Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
Tag Archives: amore
Berno – dzień 476
Lubię te nasze wspólnie spędzane chwile, kiedy w ciepłe jesienne popołudnie siedzimy obaj na pustej, kamienistej plaży, nad rzeką, czasami w ogóle nie rozmawiamy tylko w milczeniu wsłuchujemy się w szum nurtu Aary, łapiemy ostatnie tego roku promienie słońca, patrzymy … Czytaj dalej
Otagowano amore, Szwajcaria
Dodaj komentarz
Berno – rok później
Marco wciąż jest pociągający. Czasami, kiedy budzę się wcześniej od niego lubię popatrzeć jak smacznie śpi. Wciąż jest pociągający i wciąż nie mogę się nacieszyć jego widokiem – mógłbym patrzeć na niego godzinami: na kruczo ciemne włosy, czarne brwi, regularne … Czytaj dalej
Berno – dzień 306
Musieliśmy odwołać z M nasz wyjazd do Toskanii. Szef niespodziewanie cofnął mu urlop w związku z Euro2008. Przepadała nam zaliczka za wynajęty dom i raczej nie odzyskamy tych pieniędzy. W mojej firmie byłoby to nie do pomyślenia ale u niego … Czytaj dalej
każdy powinien być szczęśliwy
Pomysł spędzenia weekendu z P i E był absolutnym strzałem w dziesiątkę. Pomimo tego ze źle się czułem zostawiając sierściucha na 3 dni bez opieki (wbrew wyraźnym zaleceniom) i pozwoliłem zwiędnąć dwóm kwiatkom to i tak było warto. Dwie noce … Czytaj dalej
Amsterdam
Zły nastrój jeszcze trwał, gdy M wrócił do hotelu. Milczeliśmy albo zdawkowo udzielaliśmy sobie odpowiedzi. Ta dziwna sytuacja ciągnęła, kiedy kładliśmy się spać. Łóżko miało dobre 2.5m mogliśmy, więc położyć się nie dotykając się wcale, każdy po swojej stronie. Ja … Czytaj dalej
Amsterdamskie che sara, sara
Razem z Marco jeszcze z zeszłym roku planowaliśmy wspólny wyjazd do Amsterdamu. Wprawieni w przebywaniu ze sobą non stop z niecierpliwością liczyliśmy dni do daty wylotu. Nasi znajomi z Włoch podsunęli nam super ofertę hotelu w centrum miasta, na co … Czytaj dalej
bo w przyrodzie nic nie ginie
w czym przejawia się włoski faszyzm
Święta w domu
Na sama myśl o świętach w domu cieszyłem się na ten wyjazd. Po serii kolacji świątecznych w pracy liczyłem dni kiedy spakuje swoje walizki i wsiądę do samolotu, który zabierze mnie do domu. Tyle frajdy sprawiło mi kupowanie wszystkim prezentów, … Czytaj dalej
A potem umieramy jak żyjemy.
Niektórzy wolą uderzać w ludzi, bo tak strasznie boją się że inni uderzą w nich. Coś przecież trzeba zrobić by być górą. Trzeba się bronić. Nauczono ich walczyć na wszelki wypadek, czym bardziej są samotni i opuszczeni, tym bardziej uderzają … Czytaj dalej
Berno – dzień 126
Marco po raz drugi zapytał mnie czy nie chciałbym z nim zamieszkać. Za pierwszym razem zbyłem go żartem, za drugim razem wyczuł odpowiedni moment i zapytał wprost. Na moją odpowiedź, że mam wątpliwości, czy to nie za wcześnie usłyszałem, że … Czytaj dalej
Otagowano amore, Szwajcaria
Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.