Moja szefowa ma swój sposób pracy, irytujący mnie czasami, ale to jej wypracowany latami styl pracy. Zarządza mną, jej zadaniem jest pomagać mi robić to, co robię w sposób jaki chce, ale nie tak abym robił wszystko jak ona by zrobiła – ma wyobraźnie kobieta. A drugą ważną jej zaletą jest to, że jest daleko…
Na studiach marzyłam o takiej pacy, teraz kończąc telekonferencje z Australią o 1 w nocy by w wdzwonić się na drugą ze Stanami patrzę na swoje odbicie lustrze i zmęczone po całym dniu oczy i co? Nawet najciekawsza praca nie jest w stanie zastąpić snu i odpoczynku a marzenia lepiej jednak wypowiadać ostrożnie…
Ostatnio jakby częściej dociera do mnie że nie mam 20 paru lat, wczoraj wypełniając wniosek o wizę dziwnie zatrzymałem się przy rubryce wiek. Nie zamierzam odejmować sobie lat, ale coraz bardziej dostrzegam wyraźnie kreującą się różnicę między tym, co było kiedyś a jest teraz.

A z pozytywnych wrażeń – Lublana ma w sobie coś ze szwajcarskich krajobrazów, położna wśród Alp sprawia, że wydaje się być w jakimś uroczym zakątkiem Austrii albo Szwajcarii. Bardzo oryginalna starówka, mnóstwo klimatycznych miejsc i kafejek, żałowałem, że nie było ze mną M. ale zabiorę go tu za rok na świąteczne jarmarki…


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.