innego doświadczenia i darzą pokaranego władcę sentymentem, myśląc sobie jaki biedny musi być ten człowiek, któremu tak bezlitośnie zabrali koronę.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Shiraz – Esfahan

Persepolis – wyjątkowe miasto, dawne centrum cywilizowanego świata. Zachwycam się, z jaką łatwością udaje mi się przemieszczać między różnymi światami. To niezwykłe doświadczenie, spotykać ludzi i nawiązywać nić porozumienia – o ile tylko mógłbym uchwycić ten moment. Niesamowite móc być tutaj, wszystko się przewartościowuje – i mam cel – chce zwiedzać…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

przygód ciąg dalszy

W Isfahanie korzystając z wolnego popołudnia wybraliśmy się na lokalny bazar. Wśród na w pół zakrytych, jednakowo na ciemno ubranych Irańczyków, w moim kolorowym polo wyglądem jak przybysz z innej planety. Podobnie mój brat w swojej jaskrawo niebieskiej koszulce. Spacerując po suku kilka razy byliśmy zaczepiani czy aby się nie zgubiliśmy.

Uradowani uwagą, jaką niechcąco na siebie ściągaliśmy wróciliśmy pieszo do hotelu. Przed wejściem zobaczyliśmy masę kamer, światła reflektorów i ogólne zamieszanie. Cichaczem przemknęliśmy się pomiędzy tłumem ludzi gapiów, ostrożnie omijając niechlujnie porozrzucane plątaniny kabli, byle dostać się do hotelowej windy. W pewnym momencie zaczepił nas jakiś chłopak prosząc nas czy moglibyśmy wrócić do drzwi. Nie wiedziałem, co zrobiliśmy nie tak, ale nie chciałem dyskutować więc posłusznie cofnęliśmy się do drzwi wejściowych gorączkowo tłumacząc się, że jesteśmy gośćmi hotelu. Nasze zakłopotanie nie przeszło niezauważone, po chwili do rozmowy wtrącił się jeszcze jeden kruczoczarny facet z ekipy filmowej: – kręcimy reklamę hotelu i potrzebujemy zagranicznie wyglądających statystów. Na naszych twarzach pojawiło się wyraźne rozbawienie. Przeszliśmy się korytarzem jeszcze trzykrotnie żeby całe ujęcie wyszło dobrze… Na koniec sceny otrzymaliśmy gromkie brawa.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Ocalić od zapomnienia

Wyjeżdżając do Iranu nie można tak po prostu zarezerwować hotelu przez internet, wykupić wycieczek jednodniowych, kupić wizy na granicy czy wyjechać z plecakiem i organizować pobytu na miejscu. O wszytko to trzeba zadbać przed wyjazdem, bo tylko autoryzowane biura podróże posiadające akredytacje Irańskiego MSZ gwarantują zwiedzanie tego kraju. Pamiętam jak negocjowałem z biurem, w jakich hotelach chcemy spać, 2-3 czy 4-5 gwiazdkowych. Nie orientowałem się wtedy, co oznacza standard 2 czy 5 gwiazdek. Miła pani napisała mi, że hotele 5 gwiazdkowe to Hilton Sheraton czy Hyatt. Zdecydowaliśmy się na tą wersję, choć wiedziałem, że w zamkniętym dla Zachodu kraju objętym embargiem nie ma mowy o tych hotelowych sieciach. Choć wszystko mieliśmy z góry opłacone (nawet posiłki, bo o płaceniu kartą czy wypłatach z bankomatów można zapomnieć) ukryłem 2000 dolarów na wypadek gdybyśmy musieli np. kupić nowe bilety na powrót. Mijaliśmy później te sieciowe hotele, Hilton nazywał się teraz Persian Esteghlal International. Przewodnik operował tą nazwą, bo hotel Hiltonem był… ale przed rewolucją.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Shiraz

Szary, płaski, bez wdzięku na męczącej piekielnie upalnej ziemi. Zdawałoby się że w tym morderczym klimacie nic nie powinno sprzyjać refleksji i kontemplacji a jednak jest to kraj religijnej żarliwości, zaciekłej ortodoksji, mistyki i wojującej wiary. Są tu największe meczety i największe seminaria duchowne, tu spory prowadzą znawcy Koranu i strażnicy tradycji, tu obradują sędziwi ajatollahowie.
Zza okna widok na kopuły meczetów – zamknięty świat turkusowej mozaiki, błękitnozielonych minaretów, chłodu i cienia..

 

W tv modlący się ludzie, w przerwach pokazują pola kwiatów – muszą bardzo je tu lubić, nawet grobowce największych poetów stoją w barwnych i bujnych ogrodach.

Ropa naftowa – rozpala niezwykle emocje i namiętności, bo jest wielką pokusą. Jest pokusą łatwych i olbrzymich pieniędzy, bogactwa i siły, fortuny i potęgi. Choć brudna i cuchnąca ochoczo tryska w górę a potem opada na ziemie w postaci szeleszczącego deszczu petrodolarów. Ropa jest silna, ale ma słabe strony – nie zastępuje myślenia, nie zastępuje mądrości.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Teheran – Shiraz

Po jednym dniu kraj zaczął się „odczarowywać” w moich oczach. Teheran, rozciągający się pomiędzy wysokimi zboczami Elbursu i jałową równiną przechodzącą stopniowo w pustynię, z pewnością nie należy do miast, które mógłyby wywrzeć dobre wrażenie na Europejczyku. Nigdzie człowiek nie dostrzega śladów magicznego Wschodu, wszędzie tylko widać zatłoczone ulice i korki.
Nie jest, aż tak tajemniczy i zamknięty jak mogłoby się wydawać. Miejscami czułem się jakbym był gdzieś w Turcji. Zdecydowanie łatwiej podróżuje się po kraju facetowi niż gdybym był kobietą, bo te boleśnie odczuwają religijne restrykcje: osobne wejścia, osobne wyjścia, osobne miejsca, zawsze oddzielone, z tylu i na końcu. Spotykałem jednak dziewczyny elegancko ubrane i umalowane, które same szukały kontaktu by móc zagaić rozmowę z cudzoziemcem.

Wciąż szokuje mnie ruch uliczny i sposób przemieszczania się. Czarny dym, który pozostawiają po sobie przestarzałe autobusy, auta poruszające się pod prąd, motocykliści lawirujący na chodnikach wśród tłumu przechodniów, nieustanne trąbienia, kierowcy nie przestrzegający czerwonego światła. Przed wejściem na jednokierunkową ulicę należy spojrzeć na prawo i na wszelki wypadek na lewo a także do przodu i do tyłu, i jeszcze raz na prawo i na lewo, i dopiero wtedy, z duszą na ramieniu próbować przejść na drugą stronę.

Na lotnisku też było inaczej, mniej organizacji a więcej prowizorki i ‘partyzantki’. Samoloty odlatują z co najmniej 30-60 minutowym opóźnieniem, ale o tym niekoniecznie informuje się samych pasażerów. Bilety lotnicza są tanie (litr benzyny kosztuje 1 cent!), ale wciąż papierowe, ręcznie wypisywane. Systemy rezerwacji w Dosie albo Nortonie Commanderze – nic z zachodnich standardów. Poruszanie się tutaj samemu byłoby niezłym zastrzykiem adrenaliny nawet dla kogoś zaprawionego w podróżach. Teheran wydał się płaski, zaniedbany i mocno byle jaki, powybijane szyby w oknach budynków w centrum stolicy straszą i zniechęcają do dalszej eksploracji miasta.

W Shirazie wylądowaliśmy z 2 godzinnym opóźnieniem. Na lotnisku nikt na nas nie czekał co akurat mnie nie zdziwiło. Byłem zły na siebie, bo nie miałem nawet numeru telefonu, pod który mógłbym próbować skontaktować się z biurem podróży. Na wszelki wypadek razem z bratem postanowiliśmy nie ruszać się z miejsca licząc, że w końcu ktoś się pojawi. Po niecałej pół godzinie wywołała nas informacja pilnie poszukując turystów z Polski, wcześniej wywoływała nas po imionach, ale nie brzmiały one nawet podobnie do naszych.

Hotel w Shiraz – najlepszy w mieście – był o niebo lepszy od tego w Teheranie. Widok na ruchliwa ulice i okoliczne wzgórza stanowił tylko dodatkową atrakcję. Z niedowierzaniem podziwialiśmy manewry kierowców zajeżdżających sobie nawzajem pasy ruchu i przechodniów próbujących między rozpędzonymi pojazdami przejść na drugą stronę chodnika.

Na widok meczetów i nawołujących do modlitwy muezinów otwierałem szeroko oczy. Meczety są tu o wiele większe, piękniejsze i widząc modlących się w nich wiernych naprawdę czuje się jakby przekraczało się próg do zamkniętego, mistycznego świata, nieznanego dla przeciętnego Europejczyka. Dostojeństwo i aura orientalnej tajemniczości tworzą wyczuwalną tutaj atmosferę świętości.

Kilkadziesiąt razy na dzień musieliśmy odpowiadać na zaczepki przechodniów. Jakby głodni kontaktów z cudzoziemcami, próbowali prowokować rozmowę by dowiedzieć się skąd przejechaliśmy i jak się nam tutaj podoba.

 

Dzieci miały z nas największą atrakcje, ciągle brały nas za bliźniaków i prosili o wspólne zdjęcie. Stanowiliśmy większą atrakcje turystyczna niż zabytki sprzed kilku stuleci.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz