Powrót do domu….

… wreszcie nastąpił, i nie ukrywam, czekałem na ten moment z niecierpliwością. M. nie byłby sobą, gdyby nie przygotował z tej okazji paru niespodzianek i jak tylko przekroczyłem próg naszego mieszkania, banan nie schodził mi z twarzy. Naszego mieszkania tylko znowu nie poznałem, bo całkiem sporą powierzchnię okupują kwiaty w doniczkach, jest i na tyle dużo że jak kładłem się spać jednego chabazia musiałem odsuwać od swojej strony łóżka, żeby w nocy niechcący się na niego nie napatoczyć. Na półkach całe stosy bibelotów, a dla mnie zwykłych kurzołapów, ale boję się coś powiedzieć, bo życie jeszcze mi miłe.

Nie czepiam się, tylko obiektywnie stwierdzam fakty, że zawsze lubię tutaj wracać .

Opublikowano podróże | Otagowano | 11 Komentarzy

Przed urlopem…

…wszyscy jak jeden mąż nagle sobie przypominają że coś od ciebie chcą albo czegoś potrzebują, życzą miłego wypoczynku ale zanim wyjedziesz plis zrób to albo tamto, dokończ, zaktualizuj, popraw, załatw. Cały piątek siedziałem na telefonie i urządzałem sobie pogawędki z połową globu i każdy coś ode mnie chciał, wyciągał dawno zakurzone tematy, jakby co najmniej firma miałaby upaść, bo ośmieliłem się wyjechać na kilka dni na urlop. Nie daję się już nabrać na maślane oczy koleżanek, nie zabieram ze sobą laptoka, nie podaję numeru prywatnej komórki, po prostu nie wierzę w niezastąpionych ludzi albo, że firma beze mnie stanie jak nie będzie mnie przez kilka dni, bo wszystko to już widziałem i przerabiałem kiedyś.

W Bernie dziś na zmianę padało i świeciło słońce i nawet nie było mi żal, że nie mogłem pójść na spacer nad Aarę, po ostatniej telekonferencji punkt 17. trzasnąłem tylko klapą od komputera, chwyciłem w biegu butelkę prosecco i poleciałem zobaczyć się z B. uskuteczniać wieczorne przyjaciół rozmowy. Choć od tygodni uprawiamy videośniadania i poranne rytuały wspólnego picia kawy, to spotkań na żywo nic nie jest wstanie zastąpić. Przekonałem ją na wizytę we Wrocławiu, na co chętnie przystała obawiając się, drugiej fali wirusa i obostrzeń w poruszaniu się pomiędzy krajami.

M odebrał dziś samochód, ja jestem już spakowany, bo planujemy jutro wcześnie wyjechać czyli jak znam włoską mentalność będzie to około 10-11

Opublikowano podróże | Otagowano , | 5 Komentarzy

Nareszcie znowu mogłem poleciec gdzieś samolotem…

…choć podróż tym razem była trochę inna niż zwykle. Przy wejściu na lotnisko kontrola sanitarna, zmierzyli mi temperaturę i sprawdzili czy aby na pewno mam rezerwacje na samolot, do tego obowiązkowa maseczka. Na lotnisku pustki, większość sklepów wolnocłowych pozamykana, gdzieniegdzie snuli się pasażerowie, lotów jak kot napłakał, w saloniku Lotu byłem sam jak palec. Do samolotu wpuszczali grupami, nie było żadnych przywilejów na pasażerów biznes klasy, najpierw pasażerowie siedzący z tylu samolotu a potem kolejni aż do początku kabiny. W samolocie cały personel pokładowy w maseczkach , pasażerowie różnie, większość jednak przestrzega zaleceń lini lotniczej.

Na Okęciu było już tłumniej, sklepy prawie wszystkie pootwierane, można swobodnie było zrobić zakupy. Na lotnisku w Zurychu za to całkowite bezludzie, korytarze z ruchomymi chodnikami z których zwykle wylewały się tłumy pasażerów, świeciły przerażającymi pustkami. W pociągu do Berna obowiązkowe maseczki i zachowany dystans.

Latanie trochę mniej mi się teraz podoba, nie sprawia mi już takiej frajdy jak kiedyś, ale mam nadzieję że to przejściowe.

Opublikowano podróże | 4 Komentarze

Nie mam czasu na pisanie, bo intensywnie żyję

Widać że okres społecznej kwarantanny i ciągłego przesiadywania w domu, w końcu się skończył, bo szkoda mi czasu na przelewanie własnych myśli i wynaturzeń kiedy za oknem świeci słońce. Energia mnie rozpiera – rower, beach bary, knajpy, znajomi, wieczorne eskapady angażują mnie teraz najbardziej, do tego stopnia, że przez kilka weekendów z rzędu wracałem do domu nad ranem. Ostatnio tak dobrze bawiłem się w klubach ze znajomymi z pracy, że gdy wychodziłem na patio witało mnie słońce. Maseczka, obok komórki i portfela, stała się obowiązkowym elementem wyjścia na melanż, ale próżno szukać miejsc gdzie trzeba byłoby ją nosić. Ostatnio nawet nie poruszam się komunikacją miejską, bo na nowo uległem fascynacji hulajnogą, do tego stopnia, że w ostatnią sobotę wychodząc na zakupy znalazłem jedną zaparkowaną przy windzie i myślę że to była moja sprawka…

Przez bite dwa weekendy świętowałem swoje urodziny, na jeden z nich trafiłem nawet do Katowic i choć lało jak z cebra, nie popsuło mi to zabawowego nastroju. Kiedyś nawet planowałem się tam przenieść za pracą, ale po mimo całej sympatii dla Górnego Śląska, nie wiem co musiałoby się wydarzyć żebym zdecydował się na ten krok. Bawić się tak, mieszkać zdecydowanie nie.

Naturalnie wciąż systematycznie pracuję i staram się wykonywać swoje obowiązki najlepiej jak potrafię, ale trwa sezon urlopowy, więc siłą rzeczy pracuje się mniej.

Mój kolega, oglądając moje zdjęcia na IG stwierdził, że ciągle albo jem albo piję, próbując wywołać we mnie poczucie żalu. A co mam robić? Siedzieć i płakać? Najgorsze co mi grozi, to że na plaży będę wyglądał jak piłka plażowa. Jakbym wykupił nagle karnet na siłownię, zaraz zadzwoniliby do mnie z banku, że odnotowują podejrzaną transakcję na mojej karcie.

Ten tydzień jest ostatnim przed planowanym urlopem. W czwartek wieczorem po 122 dniach i prawie 3000 godzin zobaczę wreszcie M.

Opublikowano podróże | 13 Komentarzy

urlop będzie czy nie będzie

Coś nie dane mi jest wyjechać w tym roku na urlop. Co wybiorę miejsce, zarezerwuję przelot i hotel, po kilku tygodniach dociera do mnie informacja, że lot anulowano. Musiałem zalłożyć sobie kajecik gdzie szczegółowo zapisuję wszystkie rezerwacje w oczekiwaniu na zwrot pieniędzy. Niektóre plany miałem już w styczniu i musiałem obejść sie ze smakiem. Urodzin w Hadze nie spędzę, do Kambodży z bratem nie polecimy a do Szwajcarii na razie co najwyżej mogę dostać sie podróżując 12 godzin autem albo autobusem. Policzyłem, że za wszystkie pieniądze, które od marca utopiłem w planowaniu wyjazdów, mógłbym śmiało polecieć na Antypody, tyle tylko że Australia do końca roku zamknęła granice dla wszystkich cudzoziemców. Nie liczęczasu spędzonego na rozmowach i pisaniu maili wysyłanych do hoteli i lini lotniczych z prośbą o zwrot, wszyscy pracują opieszale i czuję że będę musiał uzbroić się w cierpliwość.

Razem z M. postanowiliśmy spędzić urlop we Włoszech, wynajęliśmy auto i mam nadzieję, że teraz nic nie stanie nam na przeszkodzie, żeby wspólnie doświadczyć słońca i morza włoskich plaż. W pracy znowu naciskają na urlop, ale nie chcę deklarować się póki nie zorganizuję sobie czegoś sensownego. Póki co wytarcza mi rower i wielogodzinne przejażdżki tyle tylko, że pogoda nie zawsze dopisuje. W weekend było tak okropnie morko, że razem z K przesiedzieliśmy dwa dni praktycznie niewychodząc z domu. Pogoda iście barowa a mnie zmęczyło już wlewanie w siebie litrów wina czy innych mocniejszych trunków. Przeczytałem wszystkie książki, obejrzałem pare zaległych filmów i seriali, mieszkanie mam wysprzątane, okna umyte, przejrzałem wszystkie kartony, pawlacze i szafki, pozbyłem się niepotrzebnych gratów, przesadziłem wszystkie kwiatki, udekorowałem balkon, posadziłem tuje i dalej rozpiera mnie energia. Chyba dziś znowu umyje okna…

Opublikowano podróże | 19 Komentarzy

Cipciripci

Wczoraj w ciągu dnia niespodziewanie zrobiło się gorąco, kontynuacją był ciepły wieczór, przyjemnie było siedzieć ze znajomymi w beach barze nad rzeką, kiedy kładłem się łóżka otworzyłem w sypialni szeroko okno…
Było około drugiej jak obudził mnie hałas miłości wydobywający się z zewnątrz, z balkonu któregoś z sąsiadów. Ewidentnie sąsiadka szczytowała, darła się i stękała jak aktorki w filmach dla dorosłych, i to plaskanie, drżenie, cmokanie i jęki, ekstaza czułości unplugged.
Najpierw odezwała się we mnie szwajcarska mentalność – myśl, żeby zadzwonić po policję, potem stanęła mi przed oczami babcia, mądra kobieta, która mawiała – kobieta która nie krzyczy w nocy, drze się w dzień, następnie gratulowałem obu zwykłej aktywności ruchowej, potem nawet winszowałem jej partnerowi, bo trochę trwało (ponad 7 minut), nie był szybki jak ekspres czy inny InterCity, tylko bardziej jak pociąg towarowy.

Potem odezwał się zdrowy rozsądek, widać znają się bardzo dobrze, wyczuli czego chcą, co sprawia im przyjemność, improwizują, raz maja chęć na bierność, romantyczne zbliżenie, anieli śpiew, woń kwiatów a dziś przyszła im chęć na szybki numerek i ostry seks. Może na co dzień to wierna madonna, matka i patronka domowego ogniska, która tylko czasem staje się ladacznicą. Poszedłem spać niewzruszony.

6 Komentarzy

powrót do normalności

Brakuje mi przyjaciół.
Odkąd wróciłem do Polski i jestem na wyciagnięcie ręki, to jakby rzadziej się widujemy niż gdy mieszkałem w Szwajcarii. Kilka razy przeglądem numery w swojej komórce i łapałem się, że nie mam do kogo zadzwonić, umówić się, wyjść na miasto, na kolacje, drinka, pójść do kina. Dostępność czasem rozleniwia, po co dziś skoro można jutro albo za tydzień.
Tęsknię za podróżami. Obaj z M. zastanawiamy się, dokąd pojedziemy na nasz pierwszy wyjazd i którą gospodarkę zaczniemy wspierać najpierw gdy skończy się zamkniecie granic.
Na razie byliśmy zmuszeni odwołać nasz urlop w Libanie i jakiekolwiek wyjazdu do Włoch, pod znakiem zapytania stoją moje urodziny w Hadze i urlop w Kambodży, ale kto wie może do tego czasu sytuacja się unormuje i będziemy mogli przemieszczać się swobodnie po świecie. Może najpierw będzie to Szwajcaria, pojadę do drugiego domu, zobaczyć znajomych i przyjaciół a weekendowe wypady przyjdzie czas później. Dla zachowania dystansu społecznego, fotele jak dla mnie mogą być w samolotach teraz nawet na skrzydłach. Ja bardzo lubię kiedy obaj podejmujemy wspólnie moje decyzje.
Okres że nic mi się nie chce, nie mam siły, które drenowało ze mnie siedzenie w domu na szczęście już mija. Coraz częściej wychodzę na rower, przemierzam dziesiątki kilometrów, spotykam się, zapraszam do domu gości, chodzę się bawić i wracam późno w nocy. Nie tracę czasu na nic nie wnoszące do życia długie rozmowy przez telefon, klikanie w komputer i oglądanie filmów. Wczoraj była kolacja w Campo, posiadówa w ulubionym barze, zaprosiłem najbliższych na śniadanie do siebie, wizyta w Ogrodzie Japońskim.

Opublikowano podróże | 9 Komentarzy

Stalker

Mam coś z prześladowcy, weterana poszukiwacza, zdobywcy i awanturnika.

Uderzam znienacka a moje ofiary osaczam tak że nie wiedzą kto i czego od nich chce. Czuję dziwne napięcie, które nie pozwala myśleć mi racjonalnie, zaczynam nękać swoje ofiary głuchymi telefonami, smsami, mailami, krążę niby to przypadkiem pod ich domem i sam nie wiem czemu.

Cierpię na urojenia erotycznych relacji, które się skończyły, po każdej fascynacji fizycznością popadam w paranoję i obsesje, która z czasem mija, ale jest to proces długi i bolesny. Postępuje metodycznie i bezlitośnie.

Nie lubię być odrzucany, nie potrafię przejść z tym do porządku dziennego, nie potrafię tego zaakceptować. Za wszelką cenę próbuję zwrócić na siebie uwagę.

Nie zdarza mi się to każdym, ale w ciągu ostatnich trzech miesięcy niezdrowej fascynacji zdarzyło mi się ulec dwukrotnie.

Nie jestem z siebie dumny, ale ten wewnętrzny ból, jakby ktoś wyrwał mi cząstkę mnie samego, jest nie do zniesienia i nie potrafię skutecznie sobie z tym poradzić.

Opublikowano podróże | Dodaj komentarz

Powrót do biura

Rozpoczęliśmy stopniowe przywracanie pracy w biurze, wracamy falami zwiększajac ilość pracowników w biurze do maksymalnie 35-40% tak aby zapewnić wymagany tzw. dystans społeczny.

Pracujemy zgodnie z grafikiem wg którego zespoły podzielone są na 3 grupy, każda grupa otrzymuje przypisany określony tydzień, w którym może pracować z biura.

W biurze mogą być zajęte tylko określone miejsca pracy gwarantujące odpowiedni odstęp między pracownikami, ułożone w szachownice, biurka wyłączone z użytku są określone taśmą. Miejsca pracy są dezynfekowane poza godzinami pracy. Poza stanowiskiem pracy obligatoryjne jest noszenie maseczek zakrywających usta i nos tzn. w korytarzach, kuchni, toaletach, windach, salkach konferencyjnych. Każdy pracownik otrzymuje od recepcji 2 maseczki wielokrotnego użytku. W wyznaczonych miejscach obowiązuje ruch jednokierunkowy. Spotkania – o ile nie mogą odbyć się online – odbywają się w salkach konferencyjnych. Przed wejściem do salek czy gabinetów znajdują się plakaty ile maksymalnie osób może w tym miejscu przebywać. Podczas spotkań obowiązuje odstęp min. 2 metrów między pracownikami. Miejsca do spożywania posiłków w kuchni oraz chill-out area zostają wyłączone z użytku. Pracownicy spożywają posiłki przy biurkach.

Wchodząc do biura używamy windy, natomiast wychodząc – klatek schodowych. W windzie mogą znajdować się maksymalnie 2/3 osoby. Maseczki zakrywające noc i usta są obowiązkowe we wszystkich wspólnych częściach budynku tj. parking, klatka schodowa, recepcja główna, lobby, winda.

Wracam do pracy za 3 tygodnie, o ile będę chciał. Lato spędzę pracując z domu, wygodnie, na tarasie, bo do biura mi nie śpieszno.

Opublikowano praca | Otagowano | 13 Komentarzy

Dziwne umieranie z miłości.

W mojej głowie jak w kalejdoskopie z coraz większą regularnością przesuwają się obrazy niespecjalnie udanych dni.

Dawno przyswoiłem sobie, tyleż trywialną, co ułatwiającą życie prawdę, mówiącą o tym, że dni bywają gorsze i lepsze. Problem tkwi w czymś innym, w pustce, która wybrzmiewa we wszystkich tych zdarzeniach i od jakiegoś czasu dopada mnie w najmniej oczekiwanych momentach. Mogę to znieść pod warunkiem, że gdzieś  pod spodem tli się poczucie sensu, pod powierzchnią zdarzeń płynie nurt, nadający kierunek życiu. Ten nurt jest albo w zaniku albo wpadł gdzieś na tyle głęboko, w rozpadliny codzienności, że nie potrafię go już poczuć, a bez niego nie potrafię żyć.

Wstaje rano, patrzę w lustro i nie widzę nic, w lustrze odbija się jedynie moja bylejakość.

Tkwię w dziwnym zawieszeniu. Nie wiem co się jeszcze zdarzy, co się może stać, nie wiem co jest dla mnie jeszcze zapisane, ale może już nic? Nie wiem czy coś się odmieni, czy warto radzić sobie jeszcze z takim życiem, czy to w ogóle ma sens? Nie wiem czego chcę, nie wiem jak chciałbym żyć, przez cały czas wiedziałem, ale teraz zupełnie tego nie czuję. Nie mam marzeń, aspiracji, fascynacji, planów, pragnień, motywacji, a przecież teraz mogę być sobą. Niby tak, tylko nie wiem jaki chcę być, bo nie potrafię wyznaczyć sobie jasnego celu. Brakuje mi chęci robienia czegoś ze wszystkich sił, starania się, chciałbym poczuć w sobie moc, złapać wiatr w żagle, chwycić życie w garść, dostrzec nowa pasje, odczuć jakby świat miałby się nigdy nie skończyć.

Świat wypadł mi z rąk i nawet jakoś tak, nie jest mi nawet tego specjalnie żal, czasami czuję się jakby mnie nie było, jakbym nie żył. Tej ciszy nie jest wstanie zagłuszyć nawet alkohol.

Ostatnimi czasy swoje smutki regularnie topię w pościeli. Rozkładam jajka w wielu koszyczkach, naliczyłem ich ponad 500. Osobliwe odrętwienie, a może po prostu nuda, popycha mnie do coraz dziwniejszych zachowań. Przywierając do obcych ust, przestaje bić mi serce, traktuję wszystkich przedmiotowo, wiedząc, że to taka gra. Tyle tylko, że ostanie znajomości sprawiły, że pogubiłem się już nawet tam, we własnych bezdrożach ciągłych miłostek, płytkich uczuć i fascynacji. Nie rozumiem czemu serce mi pęka kiedy ktoś mnie zostawia, a boleśnie próbując powrócić do stanu wewnętrznej równowagi, tracę godność, honor, zaczynam sięgać dna, zachowując się przy tym jak stalker.

Gdzieś w tym wszystkim jest też M. Nasze pożycie nie istnieje, z reszta wcześniej nigdy nie należało do szczególnie aktywnych. W pewnym sensie obojgu nam to pasuje. Ja żeby ulec erotycznemu pobudzeniu potrzebuje wrażeń, których nie mogę zaproponować jemu. On swoje potrzeby przywykł zaspakajać samodzielnie. Nasz wieloletni układ poza tym jednym aspektem wydaje się bezpieczny i sensowny, zarówno dla mnie i dla niego, bo daje poczucie bezpieczeństwa i gwarancje na spokojnie jutro. Nie oparta na erotycznej fascynacji relacja z mężczyzną jest bezpieczniejsza. Ogień którego nie ma, nigdy przecież nie wygaśnie.

Zaliczam jakiś życiowy zjazd, dostałem od życia tyle a teraz mam wrażenie, że wszystko po kolei będzie mi odbierane, boleśnie przeminę i rozpadnie się mój świat.

Opublikowano Mądrości | Otagowano , | Dodaj komentarz