Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
Category Archives: praca
bezlitosne corpo
GH: I am laid off. GH: And would be leaving in 3 days time. GH: No joke. GH: I got 4 mth severance pay. GH: As expected, once knowledge transfer is done, i am axed. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem … Czytaj dalej
Fru do Polski
Dogadałem się z L. i do San Francisco pozwolił mi polecieć z Wrocławia. Jakoś nie uśmiechał mi się szybki powrót do Zurichu byleby tylko złapać bezpośredni samolot i nie narażać się polityce firmy. Dziwne, ale perspektywa spędzenia kolejnych pięciu dni … Czytaj dalej
Codzienność
W pracy wciąż przeżywam gwiezdne wojny. Zaczynam o 9 a kończę o 21 – dzień wypełniony jest obowiązkami, spotkaniami i telekonferencjami, te ostatnie męczą chyba najbardziej, bo Amerykanie narzucają nam swoje godziny pracy, stad call’e o 19 albo 20. Zaproszeń … Czytaj dalej
Farewell for now….
P. and GH., Well, today is it. I went into the office last night and clear out my desk and turned in my computer. I walked away from the office for the last time. It feels weird. My daughter and … Czytaj dalej
Biuro non stop
Przesiaduję w biurze jakbym życia poza nim nie miał. Od 9 do 21 i tak dzień w dzień, bez ustanku. Rano czołgam ciabatą, by po południem zabrać się do robienia maili. Ciabata niby przyjechała tutaj żeby nauczyć się mojej pracy … Czytaj dalej
Docieramy się
Ciapaty przychodzi do biura sporo wcześniej przede mną. Dziś przyjechała na rowerze, o czym zdążyła zakomunikować mi zanim spytałem jej gdzie podziały się jej buty ukradkiem oglądając jej czarne od brudu krogulce. Bo Ciapata biegała od rana po biurze na … Czytaj dalej
Puk puk helol jest tam kto?
W poniedziałek punkt 9 w hotelowym lobby stanąłem oko w oko z ciabatą. Przywiozła nam torbę pełną darów w postaci słodkich mordoklejek i figurek zabytków Hajdarabadu, która nieść musiałem ja a raczej targać, bo rączka i pasek się urwały. Na … Czytaj dalej
Ciabatych mam na głowie
W dużym uproszczeniu tytułem wprowadzenia: Ciapata przyjechała zabrać mi pracę. Zanim to nastąpiło musieliśmy się trochę po użerać z organizacją jej przyjazdu: pierwszy pomysł był taki, że to ja polecę do Indii, ale wkrótce upadł, gdy okazało się że na … Czytaj dalej
Powrót do biura
Po trzytygodniowej nieobecności wróciłem do pracy, gdzie powitano mnie entuzjastycznie i z nieukrywanym utęsknieniem. Pierwszy raz będąc chory nie pracowałem zdalnie z domu, zero odpisywania na maile czy choćby przekazywania ich komuś dalej żeby się nimi zajął, bo tak jak … Czytaj dalej
Choroba mnie zmogła
We wtorek dostałem wściekłej gorączki, może nie była krwotoczna, ale zdychałem przez całą dobę pożerając coldrex jak chrupki co i tak na niewiele się zdało więc w środę poszedłem do lekarza. Miła starsza pani za 85 złociszy rozebrała mnie, wymacała, … Czytaj dalej

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.