Powtarzać sobie jak mantrę jak będę chciał rzucić pracę

Mam takie dni, że moja praca mnie wkurza, że czuję się niedoceniany, gorszy, że za chwilę wszystko runie a ja obudzę się z ręką w nocniku, że powinienem zacząć szukać sobie innego, lepszego zajęcia.
Zwykle czuję się wtedy emocjonalnie zubożały, mam ochotę rzucić wszystko w pizdu, zwolnic się a nie tracić czas i nerwy na ulepszaniu czyiś procesów.
Jeśli jednak posłuchać innych, znajomych, kolegów albo zacząć umawiać się na interview, zacząć analizować wszystkie za i przeciw to decyzja nie wydaje się być tak prosta ani oczywista.

Za:
– mogę zarabiać więcej;
– naprawdę mogę zarabiać więcej;
– bonusy są prawie w każdej dużej firmie;
– będę mógł kupować akcje firmy ze zniżką albo dostane inne benefity;
– nadal mogę mieszkać w Szwajcarii, mogę mieszkać tez w innym mocno egzotycznym i wciąż interesującym miejscu;
– mój portfel nadal może pozostać pełen złotych i platynowych kart;
– istnieją firmy z bogatszym pakietem socjalnym;
– inne firmy też opłacają ubezpieczenie, organizują lunch i darmowe śniadanie;
– wciąż mogę podróżować;
– wciąż jest szansa że będę zatrzymywał się w najlepszych hotelach w mieście;
– mogę pracować w równie dużej, międzynarodowej firmie;
– zacznę od początku, z czystym kontem, dobrze mi to zrobi, zmiany są dobre;
– zacznę uczyć się czegoś nowego;
– mam umowę o prace, na czas nieokreślony;
– mam szanse na awans;
– mam tyle koszul, że może nareszcie miałbym okazję je wszystkie regularnie nosić;
– zbytnia lojalność świadczy, że jesteś człowiekiem jednej firmy, kultury i organizacji pracy;
– jest grzechem nie skorzystać z szansy

Przeciw:
– zarabiam na tyle dobrze, że nie muszę martwić się o wydatki, bo stać mnie na wszystko;
– zarobki w firmie są średnio 5-15% wyższe od zarobków w innych firmach na podobnym stanowisku;
– regularnie dostaję bonus/ 13. pensję
– mogę kupować akcje firmy ze zniżką;
– mieszkam w Szwajcarii;
– mój portfel pełen jest złotych i platynowych kart;
– mam bogaty pakiet socjalny;
– firma opłaca mi ubezpieczenie, organizuje lunch i darmowe śniadanie;
– dużo podróżuję;
– naprawdę dużo podróżuję a to kocham;
– latam w biznesie albo pierwszej klasie i zatrzymuję się w najlepszych hotelach w mieście;
– pracuję w dużej, międzynarodowej firmie;
– jestem tutaj od lat i znam firmę na wylot, wiem gdzie nie dotykać żeby nie zaczęło śmierdzieć;
– mam umowę o pracę, na czas nieokreślony;
– nie zajmuję wysokiego stanowiska, za to mam święty spokój;
– mam 20 minut do pracy;
– mamy ładne eleganckie nowoczesne biuro i dostęp do najnowocześniejszych technologii;
– w pracy obowiązuje styl casual, mogę nosić krawat kiedy mam na to ochotę;
– mogę pracować z domu;
– nie muszę pracować po nocach;
– mam służbowego iphona, z którego nikt mnie nie rozlicza;
– lojalność jest w cenie

Opublikowano praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

corpo ploty

GH: I agree with u that GPO team may not even exist. If that happen, he would be thrown back to AP again. Keep our fingers crossed.

PS: He is as unhappy as we are. Even more as he is a leader:)

GH: He needs a psychiatrist.

PS: Yes and we need a crystal ball. With all those questions coming to us we can only tell fortune

GH: LOL. The GL & AP Mgr here are making fun of how LN has this big dream to transform processes. He is a joker. They talked and laughed. (Without realizing I am in office).

Otagowano | Dodaj komentarz

corpo obawy

PS: LN has just started his micro-management campaign. He wants to be on a cc of every single email I am sending to CWT Air+ IT or any other supplier, basically on everything. Lol. I am thinking of switching CWT delivery notes to be sent to him roughly 150 a day;) I am getting cruel

GH: PF announced SW joining GPM team from eB controllership. I believe she will be my new boss. And apparently management seem to focus on PP and heck care eB. Getting obvious that eB will be gone.

PS: I read that. Interesting

GH: In accelerator, JH & I are process owner of ASSC travel. LN asked me to add him as owner. Now that SW is joining, I believe very soon SW should be the owner. No way LN can control me. GPM team will exist only post-split. So I am still officially ASSC Travel. Nothing to do with him. Anyway, since SW is now joining PP, it means no place for LN to transfer to PP in future. So I can do a handshake. I believe management heck care what is going to happen to eB.

PS: I am not surprised. We will be sold. Maybe sooner than we think

GH: I feel secured now that SW fill in the role. I was initially worried if that role was left for LN. There is no security and trust in this organization any longer. I am also prepared to leave.

PS: I stop trusting them in Nov…

GH: But for sure we wouldn’t leave before KM.

Otagowano | Dodaj komentarz

corpo chat

GH: Just remember – eB is likely to be acquired and so new investor may want to restructure SSC again. Hence stay positive and go with the flow. We shall not let LN shaken us or affect us. In 5 month time we shall see more changes.

PS: I hope so. I really really hope so

GH: I am pretty confident that things will be different in 6 mth, and also in 12 mth time. We just wait and do our daily job professionally. Just like what the article said, don’t put ourselves in a reactive mode. Don’t let our heart following the wrong direction. Have a good night sleep and when u wake up tomorrow, it is a brand new day. I saw KM’s PTO, and probably she is attending interviews.

PS: Hope so. The sooner she leaves the better for her

GH: The reason she is still around just mean that she hasn’t got a job offer yet. I wish that she will get it very soon.

PS: Keep my fingers crossed

GH: Life in interesting. 2 days ago a spiritual therapist told be that in 2 to 3 year time I will travel to many places and I thought bullshit because i don’t really travel. But it is happening now.

PS: Did he also mention anything about a little ugly French guy with string accent?

GH: She said it is a life turning point for me, and I would meet a lot of nice people, and hardly at home. Though I am not convinced, but accept it since it sounds good. No mention of meeting an idiot as idiots are insignificant. My heart has no room for idiots. Maybe i should return and ask who is this ugly French idiot.

PS: Definitely. Ask also for a tall bald guy.. If he sees him anywhere 😉 lol

Otagowano | Dodaj komentarz

corpo chat

GH: By the way, I would like to share with you what happened in my previous company when setting up a process and project team. Typically management will empower the Lead so he can do the job. Mgnt agreed to everything the process lead proposed. After a year, management fire the project lead. Whatever promise to the process lead is just superficial. I believe the same will happen to LN.

PS: I hope he leaves. I am tired of him after today. 4 hours I am doing one expense report

GH: Hang on there. Things will turnaround.

PS: I need to scan each receipt separately and on a colourful scanner

GH: Maintain good relationship with JS. PF is not simple, he is a sly man. On the other hand, LN is the naive one. Remember not to mention ‚quit’. Let RZ and JS to deal with him when things go wrong. LOL. I am very motivated by a reading recently. To a blind person, he would be living in paradise if he can regain his sight. We all have the gift of sight but without realizing we are living in paradise. Btw, from tomorrow onwards I will be tactful in my e-mail to him. And will make it sound enthusiastic. Super positive tone.

PS: Ok we should take it from LH like she us always on drugs;)

GH: Bingo!

Otagowano | Dodaj komentarz

corpo chat

PS: I booked 2.5 weeks in May. BTW LN escalated you to Peter. He is walking pissed.

GH: It is ok. I will escalate to JH.

PS: Lol ok

GH: I am very interested to see how he justifies his case. Lol. Saw your claims. Good reply.

PS:  One more email from him and I quit the job.

GH: Remember this clearly: NEVER QUIT. Because management will take  quitter negatively. Just continue working. We need to justify things we do are in interest of company.

PS: He said we need to be 2 weeks together. The gap between might be only 2-3 days

GH: And – DONT quit before KM. Let KM find a job and settle down. If we quit, they will be nasty to KM. Eventually Luc will quit if he reports to JS. Stay cool. Do not quit. Let him be. JH said to ignore LN. And if needed JH will talk to him. But JH said ignore him and tomorrow will be fine. She asked me how I know LN is pissed. I joked I got many eyes in Bern. She asked PS? I said many. JH sound very much confident that I should just ignore LN.

PS: Now he asks me why I didn’t rent a car. I said the policy doesn’t mandate renting a car. Regardless the fact I don’t drive

GH: JH asked me to propose new timing for LN’s invite which is outside my working hours.

PS: Ahahahahah

GH: And he will speak to him.

Otagowano | Dodaj komentarz

24 godziny w San Francisco

Guat Hong zatrzymała się w tym samym hotelu co ja na Fishermen’s Wharf co po przyjeździe okazało się totalna wtopą, bo recepcja, hol, siłownia i spa oraz całe najwyższe piętro w Radissonie były akurat w remoncie, do tego zwalili się tutaj geriatrycy ze statku wycieczkowego i gdzie nie spojrzeć panował niezły kocioł. Postanowiliśmy zostawić tylko nasze walizki i uciec od całego tego zamieszania. Pogoda nas rozpieszczała, świeciło słońce, niebo było bezchmurne, panowało przyjemne 25 stopni. Poszliśmy do portu na cream chowder i ostrygi. Próbowałem zagadywać Guat Hong jeszcze o Kristi, ale za każdym razem kiedy rozmowa niebezpiecznie zbliżała się do tego tematu widziałem jak drzy jej podbródek a do oczy napływają łzy, dlatego przestałem. Głośnym cable car zjechaliśmy do kolorowego Chinatown, pokazałem jej Huntington Park nocą i garaż, który kiedyś malowałem, od Powell szliśmy pieszo w kierunku strzelistego Embarcadero a potem kolejnych przystani aż dotarliśmy do Pier 39. Na ulicach mijaliśmy grupy bezdomnych i freakow, którzy na dobre wbili się w pejzaż miasta.

Po takim spacerze ledwo czuliśmy nogi, dlatego następnego dnia rano wypożyczyliśmy rowery i pojechaliśmy w stronę Fortu Mason i Golden Gate Bridge. Guat Hong uwielbia jeść, praktycznie spożywa tylko jeden posiłek dziennie – zaczyna rano i kończy w nocy, jest jak chodzący przewód pokarmowy, ale jest też wdzięcznym kompanem przy zwiedzaniu knajp i restauracji. Widzę jak bardzo się przede mną otworzyła i jak inaczej postrzega niektóre tematy i osoby, z którymi współpracujemy.

Opublikowano podróże | Otagowano , | Dodaj komentarz

This is it

Przed 9. po raz ostatni pojawiliśmy się w North Campus, dotarliśmy na miejsce już z bagażami, bo wymeldowaliśmy się wcześniej z hotelu. Zaplanowane na 9.30 spotkanie z Carlsonem zaczęło się od wrzasków powitań i sztucznej egzaltacji, typowo amerykańskiego gadania o niczym, dzieciach, chujach mujach, dzikich wężach, anegdotach z dupy, po kwadransie miałem ochotę uderzyć pięścią w stół żeby laski się wreszcie zamknęły. Carlson jak zwykle obiecał cuda na patyku, krótkie terminy wdrożeń, najnowszą technologie i niezawodną jakość, wszystko okraszone oczojebnym amerykańskim uśmiechem równych zębów i śnieżnojebnobiałych licówek.

Po spotkaniu niespodziewanie zostałem wezwany na dywanik do naszego dyrektora, którego zabolało, że nie wracamy z Guat Hong od razu do domu tylko planujemy spędzić dzień w San Francisco. Tym razem jakoś się wykpiłem, ale wychodząc z jego gabinetu pokazałem mu w myślach środkowy palec. Kutafonowi przeszkadzało, że w piątek wychodzimy z biura o 13, ale nie raczył pamiętać już że nasze służbowe wyjazdy coraz częściej zahaczają o weekendy.
K. trzymała się dzielnie, nawet wtedy kiedy w salce konferencyjnej zostaliśmy już tylko we dwoje i na głos powiedziałem, że to chyba już koniec. Był Kodak, był Polaroid, była Nokia teraz eBay wydaje się przechodzić do historii…

Z San Jose do San Francisco mieliśmy podróżować w wielkim szyku, K. zamówiła nam limuzynę. Przed wyjściem z budynku Guat Hong wybuchła spazmatycznym płaczem, nie byłem wstanie powstrzymać wzruszenia ani łez. Moje pożegnanie z K. po prawie 7 latach współpracy odbyło się w bardzo milczącej atmosferze, żal i gorycz za bardzo cisnęły mi się do gardła a w oczach zbierały się łzy. Gdy wyruszyliśmy autem spod budynku przez kwadrans nie rozmawialiśmy ze sobą w ogóle pozwalając by emocje sam nam opadły. Pierwsza odezwała się Guat Hong: powiedz coś…

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , | Dodaj komentarz

To już jest koniec

Kiedy byłem na studiach, nie rokowałem na przyszłość, za pierwszym razem nie dostałem się na dzienne, z wieczorowych mnie wyrzucili, za drugim podejściem udało mi się przejść przez całe 5 lat studiów dziennych, ale po drodze zebrałem z 15 czy 17 pał w indeksie. Nie rokowałem najlepiej nie da się zaprzeczyć.
W tamtym czasie budynki uczelni wytapetowane były plakatami nieistniejącego już Arthur Andersena, Accenture, PricewaterhouseCoopers, piękni młodzi ludzie robiący oszałamiające kariery w międzynarodowym środowisku, amerykański kolorowy, wielki świat, wirujący seks, niesamowite zarobki i wyścig szczurów. Marzyłem o takiej pracy, ale znałem siebie i swoje umiejętności i wiedziałem, że są ode mnie dużo dużo lepsi.

Dziś zdałem sobie sprawę, ile dobrego mnie spotkało w eBay’u, że spełnił się tamten sen. Prezentując transition plan przed zarządem, odpowiadając na pytania big bossów, nie czując żadnego zakłopotania, stresu, będąc bardzo świadomy tego, o czym mówię zdałem sobie sprawę jak niesamowicie długą drogę przebyłem od czasu studenckich marzeń, ile się nauczyłem, kim się stałem i jak bardzo się zmieniłem. Na szczęście wciąż jestem świadomy swoich braków i jak długa jeszcze przede mną droga do tytułu VP czy SVP, ale dawno nie czułem się tak dobrze jak teraz.

Po pracy spotkaliśmy się ostatni raz całym teamem w barze w hotelu Valencia wspominając dawne czasy, dlaczego zdecydowaliśmy się pracować w eBay’u, co nami kierowało, na co liczyliśmy. Smutne jest, że z olbrzymiej, międzynarodowej, dobrze prosperującej firmy zmieniamy się w rozparcelowane trio szczątków, których nikt nie chce.

Opublikowano podróże, praca | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

San Jose

Wreszcie udało mi się zatrzymać w popularnym wśród naszych pracowników hotelu Valencia. Widok z okna na Piazza di Valencia i Santana Row przypominał mi … Las Vegas, podczas gdy Amerykanie twierdzili, że jest bardzo europejski (bo chyba nigdy tam nie byli).
Do biura dojeżdżaliśmy codziennie, spędzając w korkach średnio pół godziny co nie było ponoć wynikiem najgorszym.
Wystrój biura u moich amerykańskich kolegów nie powalał, wręcz nawet odrzucał zbieraniną tych wszystkich starych zużytych, nikomu niepotrzebnych przedmiotów, które ktoś kiedyś wyrzucił na śmietnik. Nawet biurka mieli jak z lat 90. Sporą kasę ostatnio zainwestowano w rebranding naszej firmy, byśmy przestali kojarzyć się jako portal aukcyjny, ale widać nie dotyczyło to wystroju biura, które miejscami przypominało zapomniane sale muzealne.
Za to na kampusie posiadali jedno cudo: darmowy automat na gadżety Apple’a! Niby to przypadkiem, ale przechodziłem obok niego kilkakrotnie w ciągu dnia prawie za każdym razem wychodząc a to z nowymi słuchawkami, a to klawiaturą, a to zasilaczem, kablem USB, ładowarką baterii, ochraniaczem na iphone’a i całą masą podobnych dupereli.

Naszemu hebanowemu dyrektorowi bardzo zależało na tych workshopach, bo przydzielił nam do pomocy najlepszych: dziewczyny trzaskały tabelki i mapy procesów, kolejne prezentacje i dokumenty powstawały w zawrotnym tempie. Hindusi jak zwykle wymiatali w obsłudze Excela. Siedziałem i robiłem wielkie oczy.

Opublikowano praca | Otagowano , | Dodaj komentarz