Warszawa – dzień 2

Po co tworzyć związki jeśli można zawierać ”kontrakty”, mieszać biznes z emocjami, kasą i udawaną bliskością tak jak robią to luksusowe prostytutki i sytuowani biznesmeni. Połyskujące z wierzchu i puste w środku – ot co świat glamour.
Jeszcze kilka miesięcy temu cieszyłem się na myśl że w grudniu lecę do Montrealu. Teraz kiedy czytam o panującej tam wtedy zimie i temperaturach poniżej 20-30 stopni odechciewa mi się całej wyprawy. Chyba nosa nie wyściubię poza hotel…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Warszawa – dzień 1

Z perspektywy ostatnich dwóch o pól roku mój blog daje mi możliwość wypowiedzi w języku ojczystym. Daje ujście wydarzeniom i myślom, których nie mam tak naprawdę komu opowiedzieć.

Mieszkam zagranicą, pracuje w angielskojęzycznym środowisku, w domu mówię tylko po włosku. Moja styczność z językiem polskim ogranicza się do rozmów przez skype z rodzina i znajomymi w Polsce, sporadycznych spotkan z Polakami podczas delegacji w Anglii albo Irlandii. Polacy, których znam są w podobnej sytuacji do mojej, spotykamy się w towarzystwie mieszanym i rozmawiamy po angielsku. Książek po polsku prawie nie czytam – nad czym ubolewam – dopiero od niedawna prenumeruje polską prasę
Śmieszyli mnie kiedyś, ludzie, którzy po powrocie do kraju po rocznym pobycie zagranicą wtrącali do każdego zdania obcojęzyczne słówka. Ale teraz łapie się ze ja sam, gdy odwiedzam Polskę po 2,5 letnim pobycie w Szwajcarii, mówię tak beznadziejną polszczyzną, ze znajomi patrzą na mnie ze zgroza w oczach albo myślą ze to maniera. Moja elokwencja gdzieś się zapodziała.

Wydaje mi się, ze każdy kto zamieszkał w obcym kraju bez codziennego kontaktu z językiem ojczystym, przechodzi przez taki okres. W głowie panuje chaos, mózg próbuje przyzwyczaić się do równoczesnego funkcjonowania w dwóch albo trzech odmiennych systemach.

Musze przyznać, ze w pracy łatwiej jest mi wyrazić cos w języku angielskim – prościej, dosadniej… Na pewne tematy zawodowe nawet nie potrafiłbym rozmawiać po polsku. Brak mi słownictwa i znajomości terminów a jedna próba telekonferencji w języku polskim okazała się językowym bełkotem. >Poza tym ja śnie po angielsku, włosku i po polsku…
Zdolność wysławiania się w języku ojczystym znacznie się pogorszyła – dostrzegam to czytając swoje notki sprzed lat. Wiem jednak, ze musze ja pielęgnować a pisanie na blogu pomaga.
W Warszawie zimno nie mniej niż w Zurychu a wakacje w ciepłych krajach dopiero za 106 dni.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Berno – dzień 861

Wszyscy kradną: goście, pracownicy, szanujący prawo obywatele – nocą przemieniają się w złodziei bo czasami życie to nadmiar, a tam gdzie nadmiar pojawia się pokusa, to nieuniknione, żyjąc luksusowo w luksusowym świecie zapominamy o innych i myślimy wyłącznie o sobie.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Aarhus – dzień 2

Aarhus – miejsce zapomniane przez wszystkich i wszystko. To podobno drugie największe miasto w Danii a takie jest senne i nijakie. Duńczycy są oziębli, zero interakcji, sopel lodu wydaje się być bardziej ciepły i przyjazny od nich. Zrobiłem szkolenie, nie usłyszałem niczego w zamian, na lunch nie miałem z kimś iść, a w hotelowym pokoju lub barze spędzam czas po pracy. Nic tylko było się upijać. K dala mi wolna rękę na wyjazd do Pragi ale wciąż się nie zdecydowałem…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

Goteborg

Po przylocie do Goteborga ucieszyłem się że we Wrocławiu skusiłem się na zakup grubego bezrękawnika, bo na zewnątrz temperatura sięgała zaledwie kilku stopni. Nie byłem głodny za to w kółko myślałem o tym ile jeszcze rzeczy musze przejrzeć i przygotować przed zaplanowanym na następny dzień szkoleniem.
Zdziwiony byłem, że w skrzynce mailowej nie znalazłem potwierdzenia daty i godziny spotkania, próbowałem sobie tłumaczyć że w sumie wciąż byłem przecież na urlopie, poza biurem wiec może stad ten brak informacji.
Tego wieczoru spotkałem się jeszcze z pewnym Chińczykiem zgłębić tajemnice Głębokiego Wschodu – całość przypieczętowaliśmy fajerwerkami.
Rano odkryłem, że ktoś pobrał mi karty kredytowej kilkaset euro, o 6.30 wisiałem na telefonie z bankiem, potem rozciąłem sobie dłoń podnosząc walizkę tak, że musiałem wzywać na pomoc recepcje, na dodatek pomyliłem adresy ulic, bo jakby wszystkie nazywały się Sodra gaten coś tam i zaalarmowałem Debbie, że Houston ma problem, potem jeszcze koleżankę w Danii, a na koniec nawrzeszczałem na taksówkarza, który nie chciał zawieźć mnie pod właściwy adres ze względu na bliskość tego miejsca pieszo. Dotarłem lekko spóźniony, ale nie zostało to zbyt zauważone, bo nikt na mnie tam nie czekał, ba – nawet nie wiedzieli, że przyjeżdżam, ale skoro już byłem na miejscu przyjęli propozycje szkolenia.
W drodze powrotnej, taksówkarz, który wiózł mnie na lotnisko okazał się rodakiem i to było chyba największe szczęście, jakie spotkało mnie tego dnia…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | 1 komentarz

Wroclaw – dzień 2

W przypływie chęci bratania się ze wszystkimi wyciągnąłem z szafy trupa. #Nie protestował i przyjął zaproszenie.
Odgrzewany kotlet nie dostarczył mi tych samych doznań co kiedyś i może to lepiej bo ucieszyłem się jakby bardziej na samą myśl o tym z kim jestem teraz.

W hotelowym barze po 23 przyuważyłem dwie babki wciągające leniwie swoje drinki. Po wyglądzie pomyślałem że są w pracy i szukają łosia któremu mogłyby dziś uprzyjemnić noc. Od jednej usłyszałem niespodziewane dzień dobry na które nie zareagowałem, obruszyłem się tylko w myślach zignorowałem zaczepkę i opuściłem bar ucinając szansę na jakąkolwiek dalszą rozmowę. Następnego dnia popołudniem spotkałem jedną z nich znowu, w tym samym barze. Tym razem rozmawiała z którymś z hotelowych gości. Gdy zadzwonił jej telefon i usłyszałem jak się przedstawia przypomniałem sobie skąd się znamy. Odwróciłem się do niej i z uśmiechem próbowałem naprawić gafę poprzedniego wieczora. Ja pani nie poznałem, bo ja myślałem że pani to obstawia ten hotel…
Matka ma dar wyprowadzania mnie z równowagi. Na święta gdy znowu przyjadę wolę iść do hotelu. Czas spędzony w rodzinnym domu wydaje się być tylko pasmem udręki.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Wroclaw – dzień 1

Uczuciem, które towarzyszy mi regularnie i nieprzerwanie w moich wyjazdach do Polski jest zmęczenie.
Wczesna pobudka, maraton przez lotniska, intensywne spotkania jedno po drugim są wyczerpujące. Ledwo zostawiłem w pokoju walizkę zaraz rzuciłem się w wir spotkań i stałych punktów mojego wrocławskiego tournee.
Rano budzę się w hotelu ze smakiem który pozostawiły po sobie niestrawiony alkohol i wypalona paczka fajek.
Cieszyłem się na premierę a na koniec mało się nie posikałem. Spektakl grany ponad 2.5 godziny non stop wystawił mój pęcherz na próbę.
Sztuka przemawia do niezwykle wąskiego grona osób i ja chyba się do niej nie zaliczam. Reżyser nadał językowi Dostojewskiego trochę słów kiedyś uważanych za wulgarne, a dziś jakby za najbardziej wyrafinowany przejaw literackiej awangardy i kultury języka. W takich sytuacjach jestem zwolennikiem głębiej sięgającej weny twórczej.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Zanzibar – dzień 11

Oglądaliśmy dziś z M transmisje z 60-lecia komunizmu w Chinach, paradę w Pekinie w samym centrum placu Tiananmen, pod brama Zakazanego Miasta co przywoływało mile wspomnienia z początku tego roku. Roku wyjątkowego gdy o tym pomyślę…
Razem z M doszliśmy do wniosku ze nie dla nas stworzono urlop na Malediwach. Po tygodniu mamy dość plażowania, słońca, drinków i nic nie robienia. Jeśli jakąś wyspę można obejść wkoło w ciągu mniej niż godziny to takie miejsce na pewno nie jest dla nas, po kilku dniach znałbym wszystkie palmy na pamięć, umiałbym je policzyć i marzyłbym o widoku cywilizacji.

133-12

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Zanzibar – dzień 6

Tanzania to zapyziały malaryczny kraj, na szczęście to także rajskie plaże Zanzibaru, Kilimandżaro i liczne parki narodowe które turyści niezmienianie masowo odwiedzają od lat. Stone Town – z daleka wszystko wydaje się mienić i pociągać nigdzie indziej nie spotykaną  mieszanką Orientu i Czarnej Afryki, dopiero z bliska widać bród, biedę, niegospodarność i zacofanie.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Przygoda na Zanzibarze

Wczesnym wieczorem, wbrew ostrzeżeniom obsługi hotelu wybraliśmy na spacer wzdłuż ciągnącej się kilometrami rozległej pustej plaży. Plaża obok hotelu Fairmont jest rajsko malownicza, niemal pocztówkowa, ale… nieoświetlona, nie ma tu niestety żadnej promenady ani typowego deptaka tylko bezkres piasku, morza i palm.
Gdy wychodziliśmy słońce dopiero, co zaczęło zachodzić za linie horyzontu, rozmawiając nie zauważyliśmy nawet jak bardzo oddaliliśmy się od ośrodka i wtedy niespodziewanie zrobiło się bardzo ciemno. Dopiero wtedy zrozumiałem, co miał na myśli personel odradzając nam zapuszczanie się tutaj po zmroku. Dokoła panowała ciemność, nie widziałem nawet czubka swojego nosa, słychać było jedynie fale uderzające o brzeg i odgłos zapadających się w piasku naszych stóp. Postanowiliśmy trzymać się blisko i tą samą drogą wrócić do hotelu, którego światła wcześnie czy później spodziewaliśmy się dojrzeć. Początkowo szło nam całkiem dobrze, dopiero gdzieś w połowie drogi niespodziewanie usłyszeliśmy głośne ujadanie psów, które najpierw dochodziło do nas z daleka, po czym stopniowo zbliżało się w naszym kierunku. Okazało się, że naszą obecność wyczuły bezdomne psy, które przybiegły w naszą stronę. Otoczyły nas, biegały wkoło szczekały wskakując raz po raz do nóg, kolan czy pasa, balem się ze ugryzą mnie w jaja, bo na plażę wybrałem się w samych spodenkach, nie miałem nawet koszulki. Skaczące i obszczekujące nas psy, może i chcące tylko się z nami bawić za to w panującej całkowicie ciemności sprawiły, żeby wpadłem w totalną panikę, że nie wiedziałem czy uciekać na oślep, chronić nogi, krocze, ręce a może stanąć w miejscu i czekać aż same znudzą się i odejdą. W każdym razie było to najdłuższe kilka minut w moim życiu, zaschło mi gardle i najadłem się strachu, że któryś z nich niespodziewanie skoczy mi nagle do gardła a ja nawet nie zdążę zareagować.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz