Ostatnie dni obfitują głównie w absurdy oczywiście w pracy. W kółko słyszę: ja nie wiem, nie jestem odpowiedzialny, nie ja podejmuję tutaj decyzje, nie wiem skąd i dlaczego, tak było zawsze… Odbijam się od ściany a poziom frustracji narasta w tempie geometrycznym. Marchewka przestała się liczyć a kij nakręca coraz bardziej negatywne emocje. Bełkot, arogancja i bezczelność tylko mnie drażnią w konsekwencji w myślach mówię sobie pas, przed przełożonym kiwam głową a potem unikam wizyt w biurze. Nie będę walczył z wiatrakami ani udowadniał, że najgłupsze pomysły da się przepchnąć.
Na jutro na 15. zwołano pilne spotkanie i spodziewam się, że ogłoszą odejście Najwyższego a tym samym koniec wielkiej strategii i Wizji 2026. Podczas gdy ja mocno stąpam po ziemi i tkwię jeszcze w roku 2021, „góra” mentalnie jest już 5 lat do przodu i planuje, kalkuluje, liczy oszczędności, wróżąc z fusów.…
Ewidentnie jest to dla mnie znak, nachodzi hucpa, czas pozbierać swoje zabawki i szukać nowej piaskownicy.
Dziś kolejne interview, sytuacja jest więc dynamiczna i nie beznadziejna. Zadzwoniła też koleżanka, że na dniach powinienem dostać ofertę z jej firmy. Oby tylko okazała się sensowna, bo wniosek z prośbą o rozwiązanie umowy o pracę napisałem już dawno i czeka w szufladzie biurka żeby go podpisać.




















Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.