Spacer nad rzeką wspomnień, którego nie było

Wczoraj na Rynku przypadkiem spotkałem S.
Nie widziałem go blisko 2,5 roku, zero kontaktów, telefonów, spotkań, rozmów z naszymi znajomymi – mieszkając w tym samym mieście, bywając w tych samych miejscach wydawałoby się to niemożliwe.
Zastanawiałem się nawet czy warto poświęcić mu w ogóle tę notkę.
Wyglądał tak samo dobrze, nic się nie zmienił, wydawał się szczęśliwy, nie był też sam.
Nie poczułem nic po tym spotkaniu, nic nie zabolało, nie zakłuło, żadnych emocji, trochę było mi może żal czasu, tamtych paru chwil spędzonych razem – jakbym ja był dalej sobą i robił te same rzeczy co przed laty.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 3 Komentarze

Mieszkanie

Od kilku tygodni ogladam, szukam, przegladam oferty, widzialem juz kilkanascie mieszkan.
Znajomy obiecal pomoc w sprawie kredytu, kolezanka polecila agentke od nieruchomosci, uruchomilem znajomych zeby mieli oczy i uszy szeroko otwarte.
Dzis pojechalem ogladac mieszkanie, ktore sprzedaje znajoma mojej matki.
Ladne, ustawne, duze, jasne, 2 pokojowe, z balkonem, w nowym budownictwie, ladna lazienka, kuchnia z wypasionym sprzetem, okna plastikowe, wszedzie panele, wnekowa szafa w przedpokoju, kolor scian nawet mi sie podobal, cena tez ok, wszedzie pelno sklepow – nic tylko brac.
Chyba sie na nie zdecyduje, dzielnica mi sie nie podoba ale to jedyny mankament.
Kurcze za kilka tygodni bede chyba mieszkal juz sam…

Opublikowano Brak kategorii | 6 Komentarzy

Mieszkanie

Od paru tygodniu oglądam mieszkania wystawione na sprzedaż.
Zanosiłem się z tym zamiarem od kilku miesięcy, ale ciągle napotykałem różnorakie przeszkody: słabo płatna praca, niechęć rodziców, brak czasu etc i wreszcie nadszedł moment kiedy wszystko wydawało się mi mówić TO TERAZ JEST TEN MOMENT.

Koleżanka nakręciła mi swoja koleżankę – agentkę nieruchomości, z którą od jakiegoś czasu jeździmy po Wrocławiu i oglądamy wspólnie mieszkania.
Pieniądze jucz mam, sprzęt do mieszkania wybrałem z katalogu, mam zapal, sporo dobrych chęci, nawet starzy chcą się mnie już pozbyć ze wspólnego gniazda i obiecują wspomóc…

Pojawiła się jednak inna nieprzewidziana przeszkoda: mieszkania oferowane na rynku są albo za drogie albo tak zaniedbane, ze musiałbym na dzień dobry zrobić w nich poważny remont a na to nie mam czasu ani ochoty ani aż takich funduszy.

Oglądając te paranascie mieszkań zobaczyłem co ludzie potrafią zrobić ze swoim domem, jak zapuścić ściany, podłogi, jak przemalować sufity, jakie paskudztwo wykleić na ścianach albo jak zdemolować łazienki czy klatki schodowe.
Wszędzie miałem ochotę demontował, zdzierać, przemalowywać, naprawiać.
W zadnym z oglądanych nie czułem się by mógłby być to mój przyszły dom.
Znów muszę czekać….

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Z serii Dilbert…

Razem z kumplem wsiadamy razem do winy na parterze.
Oprócz nas dwóch wsiada pełno ludzi, m.in. jakaś brunetka i paru obcych facetów.
Winda rusza i zatrzymuje się na czwartym piętrze:
Nagle odzywa się kobitka:
– Szóste piętro dopiero będzie?
Ja z trudem pohamowując śmiech
– Zwykle tak już jest ze najpierw jest czwarte, a potem dopiero piąte i szóste…
Na to wcina się kolega:
– Nie, szóste już przejechaliśmy…

W moim biurze zatrudnili nowego chłopaka. Dołączył jednak do innego działu. Codziennie marynarka, dobre gatunkowo koszule, oryginalne spodnie, idealnie dopasowany krawat i buty, na głowie co nuż inna fryzura, raz przylizana żelem na prawą a raz na lewą stronę…
Rewia mody rodem z gayPlanet a zajmuje się pracami fizycznymi. Wszystkie niedopieszczone foczki ślinią się na jego widok i nieustannie komentują, gdy tylko przechodzi się po korytarzu.
Natknąłem się na niego przy automacie do kawy i miałem okazję przyjrzeć się mu z bliska:
– misiu chyba żony przyszedł sobie poszukać no bo raczej nie pracować…

W biurze zapieprz, wszyscy zalatani albo przy biurkach zajęci swoimi sprawami.
K. od kilku dni użera się z jakimś klientem z Węgier.
Wchodzi nasz szef, pyta się mnie jak wygląda sytuacja w UK i Irlandii.
Naszą rozmowę słyszy K. Odwraca się i pyta szefa: – Masz chwilkę?
On odpowiada: – zależy o co chodzi?
Ona: – …bo mam teraz chwilkę, żeby z Tobą porozmawiać.

Zamówiliśmy dziś pizze z Huty, miały być 3 duże, z mnóstwem dodatków i dostarczone w ciągu 30 minut do naszego biura. Po 50 minutach i jednej odbytej rozmowie telefonicznej nie doczekaliśmy się jednak dostawy.
K. wzięła sprawę w swoje ręce – jeden jej telefon i zupełnie przypadkiem odkryliśmy nową promocję w Pizzy Hut – zamów 3 duże pizze a wszystkie dostaniesz gratis…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Myśli

Wróciłem do domu i dostałem zjebke, że nie dzwonie, że pracuje do pozna, ze przesadzam, ze nie jem domowych obiadów, ze ciągle mnie nie ma.

A co mam robić?
Z nikim się nie spotykam, na nikim mi nie zależy, nie umiem wykrzesać z siebie żadnych uczuć względem drugiej osoby. Jedyne w czym znajduje satysfakcje jest praca – jakakolwiek, byleby czym pajac myśli.

Mam jeszcze przyjaciół i kilku dobrych znajomych – gdyby nie oni, nie byłoby mnie.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Praca w święta

Przeczytałem coś fajnego i bardzo mi się to spodobało.

Pracuję w długi weekend, w święta narodowe i religijne.
A gdzie moja religijność, patriotyzm i etyka?

Ja przychodzę do pracy. Mój patriotyzm może przejawiać się gdzie indziej. Pośrednio jestem rozliczany z zysku akcjonariuszy.
Moim zadaniem jest optymalizowanie inwestycji. Jeżeli będą źle ulokowane, to mój patriotyzm nic nie pomoże. Taka jest bezwzględna analiza ekonomiczna i konkurencyjność.

Każdy powinien być sobą, życie jest tylko jedno i trzeba je przeżyć. To nie tak, że jak ma ktoś dziesięć razy tyle co ja to jest lepszy. Cała frajda polega na tym, że robi się, co się lubi.
Potrafię docenić bibliotekarza, gdy ma pasję przekładania książek w bibliotece. Najważniejsza jest chęć samorealizacji. A co, gdzie, jak to sprawa drugorzędna.
Cala sztuka polega na tym, żeby nie stresować się, czy mam milion czy sto milionów, byle cię zadowalało to co robisz.
I trzeba zrozumieć, że skoro uwielbiam dużo wydawać, muszę dużo zarabiać. Nie możesz mieć pasji nauczycielskiej i lamentować, że cię nie stać na basen w ogrodzie.
Coś za coś.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 4 Komentarze

Myśl

To nie władza korumpuje, korumpuje lęk przed utratą władzy.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Spełniło się moje życzenie

Przyleciała W.
Spotkaliśmy się dziś prawie po 2 latach.
W ciągu 180 minut nie da się jednak opowiedzieć 2 lat życia.
Jest mi dziwnie smutno, że tak się wszystko ułożyło.
Nigdy nie spodziewałem się, że będą nas dzieliły tysiące kilometrów.
Nie tak miała wyglądać nasza przyjaźń, nie tak miało potoczyć się życie.
Jest mi żal upływającego czasu – strasznie żal…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Strachy na lachy

Praca praca praca tak mogę najkrócej ostatnio określić swoje życie. Nie oceniam tego ani dobrze ani źle, ale jeśli ktoś by mnie zapytał czy jestem szczęśliwy odpowiedz brzmiałaby TAK.
Nie czuję zmęczenia pomimo tego że czasem wychodzę z biura po 19, nie czuję stresu związanego z obowiązkami ani problemów by rano zwlec się z lóżka.
Martwi mnie tylko jedno – czy nie odwrócą się ode mnie moi przyjaciele i znajomi. Boje się trochę ,że mogę stać się nieznośny, żyjąc ciągle samą pracą przestanę potrafić rozmawiać o innych sprawach… Oby tak się nie stało. Wierzę w przyjaciół, że jeśli zacznę wykazywać oznaki „wody sodowej” tudzież pracoholizmu po prostu sprowadzą mnie na ziemie.

Oglądałem dziś kilka mieszkań do kupienia. Żadne mi się nie podobało, wszystkie były w stylu późnego Gierka. Jakie ludzie potrafią rzeczy zrobić z własnym mieszkaniem, niektórzy wyżywają się w pracach technicznych jakby pragnęli zrekompensować sobie nieudane zajęcia z ZPT w szkole podstawowej.

Dziś pozowaliśmy w biurze do zdjęć dla Newsweeka. To poniekąd mój drugi etap teraz w firmie;)

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Nowe biuro

Dziś po raz pierwszy wszedłem do swojego nowego biura. Po atrakcjach Barcelony muszę szczerze przyznać, że styl naszej siedziby określiłbym jako skromny, żeby nie powiedzieć późny Gierek…
Może jeszcze się coś zmieni, ale na razie musi nam to wystarczyć.

Widok J.L. czekającego przed wejściem do biura trochę mnie zaskoczył. Jakoś mi on nie pasuje do polskiej scenerii – nie zdążyłem się nawet zapytać, jakie są jego pierwsze wrażenia.

O 10 spotkanie z szefową. Trzyma nas na dystans, ale to dobrze – nie potrzebuje szefa, z którym miałbym się pouchwalać.
Nowa palarnia jest na balkonie tuż przy oknie jej gabinetu – nie jest to ogród japoński jak w Barsie, ale z drugiej strony też ma swój urok.

Dziś z przydziału dostałem wypasiony komputer, segregatory, koszulki, spinacze, nożyczki i kalkulator. Myślałem że do końca dnia tak nam zleci czas, na zupełnej bezczynności bo nie zapowiadało się by miała przyjść poczta z któregokolwiek kraju.

O 15 obudziliśmy się wszyscy i praktycznie do 19 pracowaliśmy już na najwyższych obrotach.

Nie obyło się bez obecności prasy, radia i tv. Moja morda kilkakrotnie pojawiła się w wiadomościach. Gdyby M. mi o tym nie napisała pewnie nawet bym o tym nie wiedział. Nawet babcia była dziś ze mnie dumna.
Z tv wparowało dziś takich dwóch – znam obu – padałki dziennikarki.
Poradziłem sobie jednak i chyba te nasze przypadkowe spotkanie nie wypadło najgorzej.
W pracy też znalazł się jeszcze jeden – na szczęście przegięty, więc nie grozi mi biurowy romans.

Jutro idę oglądać mieszkania, w środę chciałbym zobaczyć się z K&S bo dzwonili zainteresowani co u mnie, w czwartek będzie we Wrocławiu W.

Nie mogę się już doczekać jej przyjazdu…

Opublikowano praca | Otagowano | 1 komentarz