Dublin – dzień 4

Ubrany w garnitur, z mała elegancka torba podróżna na kółkach, z przewieszonym przez ramie laptopem wciąż czuje ten dreszczyk emocji mówiąc do kierowcy taksówki „na lotnisko proszę”. Gdybym miał więcej włosów na głowie mogłobym śmiało występować w reklamie Taft- pianki do włosów tej na każdą pogodę…

Na lotniskach lubię obserwować ludzi, tych czekających w hali odlotów, wielu z pasażerów wyciąga laptopa jeśli takowego posiada i coś zaczyna w nim klepać, są też tacy co siedzą i rozmawiają przez telefon komórkowy i załatwiają ostatnie sprawy nim wejdą na pokład samolotu. Na podstawie tego jak są ubrani albo jak się zachowują lubię zgadywać wtedy kim są i czym mogą się zajmować.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dublin – dzień 2 c.d,

Wieczorem Valerie zarezerwowała dla wszystkich stolik na Diep la Shaker. Już sama nazwa brzmiała cudownie egzotycznie.

Niechcąco zaliczyłem piękną wpadkę spóźniając się dobre pół godziny. Zarezerwowana na 19:45 taksówka długo nie przyjeżdżała a potem kierowca krążył ze mną po połowie Dublina szukając właściwego adresu. Szczęście w nieszczęściu dostało mi się miejsce obok Sangety (pani boss) i już sama ta sytuacja wymuszała rozmowę miedzy nami. Czułem się bardzo dopieszczony towarzysko i brylowałem najlepiej jak potrafię. Na bankiet zaproszono też osoby, których wcześniej nie widziałem a i tak czułem się jak w swoim żywiole.

Gritt z Niemiec nie żałowała sobie wina co w efekcie pomogło jej się tylko otworzyć, początkowo w przenośni a potem zapewne też dosłownie. Przypadkiem zjawiłem się przy niej we właściwym miejscu we właściwym czasie i potem już tylko odcinałem od tego kupony słuchając kto, co, kiedy, jak, dlaczego – same najświeższe ze świeżutkich plotek. Od razu przypomniał mi się ktoś z poprzedniej firmy i jej niewyparzony język…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dublin – dzień 2

Golenie się nad zlewem gdzie są dwa krany, osobny na zimną i gorącą wodę nie jest najłatwiejszą sprawą. Trochę musiałem się nakombinować nim udało mi się znaleźć sposób na ten cud techniki.

Śniadanie nie stanowiło praktycznie żadnej niespodzianki, wprawiony po bojach w Yorku wiedziałem czego mogę się po nim spodziewać. Zapachy rozgotowanej fasolki pierdziolki, pieczonego mięcha i tostów rozchodziły się po całej jadalni dlatego szybko się uwinąłem by mieć tę wątpliwą przyjemność za sobą. Nie zdziwiło mnie też to, że połowę obsługi hotelu stanowili Polacy. Pierwsze wrażenie w biurze to wiek ludzi z którymi będę pracował. Wszyscy podchodzili mi pod 40tke, wyglądałem przy nich jak smarkacz, który ma zadanie nic nie mówić tylko patrzeć i przysłuchiwać się ich rozmowom. Wydawali się być zdziwieni gdy zadawałem pytania i rozumiałem tematy, które poruszali. Nie wiem jak mnie odebrali, ale na wejściu postawiłem sobie za cel by bez zbytniej natarczywości przez cały dzień uczestniczyć w ich dyskusjach, nie potrafiłbym siedzieć jak słup soli. Pierwszy dzień w pracy określiłbym jako kurtuazyjną wymianę zdań. Myślałem ze jeśli tak ma być już zawsze to szybko zacznę żałować swojej decyzji. Śliczna Polka pracująca na recepcji od początku zwracała się do mnie per pan jakby bała się oskarżenia o pouchwalanie się. Zaryzykowała dopiero gdy sam ja zaczepiłem.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dublin – dzień 1 c.d.

Próbowałem zasnąć i wtedy zaczął bombardować mnie mój telefon. Próbowałem go ignorować ale widać komuś bardzo zależało więc wkrótce skapitulowałem. O drzemce mogłem zapomnieć bo dzwonili w sprawie mieszkania, które miałem wynajmować od lipca, terminu przyjazdu, przelewów, relokacji i spotkanie z doradcą podatkowym, o którego istnieniu nawet nie miałem pojęcia… Przy okazji wyszły sprawy, które do tej pory spędzają mi sen z powiek.

Z Debbie spotkałem się w hotelowym lobby. Na kolacje pojechaliśmy do chińczyka tylko we dwoje. W bardzo ruchliwym, ale przytulnym miejscu mieliśmy pierwsza okazję by po prostu porozmawiać, tak zwyczajnie o wszystkim i o niczym. Obok naszego stolika siedziała najładniejsza Irlandka jaką kiedykolwiek spotkałem…

Do hotelu wracaliśmy pieszo, potem okazało się, że była to jedna z niewielu okazji kiedy mogłem popatrzeć na miasto nie zza okna taksówki.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dublin – dzień 1

Mając do wyboru perspektywę: prasowania, prania i pakowania się oraz stosunkowo udanej randki wybrałem opcję numer dwa…
Przygotowywania do wyjazdu zacząłem dopiero grubo po 23 i zajęło mi to ładne pare godzin. Za mało czasu zostawiłem sobie potem na sen i rano odczułem tego przykre skutki. Na lotnisko jechałem niewyspany, z piekącymi powiekami i ogólnie cały byłem rozdrażniony.

Na Okęciu w chwile po lądowaniu kazano mi skontaktować się niezwłocznie z obsługą naziemną, bo mój następny samolot zaczął już przyjmowanie pasażerów.
Razem z facetem z obsługi niczym kometa przeleciałem z jednego terminalu na drugi, w szalonym tempie przebiłem się przez wszystkie kolejki odpraw, ale niestety przytrzymano mnie na bramce. Zaczął się cyrk, nieustannie coś dzwoniło na mnie lub we mnie, za każdym razem wyrzucałem z kieszeni przedmioty, które mogłyby być tego powodem, ale na niewiele się to zdało. Złośliwy powiedziałby, że pewnie to ołów w mojej dupie albo mój zakuty łeb tak dzwoniły…
Z jednym butem, rozchełstaną koszulą i krawatem, z odpiętym paskiem, z wybebeszonymi kieszeniami w spodniach i marynarce, pośpiesznie wrzuconymi do torby przedmiotami, wpadłem do autobusu wzbudzając dziwne uśmieszki wśród reszty współpasażerów. Dopiero wtedy ystraszyłem się nie na żarty, nie wiedziałem czy podczas tej całej szarpaniny nie zostawiłem na bramce przypadkiem jakiś swoich rzeczy.

W samolocie zagadnąłem współpasażerkę siedzącą obok mnie. Dzięki temu lot minął mi bardzo szybo i całkiem przyjemnie.

Dobre 40 minut spędziłem na lotnisku w Dublinie czekając w kolejce na taksówkę.
Rzeczywiście, jeśli zamknie się oczy to ma się takie wrażenie, że jest się gdzieś w Polsce – zewsząd napływają polskie słowa, rozmowy ludzi, częściej są to jednak przekleństwa nad czym można tylko ubolewać.
Sama podróz do The Gresham trwała krótko.
Ledwo zameldowałem się w hotelu, wskoczyłem do łazienki wziąć prysznic a potem po prostu padłem na lóżko. Organizm bezwzględnie domagał się choć krótkiego snu.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

szał ciał

Debbie tak jak się zdeklarowała, zadbała o stronę organizacyjną całego wyjazdu. Przysłała bilet, agende, materiały i zarezerwowała nam hotel. Będzie razem ze mną na tym spotkaniu i oficjalnie przedstawi mnie pozostałym członkom zespołu. Wieczór przed, zaproponowała wspólną kolację, myślę więc, że będzie okazja by tak naprawdę pierwszy raz bardziej swobodnie porozmawiać. Mam nadzieję nie popełnić jakiejś gafy, chociaż z drugiej strony byłoby potem co wspominać…
Przez ostatnie kilka dni dość regularnie wymieniamy maile i telefony, ale nic nie zastąpi kontaktu osobistego. Któregoś dnia zadzwoniła z informacją, że ma już dla mnie zamówiony laptop i chce się upewnić w jakim języku ma być całe oprogramowanie. W czasie rozmów tyle razy używałem argumentu, że tak bardzo garnę się do nauki niemieckiego, że wolała się upewnić. Oczywiście wygrał zdrowy rozsadek, co tylko ją rozbawiło.

Tanja wysłała mi w piątek informację, że dostałem pozwolenie na pracę i nic nie stoi już na przeszkodzie bym od lipca pojawił się w ich biurze.
Ledwo zakończyłem jeden temat a zaczęło się załatwienia spraw związanych z przeprowadzką. Cały piątek namiętnie wymieniam maile z Graebel’em który wziął na siebie jej organizacje. Nie marudziłem i nie zwlekałem zbyt długo, gdy zaproponowali mi mieszkanie pod wynajem. Dałem sobie 3 miesiące na zrobienie rozeznania na rynku mieszkań a potem zdecyduje czy zostanę w tym, czy będę szukać czegoś innego. Nieoceniona okazała się pedalska agencja wywiadowcza. Kilka rozesłanych maili i od razu wiedziałem co i jak, gdzie mieszkać a jakich miejsc lepiej unikać. Powiedziałem swojej agentce, że nie chce ani Buempliz ani Bethlehem. Na co bardzo dyplomatycznie odpisała mi, że to kwestia gustu, bo w tych dzielnicach mieszka dużo obcokrajowców przez co jest tam mniej nudno a bardziej żywo no i taniej. Mój nowo poznany kolega z pedalskiej agencji wywiadowczej był za to bardziej dosadny: oświecił mnie, że mieszkają tam głównie fizole z Rosji, Serbii, Kosowa, Turcji no i kolorowi z krajów arabskich i Afryki. Wysłał mnie do dzielnic przeznaczonych dla cudzoziemców z Kanady, Stanów i Australii – i jemu jakoś bardziej uwierzyłem.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Sex drugs & alcohol

W mojej wersji odbyło się dość skromnie a w ostateczności okazało się ogromną porażką. Marzyłem tylko o tym by M. się zamknął, by móc wreszcie spokojnie zasnąć, a rano żeby nie mógł ten teges i najlepiej jak najszybciej poszedł już sobie do domu.
Nie nadaje się do bycia z drugim człowiekiem.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Ostatni dzień w pracy

Śnił mi się tato Ryan’a, siedzieliśmy w jakimś hotelu czekając na coś lub kogoś.
Było już późno w nocy a pomieszczenie było jasno oświetlone.
Pojawiła się kama i pavulon, ale tylko na moment żeby zaraz zniknąć.

Cały dzień trwało jednocześnie zbieranie podpisów do obiegówki oraz czułe „ponawprzytulanie się” z (co ładniejszymi) koleżankami i kolegami z pracy.
Załapałem się na kilka prezentów i dowodów uznania. Niektórzy bardzo mnie zaskoczyli wylewnością swoich uczuć albo szczerością wypowiedzi.
Na koniec jeszcze raz przeszedłem przez cały ciąg długich korytarzy, obserwowałem ludzi, miejsca, starając się wychwycić i zapamiętać jak najwięcej szczegółów.

Wyszedłem zostawiając za sobą całą wieżę Babel.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

jak zablokować sobie skrzynkę

Dear all,

I know it’s unacceptable to send messages of this type to all employees as it breaks Company’s rules related to e-mail usage.

I am not going to do it in future;)

Today is my last day here.
I decided to continue my professional experience in abroad and outside the Company.
I am very excited about the new path forward and the new chapter of my life that is unfolding.

I would like to say a big thank you to all of you for sharing this long walk together.
Not only was it a great experience but also pleasure and sometimes fun working here for over the last 2 years.
I am going to keep a lot of great moments in my memory.

I wish you all the best and hope to see you maybe someday somewhere…

„P,
POWODZENIA:)
Pozdrawiam”
A.S.

„Powodzenia na nowej drodze zycia!
P.S. gdzie bedziesz pracowal?
Anglia? Irlandia? Inny kraj? 🙂
I jaka firma?
Best regards,”
J.L.

„No cóż,
Miło było. Powodzenia w nowym miejscu wśród nowych ludzi. Jeśli się nie uda nam zobaczyć to życzę miłego życia ;-)”
R.P.

„Wishing you all the best. It has been a pleasure to have known and worked with you.
Remember the best way to impress your new employer is to arrive on the first day dressed as a Disney character.
give me a ring before you leave.
best wishes”
D.A

„Hej P,
slyszalam, ze odchodzisz, ale nie wiedziala, ze juz tak szybko 🙂 szczesciarz 🙂
gdzie bedziesz pracowal i co bedziesz robil??
ciesze sie bardzo, ze Ci sie udalo znalezc cos co by bardziej Cie ciekawilo, wierz mi ze ja tez szukam….
Pisz od czasu do czasu.
pozdrawiam,”
A.N.

„powodzenia!
mysle, ze nasze drogi sie kiedys jeszcze skrzyzuja :))))”
M.B.

„Czesc P
Szkoda, ze odchodzisz, milo bylo Cie poznac ciut blizej 🙂 dzieki za Twoj usmiech i zawsze dobre nastawienie:) powodzenia za granica 😉
Trzymaj sie cieplo!
buzka
ps. sorry, ze przez e-maila. jak sie uda, to Cie dzis jeszcze gdzies po drodze wysciskam 😉 hihihi ;-)”
A.M.

„Czesc P,
Życzę Ci powodzenia i wszystkiego dobrego w nowej pracy, w nowym świecie i z nowymi ludźmi .
Do zobaczenia moze gdzieś , kiedyś ? 🙂
Pozdrawiam”
M.P.

„a jakby wczoraj 😉
Time does not change us. It just unfolds us.
Max Frisch
trzymaj sie dzielnie”
E.R.

„Cześć P,
Wszystkiego najlepszego, powodzenia w nowej pracy i obcych landach!!
Przesyłaj jakieś newsy jak Ci się tam wiedzie! J
Pozdrowionka
PP z ukochanego Teamu IE ;)”
P.P.

„Slicznie napisane P!! :-))
Mysle ze cie nie zwolnią, dlatego że pozwoliłeś sobie naspisać do all employees 😉
to jak, kiedy szykujemy sie na pozegnalne piwko?
Buziaki!”
M.I.

„Hello P,
I am in sadness to lose a good and qualified friend and collegue – you.
I wish all best for you in the future.
congratulations and greetings”
A.G.T.

„Troche Ci zazdroszczę J
POWODZENIA!!!!!!!!!!!!!!!
I DO ZOBACZENIA ;-)”
K.K.

„powodzenia na nowej drodze zycia :))”
P.D.

„HI P,
It brings me pleasure to see you moving ahead. At the same time, I would miss a a colleague. However, my trip to Poland, got me a friend in you. We will be in touch for sure. Keep me posted and keep mailing me.
Wish you all the best in your future endeavors.
Looking forward to meet you sometime somewhere.
Best Regards,”
S.K.

„Powodzenia:))))))))))!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I trzymaj sie tam!!!”
P.K.

„will miss you!
buuuuuuuuuu…
ale gratulacje i powodzenia!”
E.M.

„Trzymaj sie P!
Najserdeczniejsze życzenia powodzenia w życiu prywatnym i nowej pracy! Jestem pewien, że przed Tobą wiele, wiele sukcesów 🙂
Do zobaczonka – maybe someday somewhere”
L.K.

„Hello P,
Good Morning. It was really nice knowing and working with you.
All the very best and let’ keep in touch
Best Regards,”
G.K.

„P bedziemy Cie zawsze trzymac gleboko w serduchach 🙂 zawojuj Szwajcarie ale na emeryturke wroc do Polski powydawac troche pieniedzy 🙂
zycze Ci tez zeby za duzo ludzi nie odpowiedzialo na tego maila jako Reply to all 🙂
buziaki!”
M.S.

„Hello P,
I wish you all the very best for your future .Do stay in touch.
Rgds”
R.G.

„Hello P,
Looks very shocking and surprising to me. It was great working together and I never forget the moments during visit to Frankfurt city for Globe training.
Anyway its all about the life journey. You have chosen the right path for your carrier and I wish you all the very best for your future.
We all definitely miss you!!!! : ))
Take care and Bye Bye :))”
S.G.

„Hey P,
I wish you all success in your future buddy. It was indeed a pleasure to meet you and work with you (however little it was). Hope our paths cross pass someday.
Regards”
P.F.

„powodzenia”
H.B.

„Dear P,
it was a great pleasure knowing you – i wish you best of luck with all your future endeavors!!!!”
S.S.

„sometimes fun working here for over the last 2 years
heheheh
powodzenia, wszystkiego dobrego (chcialam napisac na nowej drodze zycia, ale kojarzy sie raczej weselnie;-))”
B.K

„Heheheh bardzo mi się podoba początek maila heheh. Pięknie!!
Ja oczywiście życzę powodzenia i szczęscia
Bardzo milo pracowało mi się z Tobą 😉 no ale mamy maile, telefony, tak, że bądźmy In otuch
Zawsze jestem zadowolona jak ktos sobie znajduje cos lepszego outside the Company ;)”
A.G.

„zycze Ci w takim razie pwodzenia i zadowolenia z nowej pracy.
Pozdrawiam”
A.S.

„P we are going to miss U!!!!!!!!!!
😉 HOPEFULY SE YOU SOON”
G.K.

„Powodzenia!! :-))”
M.S.

„Już placze”
N.K.

Zaproponowałem żeby wszyscy złożyli się na mały ołtarzyk dla mnie…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

na finiszu

Ostatnie dni w pracy potwornie się wloką. Nie mam nic do robienia, co miałem przekazać już dawno zrobiłem, powiadomiłem kogo trzeba, teraz w biurze pojawiam się ostatni a wychodzę pierwszy – taka sztuka dla sztuki.
Wczoraj odbyłem exit interview i obyło się bez jakichkolwiek stresów. Od 2 dni wszyscy oficjalnie już wiedzą że odchodzę, bo G. wysłała maila w sprawie wyborów uzupełniających do funduszu i forum. Ciągle ktoś do mnie pisze maile albo podchodzi zagaduje i się żegna.

W poniedziałek poprowadzę jeszcze ostatnie swoje NEO. To tak na koniec.
Zatoczę swoisty krąg.

Pod koniec czerwca powinienem być już w nowym miejscu i w nowej pracy. Na razie tylko się przygotowuję, załatwiam najważniejsze sprawy, planuję.
Całkiem niespodziewanie zaproponowano mi uczestniczenie w spotkaniu grupy projektowej jeszcze przed tym nim oficjalnie pojawię się w nowej firmie. Za tydzień poznam wszystkich w Dublinie.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz