Rzymskich wakacji ciąg dalszy

Śniadanie na hotelowym tarasie wprawiło nas w bardzo dobry nastrój, mogliśmy do woli grzać się w ciepłych promieniach słonecznych pozostawiając chłodną jesienną aurę daleko za nami. Rodzice dumnie pozowali do wspólnych zdjęć a na koniec wszyscy zgodnie przyznaliśmy, że było to jedno z tych śniadań, które będziemy wspominali przy każdych wspólnych rodzinnych uroczystościach. Dziwne i zarazem smutne, ale zdaje sobie sprawę, że takich okazji możemy w przyszłości nie mieć za wiele. Odkąd wyjechałem z Polski trochę rzadziej widuje się z rodzicami, (choć może to tylko mnie się tak wydaje, bo matka twierdzi że mieszkając we Wrocławiu widywałem ich jeszcze rzadziej) i za każdym razem kiedy się spotykamy widzę jak bardzo moi rodzice się starzeją. Dlatego chyba próbuję wynagrodzić im wszystko póki jeszcze mamy czas, a w najgorszych scenariuszach wyobrażam sobie czasem, jak dzwoni do mnie mama albo brat i że…
Nie wiem czemu, ale wydaje mi się że pierwszy odejdzie mój tato. Ten którego kiedyś nienawidziłem, a potem kochałem, ten który ciągle strofował i wyżywał się na mnie ucząc się bycia ojcem.
Z czasem dopiero zrozumiałem, że mój ojciec mail anielską cierpliwość do mojej matki.

Na wspólną kolacje zaprosiłem rodziców do hotelu, bo matka nie chciała się nigdzie ruszyć wieczorem poza Radissona. Upierdliwa stała się naprawdę trzeciego dnia, gdy po zwiedzaniu Koloseum i Forum Romanum zadecydowała, że wracamy do hotelu grać w karty i oglądać telewizje, bo ona czuła się już zmęczona. Dopiero, co minęło południe, pogoda póki co dopisywała a ona chciała zamknąć nas w czterech ścianach i dostawać pierdolca. Dałem jej wolną rękę jak chce spędzić nasz ostatni dzień w Rzymie a sami z bratem ruszyliśmy dalej eksplorować Wieczne Miasto póki nie dopadła nas burza i zmusiła wrócić do hotelu. Nie wiem co stało się matce, ale kolejny wieczór postanowiła spędzić w hotelu i ani ojciec ani ja nie mogliśmy jej przekonać, by wieczorem zechciała pójść zjeść kolacje na mieście. W hotelowej restauracji za to nas pokochali, bo przez dwa wieczory z rzędu stołowaliśmy się wyłącznie u nich zostawiając ponad 700 euro.
Matka podniosła mi ciśnienie w sklepie gdzie mój brat przymierzał sobie płaszcz a ona doradzała mu przy wyborze. Nie wiem skąd bierze się u niej zamiłowanie do kupowania rzeczy o trzy numery za dużych, wiszących rękawów i odstających ramion. Jej myślenie kup większy, bo jak założysz w zimie trzy grube swetry to będzie akurat sprawiało, że miałem ochotę pacnąć ją w głowę. Na szczęście mój brat w porę zorientował się, że zakupów przy mojej matce zrobić się nie, dlatego szybko się stamtąd ewakuowaliśmy.

Otagowano , | 1 komentarz

Rzymskie wakacje

Z okazji 60. urodzin mojego taty wszyscy spotkaliśmy się w Rzymie. Zarezerwowałem rodzicom i bratu bilety na samolot oraz pobyt w hotelu. W związku, że była to okrągła rocznica urodzin postarałem się żeby ich podróż minęła w trochę bardziej wygodnych niż zwykle warunkach a na miejscu w hotelu niczego nie brakowało.
I tak mój tato, gdy wszedł do loungu oniemiał z zachwytu na widok jedzenia i alkoholu a najbardziej ze wszystkiego podobało mu się że, nie musiał za nic płacić. Na szczęście była z nim tam mama, która pilnowała, żeby nie bił rekordów i nie wypróbował całej zawartości barku. Z tego, co opowiadał mi później brat sama nie była lepsza, ukradkiem chowając do torby darmowe smakowe herbatki, których ponoć nigdy nie próbowała…
W samolocie rodzice wstrzymali boarding próbując zgadnąć, które miejsca to 1 A i C i D i wykombinować, dlaczego nie siedzą razem, w końcu powinni… Gdy stewardessa zaczęła niepokoić ojca pytaniami o gazetę, napoje i jedzenie ze strachu uciekł i przesiadł się na fotel obok mamy.
Przyleciałem do Rzymu dwie godziny przed nimi, dlatego najrozsądniej wydało mi się zaczekać na nich w hotelu, upewniając się wcześniej że wiedzą jak mają tam dotrzeć. Wysłałem im też wiadomość ile kosztuje transport z Fiumicino, żeby nie dali nabrać się na sztuczki lotniskowych taksówkarzy.
Tato, gdy wsiadł do taksówki wyjął swoją komórkę, wstukał cyfry po czym tonem nie znoszącym odmowy, niczym rasowa wschodnioeuropejska prostytutka powiedział do kierowcy „this is my price senor”. W drodze do hotelu próbował zagaić z nim rozmowę i tak np. gdy usłyszał w radio znana piosenkę triumfalnie oznajmił „Eros Ramazzotti” a gdy na światłach, do samochodu przykleili się uliczni czyściciele szyb poklepał porozumiewawczo kierowcę i oznajmił „piccolo biznes”… Na koniec przejażdżki kierowca usłyszał od niego „Hasta luego mein kamerad, salute!” ale minę miał lekko skwaszoną.
Radisson postarał się, żeby pokój rodziców miał wszystko co najlepsze, piękny taras, przestronny pokój dzienny, nawet rowerek treningowy im wstawili chociaż nie bardzo wiem czemu, bo o niego nie prosiłem.
I znowu zostali przytłoczeni nowoczesną technologią, bo nie wiedzieli jak zapalać światło, włączyć ciepłą wodę, uruchomić automat do kawy czy jacuzzi. Mojemu tacie niestraszne były te wyzwania i samodzielnie majstrował przy każdym urządzeniu, ale jak o 2. w nocy obudził go hałas samoczyszczącego się systemu jacuzzi oboje z matką myśleli, że to trzęsienie ziemi.

Otagowano , | Dodaj komentarz

Samoloty, pociagi, hotele

Krótki pobyt w Wawie zapamiętam za sprawą wspólnej kolacji z whyme, po której na nowo zdefiniowaliśmy określenie ‘’kolega z bloga’’. Zabrałem go Do Mondovino, bo chłopacy i kucharz nigdy mnie tam jeszcze nie zawiedli, dzięki czemu do końca spotkania obojgu dopisywał dobry humor. Kiedy spotyka się ze sobą dwoje przystojnych, zdrowych i wiedzących, czego chce facetów to nie ma bata żeby nie iskrzyło…
Szaruga, deszcz i zimny wiatr nazajutrz nie były wstanie popsuć mi błogiego nastroju, z jakim wylatywałem do Wrocławia.

W delegacje do stolicy Dolnego Śląska ściągnąłem ludzi z Lufthansy, omówić kontrakt i przy okazji pokazać im miasto, w którym się urodziłem. Nasz kontrakt zakłada, że dwa razy w roku musimy się spotykać, a że było już San Francisco, Berlin, Budapeszt, Berno tym razem pomyślałem o Mieście Spotkań. Dzięki M udało mi się zorganizować olbrzymi suit dla Sybil w Radissonie, a kolacja przy świecach z widokiem na uniwersytet, zwiedzanie Panoramy i Starego Miasta, degustacja pierogów, gołąbków, bigosu, kompotu w przy uniwersyteckim barze były tylko dopełnieniem całego ich pobytu. Mieliśmy szczęście, bo dodatkowo dopisała nam pogoda. Sybil przez 48 godzin była prawie noszona przeze mnie na rękach, spełniałem każde jej życzenie i zachciankę, tylko po to żeby miło wspominała ten weekend i chyba udało mi się to..

W samolocie z Warszawy do Wrocławia siedział obok mnie aktor R. Więckiewicz, co pewnie nie jest żadnym wydarzeniem wartym wspomnienia gdyby nie język, jakim operował ten pan. Zadzwonił mu telefon i usłyszałem wiązankę połączoną z monosylabicznym słowotokiem prostaka na głębokim kacu. Wrażenie mało estetyczne…
Odkąd zacząłem rozbijać się samolotami i bywać stałym gościem lotnisk i lepszejszych hoteli miałem okazje spotykać osoby znane z pierwszych stron gazet, telewizji albo prasy brukowej.
Pamiętam jak współczułem p. Rusin, gdy w samolocie z Zurichu do Warszawy, co któryś wsiadający pasażer pstrykał jej zdjęcie z komórki tak jakby była dobrem ogólnym. Albo Doda rozmawiająca czule z matką przez telefon i sprawdzająca czy na pewno wyłączyłem swoją komórkę po włączeniu sygnalizacji zapiąć pasy.
Bycie ogólno rozpoznawalnym pewnie jest cięższe niż mogę sobie to wyobrazić, przeto jestem szczęśliwy, że mogę robić swoje i nikt nigdy nie wywlecze tego na żadne forum publiczne.

Ściągnęli mi aparat ortodontyczny. Znowu mogę robić rzeczy bez zadrapań! Obiecywali mi 12 miesięcy a trwało to 2,5 roku i kosztowało podróż dookoła świata. Znów jestem w swoim żywiole, mam piękny uśmiech i mogę całować się głęboko z języczkiem…

Otagowano , , , | Dodaj komentarz

parady równości

(…) – Tia, tia… Moje życie erotyczne przedstawia się fatalnie. Znasz Zbyszka? Nie znasz? On był kiedyś narzeczonym Piotrka, tego biologa, który miał romans z Michałem, ale nie tym Michałem, tylko Michałem polonistą, a potem krótko był z Andrzejem, zwanym Dyrektorem, który tak dramatycznie zerwał z Jakubem, że teraz się do siebie nie odzywają, bo Jakub był szalenie zazdrosny, więc Andrzej mu na złość się puszczał, na przykład z Robertem, którego powinnaś znać, bo on pracuje w gazecie czy w radiu i ma trzyletnią córkę i kręcił z Rafałem, tym od telekomunikacji, który był chyba wtedy na kolacji z Robertem, innym Robertem, przyjacielem Mariusza, z którym raz się przespałem, żeby go pocieszyć po rozstaniu z Wojtkiem, słynnym fotografem(…)”

Tzw. promowanie pedalstwa albo homoseksualnego stylu życia w mediach może być dla przeciętnego Kowalskiego męczące. Ciągłe epatowanie odmienną orientacją seksualną też i nie dziwi mnie, że niektórzy mają tego dosyć…
Pedalski światek z kolorowymi paradami, wyuzdanymi strojami, nieskrepowaną manifestacją seksualności i golizny jest niezłe zakręcony i równie skomplikowany, co damsko-męski. Z drugiej strony, parady a codzienne życie geja to dwa odmienne światy. To jakby ubrać kobiety w kuse sukienki, nałożyć mocny makijaż i wysłać na miasto skandować heteroseksualne hasła wyszłoby, że wszystkie kobiety to zboczone napalone szmaty i kurwy.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Ostatnie dni

K wpadła do biura jak po ogień, bidulce wydawało się, że lot z Singapuru do Zurichu trwa 6 godzin a nie 12 więc jak ją zobaczyłem była już po 3. kawie albo innym wzmacniaczu, bo nie chciała zasnąć. W Kalifornii ciepło, w Singapurze tropikalny upal, więc pojawiła się w letnich klapeczkach, cienkim T-shircie i lekkich spodniach zapominając, że w Szwajcarii mamy już jesień i 0 stopni o poranku. Żal mi było mojej grubej sierotki, potarganej, zmarzniętej, niewyspanej i skołowanej różnicą czasu, zabrałem, więc na pasze do restauracji, zaserwowałem talerz gorącej zupy i smażone kartofle z parówkami i patrzyłem jak uszy się jej trzęsą ze szczęścia pałaszując te szwajcarskie delicje. Okrutne to było, ale odczuwałem pewnego rodzaju satysfakcję widząc ją taką zmaltretowana podrożą służbowa dookoła świata. Rozmawialiśmy ze sobą potem w sali konferencyjnej góra 3 godziny, po czym przyznała, że jet leg daje jej się we znaki i marzy żeby się walnąć do lóżka i zasnąć. Dostała buziaka na drogę i tyle ją widziałem…

K przywiozła mi njusa. Dostałem awans. Na oficjalny list musze jeszcze poczekać, ale VP przyklepał już moją promocję i teraz nic tylko czekać aż słowa zamienia się w czyn i znajdą odzwierciedlenie w comiesięcznych przelewach na konto. Dobra wiadomość pozwoli mi na jakiś czas zapomnieć o niedogodnościach w pracy i znieczuli na bałagan dziejący się wkoło.

M. na razie nic jeszcze nie mówiłem, bo po pierwsze, nie mam jeszcze nic na papierze a dwa jak znam życie zaraz kupiłby nowy komplet wypoczynkowy, lampy, albo inną zupełnie niepotrzebną nam w domu pierdołę, byleby tylko spożytkować dodatkowe środki.

Przez ostatni miesiąc przeżywam fascynacje Warszawą, zawitałem w niej czterokrotnie za każdym razem wyjeżdżając z mega bananem na ustach i jutro lecę tam znowu ciesząc się jak nastolatek na spotkanie z whyme.

Ale, żeby nie było że jest wyłącznie cudnie, słodko pierdząco, kasa się leje strumieniami, wirujący seks, fajne dupy i zero problemów to odwołali mi projekt w Emiratach. Zamiast grzać tyłek w listopadzie na plaży w Dubaju będę go sobie odmrażał w Kijowie. Kijowo…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | 4 Komentarze

co to znaczy bardzo łaknąć

A : E voglio giocare a nascondino e darti i miei vestiti e dirti che mi piacciono le tue scarpe e sedermi sugli scalini mentre fai il bagno e massaggiarti il collo e baciarti i piedi e tenerti la mano e andare a cena fuori e non farci caso se mangi dal mio piatto e incontrarti da Rudy e parlare della giornata e battere a macchina le tue lettere e portare le tue scatole e ridere della tua paranoia e darti nastri che non ascolti e guardare film bellissimi e guardare film orribili e lamentarmi della radio e fotografarti mentre dormi e svegliarmi per portarti caffè brioches e ciambella e andare da Florent e bere caffè a mezzanotte e farmi rubare tutte le sigarette e non trovare mai un fiammifero e dirti quali programmi ho visto in tv la notte prima e portarti a far vedere l’occhio e non ridere delle tue barzellette e desiderarti di mattina ma lasciarti dormire ancora un po’ e baciarti la schiena e carezzarti la pelle e dirti quanto amo i tuoi capelli i tuoi occhi le tue labbra il tuo collo i tuoi seni il tuo culo il tuo e sedermi a fumare sulle scale finché il tuo vicino non torna a casa e sedermi a fumare sulle scale finché tu non torni a casa e preoccuparmi se fai tardi e meravigliarmi se torni presto e portarti girasoli e andare alla tua festa e ballare fino a diventare nero e essere mortificato quando sbaglio e felice quando mi perdoni e guardare le tue foto e desiderare di averti sempre conosciuta e sentire la tua voce nell’orecchio e sentire la tua pelle sulla mia pelle e spaventarmi quando sei arrabbiata e hai un occhio che è diventato rosso e la’ltro blu e i capelli tutti a sinistra e la faccia orientale e dirti che sei splendida e abbracciarti se sei angosciata e stringerti se stai male e aver voglia di te se sento il tuo odore e darti fastidio quando ti tocco e lamentarmi quando sono con te e lamentarmi quando non sono con te e sbavare dietro ai tuoi seni e coprirti la notte e avere freddo quando prendi tutta la coperta e caldo quando non lo fai e sciogliermi quando sorridi e dissolvermi quando ridi e non capire perché credi che ti rifiuti visto che non ti rifiuto e domandarmi come hai fatto a pensare che ti avessi rifiutato e chiedermi chi sei ma accettarti chiunque tu sia e raccontarti dell’angelo dell’albero il bambino della foresta incantata che attraversò volando gli oceani per amor tuo e scrivere poesie per te e chiedermi perché non mi credi e provare un sentimento così profondo da non trovare le parole per esprimerlo e aver voglia di comperarti un gattino di cui diventerei subito geloso perché riceverebbe più attenzioni di me e tenerti a letto quando devi andare via e piangere come un bambino quando te ne vai e schiacciare gli scarafaggi e comprarti regali che non vuoi e riportarmeli via e chiederti di sposarmi e dopo che mi hai detto ancora una volta di no continuare a chiedertelo perché anche se credi che non lo voglia davvero io lo voglio veramente sin dalla prima volta che te l’ho chiesto e andare in giro per la città pensando che è vuota senza di te e volere quello che vuoi tu e pensare che mi sto perdendo ma sapere che con te sono al sicuro e raccontarti il peggio di me e cercare di darti il meglio perché è questo che meriti e rispondere alle tue domande anche quando potrei non farlo e cercare di essere onesto perché so che preferisci così e sapere che è finita ma restare ancora dieci minuti prima che tu mi cacci per sempre dalla tua vita e dimenticare chi sono e cercare di esserti vicino perché è bello imparare a conoscerti e ne vale di sicuro la pena e parlarti in un pessimo tedesco e in un ebraico ancora peggiore e far l’amore con te alle tre di mattina e non so come non so come non so come comunicarti qualcosa dell’assoluto eterno indomabile incondizionato inarrestabile irrazionale razionalissimo costante infinito amore che ho per te.
***
“And I want to play hide-and-seek and give you my clothes and tell you I like your shoes and sit on the steps while you take a bath and massage your neck and kiss your feet and hold your hand and go for a meal and not mind when you eat my food and meet you at Rudy’s and talk about the day and type up your letters and carry your boxes and laugh at your paranoia and give you tapes you don’t listen to and watch great films and watch terrible films and complain about the radio and take pictures of you when you’re sleeping and get up to fetch you coffee and bagels and Danish and go to Florent and drink coffee at midnight and have you steal my cigarettes and never be able to find a match and tell you about the tv programme I saw the night before and take you to the eye hospital and not laugh at your jokes and want you in the morning but let you sleep for a while and kiss your back and stroke your skin and tell you how much I love your hair your eyes your lips your neck your breasts your arse your and sit on the steps smoking till your neighbour comes home and sit on the steps smoking till you come home and worry when you’re late and be amazed when you’re early and give you sunflowers and go to your party and dance till I’m black and be sorry when I’m wrong and happy when you forgive me and look at your photos and wish I’d known you forever and hear your voice in my ear and feel your skin on my skin and get scared when you’re angry and your eye has gone red and the other eye blue and your hair to the left and your face oriental and tell you you’re gorgeous and hug you when you’re anxious and hold you when you hurt and want you when I smell you and offend you when I touch you and whimper when I’m next to you and whimper when I’m not and dribble on your breast and smother you in the night and get cold when you take the blanket and hot when you don’t and melt when you smile and dissolve when you laugh and not understand why you think I’m rejecting you when I’m not rejecting you and wonder how you could think I’d ever reject you and wonder who you are but accept you anyway and tell you about the tree angel enchanted forest boy who flew across the ocean because he loved you and write poems for you and wonder why you don’t believe me and have a feeling so deep I can’t find words for it and want to buy you a kitten I’d get jealous of because it would get more attention than me and keep you in bed when you have to go and cry like a baby when you finally do and get rid of the roaches and buy you presents you don’t want and take them away again and ask you to marry me and you say no again but keep on asking because though you think I don’t mean it I do always have from the first time I asked you and wander the city thinking it’s empty without you and want what you want and think I’m losing myself but know I’m safe with you and tell you the worst of me and try to give you the best of me because you don’t deserve any less and answer your questions when I’d rather not and tell you the truth when I really don’t want to and try to be honest because I know you prefer it and think it’s all over but hang on in for just ten more minutes before you throw me out of your life and forget who I am and try to get closer to you because it’s beautiful learning to know you and well worth the effort and speak German to you badly and Hebrew to you worse and make love with you at three in the morning and somehow somehow somehow communicate some of the overwhelming undying overpowering unconditional all-encompassing heart-enriching mind-expanding on-going never-ending love I have for you
***
Chcę bawić się z tobą w chowanego i pożyczać ci moje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy się kąpiesz i masować ci kark i całować ci stopy i trzymać się z tobą za ręce i wychodzić na kolacje i pozwalać ci jeść ze swojego talerza i spotykać się z tobą w knajpce U Rudy’ego i rozmawiać jak minął ci dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudełka i śmiać się z twoich obsesji i dawać ci taśmy których nie będziesz słuchać i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i przynosić ci do łóżka kawę z bajglami i ciasteczkami i chodzić do Florenta i pić kawę o północy i pozwalać ci kraść moje papierosy i nie znajdować zapałek i opowiadać ci o programach w telewizji które widziałam poprzedniej nocy i brać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię rano ale nie budzić cię jeszcze i całować twoje plecy i gładzić twoją skórę i mówić ci jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi i siedzieć na schodach paląc papierosy aż twoi sąsiedzi wrócą do domu i siedzieć na schodach paląc papierosy aż ty wrócisz do domu i smucić się kiedy wracasz późno i dziwić się kiedy wracasz wcześnie i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje imprezy i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy robię źle i cieszyć się kiedy mi wybaczasz i oglądać twoje zdjęcia i żałować że nie znałam cię wcześniej i słuchać jak mówisz mi do ucha i czuć twoją skórę na mojej i bać się kiedy się złościsz i jedno twoje oko robi się czerwone a drugie niebieskie i włosy spływają na lewą stronę a twarz jest tak orientalna i mówić ci jaka jesteś wspaniała i obejmować cię kiedy jesteś smutna i przytulać cię kiedy tego nie chcesz i skamleć kiedy mam na ciebie ochotę i skamleć kiedy jej nie mam i lizać twoje piersi i okrywać cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i umierać z gorąca kiedy go nie zabierasz i czuć ciepło kiedy się uśmiechasz i rozpuszczać się z gorąca kiedy się śmiejesz i nie rozumieć dlaczego myślisz że cię odrzucam jeśli cię nie odrzucam oburzać się jak możesz myśleć że cię odrzucam i zastanawiać się kim naprawdę jesteś ale i tak cię akceptować i opowiadać ci o leśnym duszku który przepłynął przez ocean ponieważ cię kochał i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i kochać cię tak bardzo że nie można tego wyrazić słowami i kupić ci kotka o którego będę zazdrosna ponieważ poświęcasz mu więcej uwagi niż mi i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz już iść i płakać jak dziecko kiedy już pójdziesz i wyrzucić fifki do marihuany i kupować ci prezenty których nie lubisz i zabierać je z powrotem i prosić cię o rękę chociaż i tak znowu powiesz nie bo chociaż myślisz że nie mówię tego na poważnie to zawsze mówię to na poważnie i chodzić po mieście myśląc jakie jest puste bez ciebie i chcieć tego samego czego ty chcesz i myśleć że przestaję być sobą ale wiedzieć że przy tobie nic mi nie grozi i opowiadać ci o tym co we mnie najgorsze próbować ci dawać to co we mnie najlepsze ponieważ nie zasługujesz na nic gorszego i odpowiadać na twoje pytania kiedy wolałabym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy akurat tego nie chcę i próbować być szczerą bo wiem że ty tak wolisz i myśleć że wszystko już skończone ale pozostawać jeszcze tylko przez dziesięć minut zanim wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapominać kim jestem i próbować zbliżyć się do ciebie bo poznawanie ciebie jest wspaniałe i warte wysiłku i mówić do ciebie fatalnie po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakoś jakoś jakoś przekazać ci część nieprzepartej niegasnącej przygniatającej bezwarunkowej przytłaczającej wzbogacającej rozwijającej nieprzemijającej nieskończonej miłości do ciebie.

/di Sarah Kane

Otagowano | Dodaj komentarz

Blaski i cienie życia we dwoje

M jest tak skonstruowany, że wszystko robi na ostatnią chwilę. Do pracy wstaje na pół godziny przed wyjściem, do pociągu zawsze biegnie bo wychodzi 2 minuty przed jego odjazdem, nim wyjdzie z domu zdąży jeszcze pozmywać wszystkie naczynia, pościelić lóżko, nakarmić kota i poodkurzać a jak się niechcąco upapra to nawet zmienić koszule. Po co pakować się wieczór przed wyjazdem albo wstawać kwadrans wcześniej żeby się ogarnąć?! Nie, on zdąży ze wszystkim w 45 minut. Dzisiaj poleciał do Bari zobaczyć się z D. Specjalnie dla niego kupił prawie kilo różnych gatunków sera żeby zawieźć je w prezencie. Rano się śpieszył i zapomniał zabrać je z lodówki – chciałem zapytać go przez telefon czy mogę je teraz spałaszować, ale po tonie głosu zrozumiałem, że tylko bym się niepotrzebnie naraził…

Kupiliśmy z M dwie olbrzymie szafki na buty, jedna dla niego a druga dla mnie. Moja jest do połowy pełna a jego… No cóż, zmuszony zrobić inwentaryzacje obuwia okazało się, że posiada 30 par butów. Ile razy wraca z Włoch przywozi nowe a ja strofuje go, bo nie mamy gdzie ich trzymać. Król butów.

M po tym jak wpadł w trans na via Condotti w Rzymie zakupił m.in. kilka designerskich T-shirtów znanych marek. Popatrzyłem na te „małe dzieła sztuki” i wyglądały na tanie, brudne i wytarte ubrania. M zarzucił mi ignorancje. Jedna granatowa pełna jest małych nieregularnych dziurek jakby dorwały się do niej wcześniej mole. Mógłbym mu zrobić taką sam szpikulcem do lodów albo dziurkaczem do papieru.
Druga delikatna i przezroczysta jak gdyby z jaśminu, ale jakby postrzępiona, pełna wychodzących ze szwów cieniuteńkich nitek. Nauczyłem się zwalczyć w sobie pokusę, żeby mu ich nie wyrywać, ale nasi znajomi niekoniecznie i co jakiś czas słyszę krzyk M „niee, co ty robisz, zostaw to, to tak ma być!”.

Słoneczne Miami. Wracamy z urlopu. Bal Harbour. Butik Prady. M. przegląda rzeczy i szuka czegoś dla siebie. Oferującego mu pomoc latynoskiemu sprzedawcy pyta od niechcenia: „Queste cose qui sono originale?” Wyelegantowany Pan obrusza się na takie pytanie, ale odpowiada grzecznie – „Oczywiście to oryginalna Prada”. „Oryginalna?! Naprawdę?” – Dopytuje jakby z niedowierzaniem M. „Tak, to oryginalne wyroby marki Prada”. Marco odwraca się, dotyka swoich spodni, koszuli, pokazuje buty i woła z mocnym włoskim akcentem „Questo e Prada originale. Prada Milano. Here tutto Prada Miami…”

Wyspa Wielkanocna. Zwiedzamy Rano Kau albo Tongariki czy inne Ahu. Tracę M. na 5 minut z oczu. Wraca z mega wielkim naszyjnikiem z korali na szyi. Ja wkurw, ale tego nie okazuje. Tatuaże, kolczyki kojarzą mi się wyłącznie z facetami, którzy lubią szczoszki, skarpety i inne brudy. Korale i pierścionki to dla mnie przegięcie w druga stronę. M. wydaje się zauroczony swoim zakupem, ja mało komentuje, udaję, że jestem niewzruszony jego zakupem. Za to przy byle pierwszej okazji: „Pietro, potresti farmi un favore?”. „Si, certo amore lo faccio ma prima togli questa schifezza”.

Otagowano , | Dodaj komentarz

Na krótko w Londynie

Już siedziałem w samolocie, już mieliśmy startować gdy nagle samolot się zatrzymał a pilot ogłosił, że w związku z pożarem w okolicach Heathrow z powodu gęstego dymu zamknięto jeden z pasów startowych i musimy czekać. No i czekaliśmy prawie 2 godziny, kierowca który miał odebrać mnie z lotniska zdążył się wykurzyć i odjechać.
W Kensington w pobliżu Earl’s Court mam swój ulubiony hotel, w którym zawsze nocuję przyjeżdżając na targi BTS w lutym. Nie byłem w nim przeszło 1,5 roku i szybko zauważyłem jak bardzo podupadł. Obsługa, wyposażenie, bar aż się proszą o wymianę. Dostałem podobno lepszy pokój nr 29 do którego, by się dostać musiałem przejść przez istny labirynt krętych korytarzy i podwójnych drzwi z nisko zamontowanymi klamkami (dla karłów albo krasnoludków) a to co zobaczyłem w środku było bardziej niż przeciętne. Mini bar mi nawet wymontowali!
K spała w tej samej okolicy tyle że w Holiday Inn i ponoć jej pokój choć na 17. piętrze był jeszcze bardziej skąpy. Wpadła do mnie przed wyjściem do teatru i pocieszyła mnie, że w porównaniu z nią to mieszkam w pałacu.
Taksówką pojechaliśmy do Teatru Novello na Mamma Mie przekonać się że wersja broadwayowska podobała nam się bardziej. Miejsca mieliśmy tylko lepsze bo w drugim rzędzie na wprost sceny tak że widać było każdy pryszcz na twarzy, każdą erekcje, każdy siniak na kolanie albo żylak na nodze, wrażenia estetyczne więc mieliśmy różne.
Na późny lunch wpadliśmy do Balans gdzie natknąłem się na ulubieńca, który przepakował tak że aż się rozmarzyłem znad swojego talerza. I znów przywitał mnie tym swoim „hi I remember you”. Kisiel miałem w spodniach od samego patrzenia. Człowiekowi od razu apetyt się zaostrza jak ma tak estetyczny widok przed sobą.
Na drugi dzień wcześnie rano wyruszyliśmy do georgiańskiego Bath po drodze zatrzymując się na zamku w Windsorze. Niedziela minęła nam więc bardzo leniwie, ale taki właśnie był plan.

Ojciec od kilku lat, przy wielu okazjach wspomina nasze wspólne wakacje w czwórkę, od czasu do czasu próbując przekonać nas do pomysłu wspólnego urlopu. Wakacje z rodzicami ostatni raz spędziłem 16 lat temu i byliśmy wtedy w Chorwacji uciekając przed powodzią, która nawiedziła w tym okresie Wrocław. Od tamtego czasu wyjeżdżałem sam a myśl powtórki z rozrywki wydawała mi się obciachem i niedorzecznym pomysłem przeżywającego syndrom opuszczonego gniazda rodzica.

W tym roku ojciec kończy 60 lat i jako dobry syn postanowiłem spełnić to jego marzenie, kupując nam wszystkim bilety do Rzymu na listopad. Będzie to może tylko wspólnie spędzony przedłużony weekend, ale tydzień to dla mnie aż 7 dni i nie dałbym dłużej z nimi wytrzymać psychicznie. Żeby było odświętniej i jak najbardziej bezkonfliktowo nabyłem bilety w biznes klasie (co by między naszymi fotelami była odpowiednio duża przerwa) i zarezerwowałem w Radissonie dwa przestronne suity (co bym musiał słuchać dźwięków jaki wydają starzy ludzie podczas porannej toalety). Teraz tylko zostało mi odliczać tygodnie do wyjazdu i modlić się, że nie będę żałował tego pomysłu…

Moja szefowa zapowiedziała na 10.10 swoja wizytę w Bernie. Leci z San Francisco przez Singapur do Zurichu więc jest duża nadzieja, że po tak długim locie i przekroczeniu kilku stref czasowych będzie otumaniona i niechętna na służbowe kolacje.

Opublikowano podróże | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dublin – Londyn

Pam po odejściu z naszej firmy i powrocie do Irlandii zatrudniła się w Facebooku. Po 7,5 roku pracy zdecydowała się jak to się ładnie mówi w korporacyjnym slangu ”kontynuować karierę poza naszą organizacją”. Powrót do Irlandii, że szwajcarskiej krainy płynącej mlekiem i miodem okazał się dość brutalny, jeśli popatrzeć na kwotę wpływającą na konto, ale niewiele ją to zraziło. Cieszyła się z powrotu do domu i odcięcia się od naszej sekty.
Znamy się przeszło 6 lat, mniej więcej w tym samym czasie zaczynaliśmy pracę w Szwajcarii. Od lat przy okazji wspólnych spotkań uskuteczniamy rytuał popijania różowego szampana. Ostatnio, gdy była w Bernie zmartwiła ją wiadomość o zamknięciu Markthalle, ale tradycje udało nam się podtrzymać dzięki barmanowi w hotelu Schweizerhof.
W piątek po pracy, obładowany szwajcarskimi czekoladkami i serami przyleciałem do Dublina. Na widok Sprungli i Gruyer oczy zabłysnęły jej z radości. Zabrała mnie na kolacje na steka.
W Dublinie czy Londynie nie mogę się przyzwyczaić, z jaką łatwością można trafić tam na krajana, czasem wydaje mi się jakbym w ogóle nie wyjeżdżał z Polski.
Pam wydaje się rozumieć moje zniechęcenie pracą i znudzenie Szwajcarią, doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji wyboru decyzji odejścia z naszej firmy, bo na własnej skórze przekonała się ile człowiek traci decydując się na ten krok. Nie zniechęcała mnie, ale radziła poważnie zastanowić się i rozważyć wszystkie za i przeciw, drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki.
Myślę, że w kwietniu po ogłoszeniu wszystkich promocji spróbuje pogadać z szefową i przekonać ją do swojego planu. Może się uda bez ryzyka utraty wszystkiego…

K wydelegowali na 3 tygodnie do Londynu, w weekendy nudzi się biedaczka sama, wiec do Zurychu wracałem przez Londyn… Wieczorem zabieram ją na musical a jutro jedziemy zwiedzać Windsor, Stonehenge i Bath.

Opublikowano podróże | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Mantra

Czasami nienawidzę swojej pracy i siebie za to, jakim człowiekiem przez nią się staję. Zdarza mi się zachowywać jakbym był zupełnie oderwany od rzeczywistości. Dlatego ciągle utrwalam sobie, że w gruncie rzeczy żyję na koszt firmy. Pomaga. Zwłaszcza, gdy robi się niebezpiecznie i zaczyna mi się wydawać, że jestem królem świata. W takich momentach często przypominam sobie P, człowieka stworzonego przez firmę i pracę, która go określała. Dawno temu obiecałem sobie że nigdy taki nie będę.

Opublikowano praca | Otagowano , | Dodaj komentarz