W przypływie chęci bratania się ze wszystkimi wyciągnąłem z szafy trupa. #Nie protestował i przyjął zaproszenie.
Odgrzewany kotlet nie dostarczył mi tych samych doznań co kiedyś i może to lepiej bo ucieszyłem się jakby bardziej na samą myśl o tym z kim jestem teraz.
W hotelowym barze po 23 przyuważyłem dwie babki wciągające leniwie swoje drinki. Po wyglądzie pomyślałem że są w pracy i szukają łosia któremu mogłyby dziś uprzyjemnić noc. Od jednej usłyszałem niespodziewane dzień dobry na które nie zareagowałem, obruszyłem się tylko w myślach zignorowałem zaczepkę i opuściłem bar ucinając szansę na jakąkolwiek dalszą rozmowę. Następnego dnia popołudniem spotkałem jedną z nich znowu, w tym samym barze. Tym razem rozmawiała z którymś z hotelowych gości. Gdy zadzwonił jej telefon i usłyszałem jak się przedstawia przypomniałem sobie skąd się znamy. Odwróciłem się do niej i z uśmiechem próbowałem naprawić gafę poprzedniego wieczora. Ja pani nie poznałem, bo ja myślałem że pani to obstawia ten hotel…
Matka ma dar wyprowadzania mnie z równowagi. Na święta gdy znowu przyjadę wolę iść do hotelu. Czas spędzony w rodzinnym domu wydaje się być tylko pasmem udręki.




Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.