Berno – dzień 340

Moja włoska rodzina jest mi naprawdę bliska. Pomimo tego że czasami ze sobą rywalizujemy albo wściekamy się o zupełne bzdury to i tak trzymamy się razem.
S. przez ostatnie kilkanaście tygodni mówiła głównie o swojej ciąży – urocze było słuchać jak trajkocze tylko o jednym, o dziecku którego się spodziewała.
Wieczorem w domu dowiedziałem się że jej się nie udało… 

Czytając kolorowe magazyny wydaje się że człowiek współczesny ma sobie dostarczać wyłącznie przyjemności.
A to nieprawda bo na świecie jest cierpienie. Można je zwalczać nadzieją, ale ono jest.
Uczę się dojrzałości takiej, która polega na tym, że idę z pomocą do drugiego człowieka gotowy na to, że on tej pomocy może nie chcieć.
Czasami może wystarczy jedno słowo. To nie musi być wielkie przemówienie. Można zapytać po prostu co mogę dla ciebie zrobić.

Dodaj komentarz

Berno – dzień 336

Na weekend przyleciał do mnie brat. Odbierając go z lotniska usłyszałem, że wyglądam rzeczywiście nieźle i że pobyt na obczyźnie mi służy. Efekt takiej manipulacji dało się łatwo przewidzieć, zabrałem brata do Genewy i Mediolanu i pozwoliłem zrobić zakupy ze swojej karty, dwoiłem się i troiłem żeby zapełnić ten czas atrakcjami.

Wiedząc, że będę tego dnia w Zurychu z wyprzedzeniem przyjąłem też zaproszenie na interview.
Jestem jakiś skołowany, sam chyba nie wiem czego tak naprawdę chce: czy odejść z pracy czy tylko uciec od codziennej rutyny.

Bilet na EURO (okazał się tłustym wypasem: miejsce dla VIP + limuzyna + hotel w Bazylei) oddałem go koledze – prawdziwemu fanowi piłki. Wejściówka była z przeznaczeniem tylko dla jednej osoby, więc nie byłoby żadnej frajdy być tam samemu.
Los jakby szybko mi się odwdzięczył za ten dobry uczynek – w rewanżu dostałem dużo fajniejsze zaproszenie na konferencje. Patrząc do kalendarza wiem że czerwiec będzie bardzo krótki bo przeplatany wyjazdami do Wiednia, Warszawy i Londynu no i się z tego cieszę.

Wracając pociągiem z Mediolanu siedziałem obok studenta.
(Dopiero potem okazało się że pochodził z Chin i pierwszy raz był Europie).
W pewnym momencie musiał on udać się do toalety. Gdy wrócił minął mnie, poszedł na koniec przedziału, potem się cofnął, ale znowu mnie minął, wyraźnie zakłopotany jakby czegoś szukał. Zagadałem go a on z rozbrajającym uśmiechem odparł że zapomniał gdzie siedział a wszystkie twarze pasażerów wydają mu się być jednakowe…

Opublikowano podróże | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 327

W ramach docenienia owocnej współpracy ze klientem GE Money podarował mi dwa vipowskie bilety na rozpoczęcie EURO2008 w Bazylei.
Śmiać mi się chciało jak los sobie ze mnie zakpił – dla mnie oznacza to tylko możliwość pooglądania fajnych facetów w kusych wdziankach, ślepo biegających za piłką.

Dodaj komentarz

kilka godzin przed wylotem do Polski

Po tygodniu pracy cieszę się, że jutro rano obudzę się w swoim mieszkaniu w Polsce.
Ile razy tam jestem wydaje mi się, że moje życie w innym kraju to jakiś sen, zupełnie inna bajka.
Brakuje mi punktu odniesienia, kogoś kto wie jak żyje się tutaj. Rano będę daleko od pracy, problemów, Debbie.
Ile razy opowiadam o niej w gronie swoich polskich przyjaciół, przy piwie, wydaje mi się że koloryzuje, że tak naprawdę to ona nie istnieje, zupełnie tak samo jak całe moje życie w Szwajcarii.
Jedynie telefony od M przypominają mi o tym, że mam do kogo wracać.

W poniedziałek czeka mnie EMEA Summit, dzis do samego końca siedziałem w biurze nanosząc poprawki na swoja prezentację.
Tylko w Polsce nie reaguje alergicznie na słowa Airplus, GE Money albo Amex. Przechodzę ‚pranie mózgu’ które pozwala mi na zregenerować baterie.

Jutro wesele M. Ciekawe jakie to uczucie wiedzieć, że następnego dnia wychodzi się za mąż…

1 komentarz

Employee Escalation Program

E-awardsy czekają na Ciebie !!!!

1 pkt – Przypadkowe nieumyślne zeskalowanie.
5 pkt – Niby nieumyślne zeskalowanie.
10 pkt – Zwykła eskalacja w cztery oczy z przełożonym bez świadków.
20 pkt – Anonimowa eskalacja na samego siebie, mimo, iż nie jest się winnym, byle zaistnieć.
30 pkt – Zeskalowanie w obecności świadków.
40 pkt – Samoeskalacja w cztery oczy z przełożonym.
50 pkt – Samoeskalacja przy świadkach.
60 pkt – Zeskalowanie do przełożonego w obecności eskalowanego bez innych świadków.
70 pkt – Zeskalowanie w obecności eskalowanego przy większej ilości świadków.
80 pkt – Zeskalowanie w obecności eskalowanego, pomimo iż ten nie jest winny.
90 pkt – Zeskalowanie w obecności eskalowanego, pomimo iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam eskalujący.
100 pkt – Zeskalowanie w obecności eskalowanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam eskalujący na spółkę z przełożonym, do którego się eskaluje i wmówienie eskalowanemu jego winy.

 BONUSY:
* zeskalowanie najlepszego kumpla – dodatkowo 10 pkt.
** zeskalowanie zanim czyn zostanie dokonany – dodatkowo 20 pkt.
*** dodatkowo 25 pkt – kiedy dzień wcześniej piło się z eskalowanym jego wódkę, w jego domu.

(app. 25 pkt = 57 PLN)

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Berno – dzień 306

Musieliśmy odwołać z M nasz wyjazd do Toskanii.
Szef niespodziewanie cofnął mu urlop w związku z Euro2008.
Przepadała nam zaliczka za wynajęty dom i raczej nie odzyskamy tych pieniędzy.
W mojej firmie byłoby to nie do pomyślenia ale u niego w pracy panują inne reguły i nie istnieje słowo „refundacja”.
Z mojego wcześniej zaplanowanego terminu urlopu jeszcze nie zrezygnowałem, ale perspektywa wyjazdu gdziekolwiek w pojedynkę mało mnie raczej cieszy.

Wspólnie zaplanowane wakacje mamy dopiero na koniec sierpnia.
M zdał się z tym pomysłem wyłącznie na mnie początkowo nie traktując go zbyt realnie.
Ja pomysłów na wakacje miałem mnóstwo, ale po ich krytycznym przeanalizowaniu wszystkie okazały się mieć minusy.
W sumie najtrudniej było namówić M na wyrobienie paszportu, zajęło mi to ponad 3 miesiące, ale w końcu udało się.
Mam już dla nas bilety, kupiłem przewodniki, wybraliśmy też hotele, teraz zwykle wieczorami obaj rozmawiamy, planujemy i decydujemy, co chcielibyśmy zobaczyć.

W pracy M dostał ‘pstryczka w nos’ i przestał opowiadać wkoło, jaki to on jest szczęśliwy po tym jak niektórzy współpracownicy zaczęli mu dokuczać. Zawiódł się na ludziach, których uważał za sobie życzliwych.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Berno – dzień 299

Męczy mnie dezintegracja w firmie i te pośpiesznie podejmowane decyzje drastycznych zmian, których efekty nigdy nie mają szansy zaistnieć, bo taranowane są zaraz przez nowe mniej lub bardziej bzdurne pomysły.
W ciągu 10 miesięcy pracy zaliczyłem 2 menadżerów, którzy w krótkim czasie odeszli z firmy, teraz wszyscy spodziewamy się nowego, który też nie wiadomo czy zostanie albo raczej jak szybko się podda.
D zostanie odseparowana od zarządzania ludźmi bo ci na górze jak i HR zdali sobie sprawę, że lepiej wychodzi jej zarządzanie projektami niż ludźmi.
Niewiele to pomogło bo obecni przeciętni pracownicy wciąż odchodzą, zmęczeni ciągłą niepewnością i przepracowaniem – bardzo dobre zarobki i wysokie premie nie są stanie dłużej motywować.
Ja staram się robić swoje, ale nie każde transition można przeprowadzić tylko za pomocą telefonu – odpowiedzialność, która na mnie spada bywa, że mocno mnie przytłacza.
Poza tym, że ugrzęzłem w bagnie 3 projektów dla których nie mam czasu i brakuje mi wsparcia D. jeszcze smęci mi nad głową why does it take so long?
Kiedy R złożyła swoją rezygnację zabraliśmy ją po pracy do baru.
Nie wraca do Anglii tylko spróbuje poszukać pracy w Szwajcarii.
Sącząc drinki ludzie niechcąco wywołali prawdziwą burzę mózgów prześcigając się w pomysłach gdzie i jak ma ona zacząć szukać nowego zajęcia.
Siedziałem z boku, przysłuchiwałem się i pilnie notowałem wszystkie dobre rady w pamięci.
Późno w nocy wróciłem do domu, M był jeszcze w pracy wiec otworzyłem komputer i przejrzałem niektóre strony. Bez zbytniego podekscytowania wysłałem swoje standardowe cv do pierwszej agencji i poszedłem spać.
Następnego dnia przed 10 rano odebrałem telefon z zaproszeniem na interview do Zurychu.
Do tej pory myślałem że największym moim szczęściem była decyzja o podjęcie obecnej pracy za granicą.
Zapomniałem, że kiedy jedne drzwi do szczęścia się zamykają otwierają się inne, ale często tak wpatrujemy się w te, które się zamknęły, że nie dostrzegamy tych nowo otwartych.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzień 291

Wracaliśmy razem z V z naszych czwartkowych lekcji włoskiego, kiedy w autobusie dopadł mnie telefon z Polski.
Moja M zakomunikowała mi, że wychodzi za mąż. Moja M spodziewa się też dziecka.
M – przygotowuje się do nowej roli – żony i mamy.

Obiecałem, że przylecę na jej wesele, choć więcej czasu spędzę w podróży niż skorzystam z okazji pobytu we Wrocławiu.
M wychodzi za mąż pierwszy raz, przy kolejnych weselach z jej udziałem pomyślę dwa razy nim kupię bilet…

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

wrocławskie inklinacje

Gdy wylatywaliśmy do Zurychu nad środkową Hiszpania szalała burza. Nasz odlot był opóźniony prawie godzinę, przez moment myśleliśmy, że odwołają nasz lot z powodu złych warunków pogodowych.
Na lotnisku wyłapałem wśród tłumu turystów grupę Polaków wracających do Irlandii.
Nie wiem, na czym polega ten fenomen ale mam wprawę w rozpoznawaniu Polaka po samym tylko wyglądzie, zachowaniu i ubiorze.
Do Wrocławia poleciałem dopiero 2 dni po powrocie do Berna. Miałem czas na wyspanie się, zrobienie listy spraw do załatwienia, kupienie prezentów i spakowanie się.

Nie udało spotkać mi się ze wszystkimi, ale wróciłem naładowany pozytywnymi emocjami.
Z tatą zaliczyłem szlakiem browarów, z M. obiad w Akropolis i obgadanie szczegółów wesela, chill-outowe spotkanie z dziewczynami z dawnej pracy, lunch w Marche, bliskie spotkanie z dawnymi kolegami z pracy, których spojrzenie było bezcenne, spacer po Rynku, z W. galę Przeglądu, która bardzo mnie w tym roku rozczarowała.
I choć nie mieszkam tam dopiero od roku pomału oswajam się z myślą, że mój tzw. dom będzie zawsze tam gdzie ja będę i tak już chyba musi zostać…

A wczoraj wystąpiłem w migawkach Faktów. Dawno nie widziani znajomi, którzy mi o tym napisali przez moment myśleli że to jakaś ściema, że nie pracuję w Szwajcarii tylko we wrocławskim oddziale szwajcarskiego banku który przenosi się do Indii. Tak rodzą się plotki…

W pracy znowu zmiany, Rosa nie wytrzymała i złożyła rezygnację. Już w piątek rano przebąkiwała że zrobi to dzisiaj, a ja chodziłem wokół niej na palcach prosząc żeby wstrzymała się aż ja będę na urlopie i ominie mnie spotkanie z szefową żeby ustalić na poczekaniu tymczasowy podział obowiązków do momentu gdy nie odejdzie kolejna osoba. Z pracy wyszedłem o 16.30 a w kwadrans potem dostałem od niej sms, że nie wytrzymała i triumfem obwieściła Debbie swą decyzję jeszcze tego samego popołudnia.

Dwa tygodnie temu wysyłali mnie do Indii, potem mówili o konieczności szkolenia w Dublinie i Londynie, w piątek Debbie obwieściła mi szkolenie w San Francisco a dziś nagle na tapecie były Włochy.
Marco na moje njusy wzrusza ramionami i upewnia się tylko że nasz zaplanowany na czerwiec urlop dojdzie do skutku.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Madryt

Któregoś wieczora wracając z M do domu podpytałem go umiejętnie czy istnieje jakieś miejsce w Europie albo miasto, które chciałby zobaczyć. Jednym tchem rzucił ze najbardziej kocha Włochy, dopiero gdy zacząłem ciągnąć temat dorzucił Paryż, Amsterdam, Londyn, Wiedeń i Madryt.W styczniu przed zbliżającymi się walentynkami zarezerwowałem wiec dla nas bilety i weekend w wygodnym hotelu w centrum Madrytu. Biłem się z myślami żeby mu o tym nie powiedzieć od razu, nie mogłem doczekać się jak zobaczę jego miny gdy się wreszcie dowie. 2 dni przed walentynkami przy kolacji M niespodziewanie rzucił że są w Europie miasta, na które szkoda nawet czasu, żeby je odwiedzać twierdząc że niczego ciekawego tam nie znajdzie. Widelec wypadł mi z ręki, gdy usłyszałem słowo ‘Madryt”. Zapytałem skąd ta pewność, ale nie umiał dać mi jednoznacznej odpowiedzi, twierdził że na samą myśl o tym mieście niczego wyjątkowego po prostu nie czuje…

Madryt – art deco, butelka Vouve Cliqout hotelowym łóżku, mnóstwa słońca, tango Portmana, ciepły wieczór we dwoje na Piaza Espana i niewiarygodnie granatowe niebo.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 1 komentarz