To nie tak, że tylko zakrapiane imprezy i bezwstydne zabawy były mi w głowie przez okres pobytu na wyspie. Wykupiłem sobie np. całodniową wycieczkę do Suvy – stolicy Fiji.
Podróż nie napawała zbyt optymistycznie (4,5 godziny autobusem) z drugiej strony miałem czas żeby się zrelaksować i wreszcie spokojnie się wyspać.
Denarau wygląda jak z pocztówki, równo przystrzyżone trawniki, zielone palmy, pola golfowe, nowoczesna architektura wkomponowująca się w krajobraz wyspy, wszędzie piękne hotele, sklepy, restauracje, prywatne rezydencje, przystanie i jachty. Wyjeżdżając z tej oazy dobrobytu trafia się do biednego świata przeciętnych Fidżyjczyków.
W dawnych czasach była to wyspa znana z kanibalizmu a statki europejskich żeglarzy omijały ja szerokim lukiem. Podobno gotowane ludzkie mięso smakuje jak kurczak i doskonale nadaje się do przechowywania w dłuższym okresie czasu. Na wyspie, na której brakowało zwierząt (i mięsa) nie mieli wyboru jak tylko wcinać umarlaków i przybyszów zza Zachodu.
Z pogodą trafiłem idealnie, codziennie temperatura nie schodziła poniżej 30 kresek i w ogóle nie padało.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.