Obiecanki macanki, skaranie boskie z katamaranem czyli problemy w raju

Dałem słowo. Nigdy więcej nie zacznę planować nam wakacji na 10 miesięcy przed terminem.
Obietnicy nie dotrzymałem i w listopadzie nabyłem bilety do Miami w promocyjnej cenie z datą wylotu za rok..
Leżę w łóżku, M wrócił właśnie z pracy, opowiadamy sobie jak minął nam dzień, nie jest zmęczony, widzę że ma dobry humor, postanawiam więc skorzystać z okazji i pozbyć się ciężaru:
– Musze Ci o czymś powiedzieć, ale obiecaj, że nie będziesz zły?
– No? Co tam?
– … a jak wolisz: szybko i bezwzględnie, powoli i ostrożnie, na stojąco czy na siedząco?
– Robi się interesująco tylko czemu wiem że nie chodzi o sex – uśmiecha się
– ale nie będziesz się wściekał?
– czyli rozbiłeś coś znowu? Połamałeś? Straszyłeś kota? Zrobiłeś pranie?
– Nie, nie. R powiedziała mi o pewnej promocji i zarezerwowałem nam bilety na listopad. Była okazja, stamtąd to możemy wykupić wczasy na Turks & Caicos albo na Arubie, pomyśl tylko, listopad zimno, a tam słońce, plaża, a te bilety można przebukować… Wiem że obiecałem, przepraszam ale pomyśl tylko… – tłumaczę i kajam się jak dziecko roztaczając wizje
– …ale katamaran będzie taki jak ma Branson?
– Jasne! – kłamię bez zastanowienia – poszukam dla Ciebie, mamy dużo czasu, żeby to teraz wszystko zaplanować…

Dopiero przed zaśnięciem pyta mnie znowu:
– Powiedz czy ja naprawdę jestem taki zły, że musisz mnie przepraszać zabierając mnie na Karaiby?

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Szybkie spotkanie

Dal hasło że będzie w Hamburgu, kupiłem więc bilet, zarezerwowałem hotel, punktualnie o 14 wyszedłem z biura by zdążyć na samolot, o 17.30 byłem już w hotelu i zacząłem chłodzic szampana. Dzisiaj o 9 przyleciałem z powrotem do Zurychu.

Przeleciałem 800km żeby się przelecieć…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 4 Komentarze

plusy i minusy

Pan Bóg, kiedy stwarzał cały świat, postanowił stworzyć różne państwa, żeby ludzie nie byli jednakowi. Stworzył kontynenty, potem kraje i takie tam. Na sam koniec spojrzał na to wszystko i zachwycony swoim dziełem, postanowił stworzyć jeden, mały kraik, który będzie najpiękniejszy i najbogatszy. Dał mu, więc góry, jeziora, śnieg i rzeki. Ogólne bogactwo i przepiękne, małe krainy i nazwał go Szwajcarią. I tak zadowolony poszedł spać. A gdy obudził się następnego dnia, poczuł, że trochę to nieuczciwe, że jeden taki brylancik i że inne kraje na pewno będą zazdrościć i może mieć przez to później kłopoty więc dla równowagi stworzył Szwajcarów…

W Szwajcarii wkurwia mnie:– palenie papierosów w miejscach publicznych. Stereotypowy obraz prowadzącego zdrowe życie Szwajcara szybko upadł gdy zobaczyłem ile osób tutaj pali i jak potrafi śmierdzieć w zadymionych restauracjach albo na dworcu

– kuchnia, żywność i warzywa:kuchnia szwajcarska jest na poziomie ludów pierwotnych, smutna i ciężkostrawna, wysoko modyfikowana i przetworzona, bez smaku

– bezpłciowość, zamkniętość i ”nieprzebojowość” Szwajcarów oraz niechęć do niektórych narodowości. Szwajcarzy pod względem mentalności na pewno nie są ani żywiołowymi Hiszpanami ani Polakami o słowiańskiej duszy, najbardziej odczuwalny jest dystans tak jakby nie chcieli się nikomu narzucać. Fakt że trudno obecnie poznać prawdziwego Szwajcara bez żadnej domieszki (brytyjskiej, francuskiej, macedońskiej, serbsko-chorwackiej) ale owa zamkniętość wyłazi przy próbie wynajęcia mieszkania w niektórych lokalizacjach dostępnych dla Szwajcarów albo tylko dla posiadaczy odpowiedniego typu permitu. Jeśli gdzieś pojawi się graffiti albo komuś coś ukradną zwykle wina spada na Albańczyków albo Kosowo.

– donoszenie na policję i bezlitosne przestrzeganie reguł porządkowch. Nękany przez sąsiadów byłem kilkakrotnie, najgorsze że nigdy wprost tylko albo listownie albo od razu zjawiała się u mnie policja. Przeszkadzać może wszystko od zrobienie prania w niewyznaczony dzień, szuranie krzesłem po 22, głośne rozmowy w łazience. Kiedyś drażniło mnie to bardziej, teraz nie gloryfikuję, nie potępiam, próbuję zrozumieć a od czasu do czasu sam korzystam…

– wysokie koszty życia, w tym wiele różnorakich, administracyjnych opłat dodatkowych. Poziom kosztów życia jest bardzo wysoki ale z drugiej strony wynagrodzenia należą do jednych z najwyższych w Europie. Opłaty administracyjne istnieją za wszystko: zmianę adresu zamieszkania, RTV, brak ważnego biletu miesięcznego itd

– niski przeciętny poziom wykształcenia i inteligencji Szwajcarów. Ignoranci, wiele osób zatrzymuje się na poziomie licencjatu a potem podejmują byle jaką pracę chętnie na pól lub 3/4 etatu bo nie lubią się przemęczać.

– oszczędność. życie to wieczne oszczędzanie, które przejawia się w starych znoszonych ciuchach, autach sprzed epoki, nikogo tu nie dziwi widok 30latki bez makijażu z siwymi włosami, z odmrożoną twarzą, bo naturalność jest najlepsza, jeśli widać super auto to za kierownicą siedzi dziadek albo babcia. Ogólną nieatrakcyjność Szwajcarów widać też na portalach i czatach: młodzi są wykolczykowani, krępi, przaśni a starzy zaniedbani i zaaferowani klimatami skórzano-siuśkowo-sado-poddańczymi

W Szwajcarii podoba mi się:

– bardzo niski poziom przestępczości – rower zostawiam bez zamknięcia, raz kiedyś jakiś napity typ zaczął kopać w automat biletowy to policja pojawiła się dosłownie w ciągu 3 minut
– czystość (dosłownie wszędzie i można kąpać się w rzekach)
– zarobki (przed 36. rokiem życia mam szansę stać się złotówkowym milionerem)
– piękne landszafty (jeziora, rzeki, góry, lasy, palmy)
– woda zdatna do picia w sieci wodociągowej
– duża ilość kwiatów w przystrajanych ulicach, skrzyżowaniach, mostach, budynkach
– dobrze zintegrowana komunikacja publiczna i punktualność (autobus, jeśli przyjedzie wcześniej, to czeka na przystanku do godziny odjazdu)
– miła i uprzejma obsługa w urzędach i sklepach
– fachowe usługi (po wyjściu fachowca z domu nie zostają żadne brudne pozostałości po jego pracy)
– bardzo dobra jakość jedzenia w relatywnie tanich restauracjach
– turystyczno – sportowa aktywność ludzi starszych
– wysoka aktywność osób niepełnosprawnych – kiedyś myślałem że jest ich tu jakby więcej niż w Polsce, później dotarło do mnie, że tutaj stworzono dla nich warunki do samodzielnego poruszania się
– ogromna liczba oznakowanych szlaków turystycznych i ścieżek rowerowych
– ośrodki narciarskie i SPA
– obecność ludzi niemalże z całego świata i brak negatywnych skojarzeń o Polsce i Polakach
– bezpieczne drogi – jako rowerzysta czy pieszy
– wymóg sortowania odpadów (2 razy w miesiącu wyrzuca się papier, cena wywozu śmieci ujęta jest w cenie specjalnego worka na śmieci)
– centralne położenie w Europie (śniadanie w Szwajcarii, lunch we Francji a kolacja we Włoszech)

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 4 Komentarze

Paryskie przybytki

Lecę na kilka dni nad Sekwanę. Mógłbym obrócić w jeden dzień ale z drugiej strony nie mam ochoty na tak intensywną wizytę, która dałaby mi we znaki, wolę rozłożyć ją na kilka dni a w dalszych planach postarać się uprzyjemnić sobie pobyt, a zwłaszcza samotne wieczory.
W końcu Paryż nie jedno ma imię – wspaniałe miasto, z rozmachem budowane ulice, place, strzeliste gmachy, które wzbudzają podziw turystów, miejsce kuszące i przyciągające tłumy przybyszów.
Z dawnych opisów zafascynowała mnie paryska bohema i jej miasto, zwłaszcza po zmroku, szczególnie niektóre dzielnice, które przemierza się niby myśliwy w poszukiwaniu wrażeń nocnego Paryża.<
Trochę nad wyraz uległem fascynacji pewną odmianą Paryża. Poszukując tych, którzy żyli nocą nie z konieczności, lecz z upodobania, a także ludzi zdeterminowanych skłonnością do występku, nie interesuje mnie to co przyzwoite, dzienne, interesuje mnie świat łajdacki, istniejący na marginesie życia.
By znaleźć takie miejsca trzeba bywać w burdelach, salach tanecznych, za kulisami rewii, tam gdzie bawią się murzyni albo transwestyci, słowem tam gdzie opinia publiczna i masowa turystyka nie śmie wściubić nosa, a gdzie toczy się nocne życie, świat zła, mrocznych ulic, pokątnej miłości i rozrywki, na granicy ze światem przestępczym.
Świat nocy żyje w swych tajemnych miejscach, pobudza wyobraźnię i wciąga do swego środka. Byleby tylko nauczyć się zachować pewien dystans…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 2 Komentarze

Mikrorandka

Ile razy przychodziło mi umówić się z kimś w ciemno często tego żałowałem.
Facet 155cm wzrostu może przytrafić się tylko mnie. Pomyślałem sobie wtedy gdzie podziała się druga połowa mojej randki?

Faceta poznaje się w łóżku i czasem łączy się to z bolesnym zaskoczeniem. Senne mimozy okazują się tygryskami, które ostrymi pazurami ranią plecy kochanka, rzucając przy okazji słowami, których nie powstydziłby się ostatni szewc. Dla odmiany elokwentni intelektualiści leżą jak kawałek drewna, czekając na drwala lub przynajmniej na dzięcioła…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Mr vain

W związku z nowymi projektami szykuję się do europejskiego tournee: Zurych – Paryż – Londyn – Dublin – Berlin – Zagrzeb.

Koleżanka zapytała mnie czy nie boje się publicznych wystąpień.
Lubię ten dreszczyk na chwilę przed prezentacją, kiedy wychodzę przed grupą słuchaczy. Nigdy nie zaczynam mówić od razu tylko czekam i rozglądam się po sali, patrząc jakby zuchwale ludziom w oczy. Dla jednych może wydawać się to chwilą zwątpienia i podwyższonego stresu (może z wrażenia zapomniałem tekstu) a ja upajam się chwilą – niech sobie ludzie na mnie trochę popatrzą… Ponoć nie widać w mojej postawie lęku, wycofania, czuć tylko siłę.
Niestety nie jest to aż takie proste. Jakkolwiek by się było zakorzenionym w swoim środowisku, każde życie ”publiczne” ma to do siebie, że jest się pod ostrzałem a spojrzenia tak strasznie zintensyfikowane, zwielokrotnione, przedłużone powodują pewien rodzaj dyskomfortu. To trochę tak, jakby się nago szło przez centrum handlowe…

You walked into the party
Like you were walking onto a yacht
You had strategically dipped below one eye
Your scarf it was apricot
You had one eye in the mirror
When you watched yourself gavotte
And all the girls dreamed that they’d be your partner
They’d be your partner and

You’re so vain
You probably think this song is about you
You’re so vain
I’ll bet you think this song is about you
Don’t you don’t you

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

inspekcja z Polski

Na weekend przyleciała M z mężem, byłem tego dnia na spotkaniu w Zurichu, dlatego po południu osobiście odebrałem ich z lotniska w Kloten. Pierwsza wymiana zdań, rzut oka po wyjściu z samolotu i zza okno pociągu do Berna i przypomniały mi się własne wrażenia po przyjeździe sprzed ponad 2 lat: Alpy, jezioro, zieleń, czystość, spokój, porządek, harmonia, drożyzna.

Po obfitym branchu w Allegro pieszo udaliśmy się obejrzeć sławne berneńskie misie (jeden, podarowany przez prezydenta Rosji, kilka tygodni temu rozszarpał pewnego psychola, który przeskoczył odgradzająca wybieg siatkę, przez co lokalna policja nie miała wyboru jak dać zwierzakowi w czapę).
Potem przegoniłem ich po Starym Mieście pokazując liczne schrony. Choć Szwajcaria od ponad kilkuset lat nie uczestniczyła w żadnym konflikcie zbrojnym, to jest przygotowana na ewentualny atak. Każdy obywatel (nawet ja) ma przydzielone miejsce w jednym z wielu istniejących schronów, które ponoć są w stanie wytrzymać nawet atak jądrowy. Schrony znajdują się w domach, blokach, podziemnych parkingach i budynkach publicznych, a pod spokojną powierzchnią tutejszych gór i jezior kryją się największe w Europie instalacje militarne oraz magazyny broni, surowców, żywności i leków.
Nasz schron znajduje się w piwnicy naszego bloku. Na razie, na szczęście, schodzimy do niej tylko po to, aby zrobić i wysuszyć pranie na które są w Szwajcarii zapisy…

Późnym wieczorem wróciliśmy do domu naturalnie pieszo tak, że tyłki zupełnie odmarzły nam z powodu mrozu.
Nie co dzień mam okazje jeść kolację w moim domu w towarzystwie M, przez dłuższą chwile gapiłem się na moich gości pałaszujących kolacje przy naszym stole w salonie, jakbym nie mógł wciąż uwierzyć, że naprawdę jest tutaj ze mną.

Sierściuch zorganizował nam sporo dodatkowych atrakcji kiedy o północy czmychnął do pokoju, w którym spali goście i przez uchylone okno wszedł na ośnieżony dach. O tym że tam jest przekonały mnie pozostawione na śniegu świeże ślady jego łap. Gdy wyjrzałem przez okno siedział na skraju budynku i za nic nie zamierzał wracać a ja nieudolnie próbowałem go przywołać, ale tak żeby nie obudzić bloku w obawie, że jakiś uczynny sąsiad wezwie policje, bo zakłócam mu cisze nocną. Kiedy kot zniknął myślałem nad tym co powiem M który w tym czasie bawił u rodziny we Włoszech. Na szczęście po wycieczce na około bloku kot wrócił w dawne miejsce, znów stal się widoczny i zaczął głośno miauczeć – udało mi się zwabić go whiskasem…

W Lucernie po mimo mojego sprzeciwu zaprosili mnie na lunch: 2 pizze, lasagne, 3 lampki musującego wina, jedna kawa – wyszło ponad 300zl, ale uparli się choć wiem że Szwajcaria potrafi nieźle dać po kieszeni a zwłaszcza polskiej.

W Laederach widziałem jak oczami zajadali przeróżne rodzaje wystawionych tabliczek czekolady dlatego przed wyjściem kupiłem nam cały woreczek z każdego rodzaju na spróbowanie. Jak można było to przewidzieć na końcu nas zemdliło…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

dramatyczne odwrócenie autowizerunku

Ostatnio coraz częściej zauważam takie plakaty. Na dworcu, przystankach, czasem na budynkach. Szwajcaria zaprasza do siebie ludzi z innych krajów, ale każe im bezwzględnie dostosowywać się do ich potrzeb. Osobiście czuję się współobywatelem tego kraju choć na razie tylko w sensie retorycznym.
Wśród rdzennych Szwajcarów zaczyna znikać pewnego rodzaju iluzja na swój temat co oni odbierają jako atak na ich niezależność. Ostatnio ponad połowa Szwajcarów głosowało w referendum za zakazem budowy minaretów przy meczetach, ale to tylko jeden z przykładów, który wziął się z przekonania, że Szwajcarzy zawsze uważali się, za naród wyjątkowy. Mit z czasów drugiej wojny nadal funkcjonuje w ludzkich głowach a zbrojna neutralność jest elementem tożsamości. Wielu uważa, że w porównaniu z innymi narodami byli po właściwej stronie, jako jedyny kraj uchronili się od nazizmu. Z tego poczucia wyjątkowości wynika brak zaangażowania na rzecz budowy wspólnej Europy, słychać glosy, że jeśli w ogóle, to Europa powinna przyłączyć się do Szwajcarii, a nie na odwrót – taka cicha ksenofobia.

Klejnot europejskiej cywilizacji przeżywa kryzys na skutek odkrywania współodpowiedzialności za zbrodnie Trzeciej Rzeszy, które dzięki bankom i 2 miliardom dolarów udało się odkupić. Żydzi dostali pieniądze, a Szwajcarzy umyli ręce. Dodatkowo krach Swissair’a – dumy narodowej, który znalazł się w tak dramatycznym stanie że nawet szwajcarski UBS swojego czasu odmówił mu kredytu na restrukturyzacje. Pod presją Unii Europejskiej Szwajcaria ustąpiła w kwestii tajemnicy bankowej, dzięki której wielu obcokrajowców ucieka przed fiskusem. Przeciętny Szwajcar nie odnosi korzyści z tajemnicy bankowej, ale ostra krytyka, z jaką Szwajcaria się w tej sprawie spotkała było jak uderzenie obuchem. Wielu wydaje się, że oni nigdy nie byliśmy źli, przecież źli byli komuniści i naziści. Teraz zobaczyli, że w oczach innych mają na sumieniu niesprawiedliwości i oszustwa a w sprawach podatkowych nazywani są wręcz podżegaczami. Do tego doszedł jeszcze problem z Libią: kiedy w Szwajcarii aresztowano Kadafiego juniora, Libijczycy w odwecie uwięzili pod byle pretekstem dwóch obywateli szwajcarskich, z czego wybuchła afera. Inicjatywa skierowana przeciw minaretom, była karą. Chodziło by ukarać mieszkających w kraju muzułmanów i ”pokazać Kaddafiemu”.
Podobnych ksenofobicznych referendów można spodziewać się teraz coraz więcej. Ciekawie będzie móc obserwować jak daleko można się posunąć w obronie zachodnioeuropejskiej, chrześcijańskiej tradycji, nie naruszając przy tym fundamentu, na jakim opiera się nasza cywilizacja – tradycji oświecenia z jej zasadami wolności, tolerancji i równości.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

pare słów o przystojniakach

To nie jest typ faceta na całe życie, choć miło patrzeć gdy ktoś się o ciebie stara. Nie chodzi tylko o to żeby zaciągnąć do łóżka, to oczywiście też, ale także dążą do tego żeby zdobyć twoje ciało i serce, żeby zacząć ich kochać i skamleć. Wtedy dopiero pasą się jakiś czas objawami uczucia, sycą swoje ego poczuciem bycia kochanym, bo skoro ktoś może ich pokochać tzn. ze są tego warci.
Są doskonali i godni pożądania we własnym i innych przekonaniu a luksusowe mieszkanie, markowe ciuchy, zadbane ciało, nieskazitelna cera, zero syfków, różowiutka, opalona, gładka skora, nawet brwi regulowane, zero włosów na nosie, włosy zawsze ułożone, doskonały manicure dowodzą monstrualnych kompleksów. Robią wrażenie maksymalnie zaangażowanych, żebrząc o ułamek poświeconej im uwagi, będę na każde skinienie, ale tylko tak długo jak sam nie zaczniesz żebrać o ich uwagę. I oczywiście z im wyższej półki jest ofiara, tym bardziej będą się starali i tym bardziej warta jest ona zachodu.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

koniec roku 2009

główną cechą mojego charakteru jest: potrzeba planowania
cechy, których szukam u mężczyzny: zaradność, zdecydowanie, czułość, cierpliwość, uroda
cechy, których szukam u kobiety: inteligencja, zdecydowanie, uroda
co cenię najbardziej u przyjaciół: że są przy mnie mimo wszystko, i że rozumieją gdy zdarza mi się im czegoś odmówić
moja główna wada: niedosyt, seksoholizm, spontaniczne zakupy i nieumiarkowanie w jedzeniu
moje ulubione zajęcie: surfowanie po internecie, planowanie wyjazdów, spełnianie marzeń, sex turystyka
moje marzenie o szczęściu: brak popędu seksualnego, zobaczyć wszystko co warte jest do zobaczenia, by móc spokojnie skoncentrować się na pracy
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: stagnacja, samotność, choroba, brutalna agresja i niedostępność
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: życie bez M i podróży
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: nie chcę nic zmieniać
kiedy kłamię: mówię po włosku, angielsku lub polsku
słowa, których nadużywam: cavolo
ulubieni bohaterowie literaccy: zbyt mało czytam
ulubieni bohaterowie życia codziennego: Marco, Zero, Kristi, Giacomo, Elisa, Paolo, Fabien, Lucia
czego nie cierpię ponad wszystko: systematyczności, czasem tego co wyprawiam, u innych braku zdecydowania, prostactwa, pozerstwa i napompowania
moja dewiza: chwytaj czas póki go jeszcze masz
dar natury, który chciałbym posiadać: płaski i owłosiony brzuch, brak egoizmu
jak chciałbym umrzeć: jeszcze nie teraz, szybko i nagle
obecny stan mojego umysłu: relaks – sam w domu, M wyjechał do Włoch, sączę koniak
błędy, które najłatwiej wybaczam: coraz bardziej przesuwam granicę tolerancji
największa porażka: rozrzutność, zakupy w Rydze

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz